65

Och mój boże jaki wczoraj był dzień!
Słońce, błękitne niebo z malowniczymi chmurami i brak wiatru. Mimo to dość rześko.
PannaS z okazji Rodzinnego Festynu, którego tematem były dożynki miała pokaz tańca. Od dwóch lat chodzi na zajęcia taneczne, głównie na balet i bardzo to lubi. Wczoraj mogliśmy obejrzeć efekty.
Pewnie zabrzmię koszmarnie nieobiektywnie, ale uważam, że była najlepszą tancerką w grupie. Rusza się z wdziękiem, miękko i do rytmu. W porównaniu z nią inne dziewczynki wyglądały i ruszały się jak sztywne kołki. Ale nie zapominajmy, że to małe dziewczynki, tak pomiędzy 6 a 9 lat. I tylko jeden chłopiec w grupie. Nie mam pojęcia w jakim wieku, ale pewnie ze 12lat miał. (Cóż, nawet w Szwecji, taniec to nie jest ulubiony sport chłopców).
Poza tym gotowałam bigos, bo nam się zachciało. A mnie tak się chciało, że taki niedogotowany jadłam niemal wprost z garnka. Zawsze tak lubiłam.
eM przyszedł do mnie:
– A ClasOhlsson to do której otwarty, nie wiesz?
– Nie wiem, pewnie do szesnastej, a co?
– Mikroskop muszę kupić
– Co? Po co?
– Mikroskop, nie wiesz po co jest mikroskop?
– Wiem do czego służy. Pytam po co tobie?
– Grzybów będę szukał. W bigosie.
Dowcipny, nie? Problem w tym, że jak we wszystkim my się kompletnie nie zgadzamy. On by chciał bigos mięsno-grzybowy najchętniej. Czyli taki, gdzie pomiędzy mięsem a grzybami znajdujesz jedną nitkę kapusty. Ja odwrotnie. A ponieważ ja gotuję…I nie lubię grzybów.
To samo mamy z sałatką. On najchętniej groszek i kukurydzę, dużo ogórka, żadnego selera. I na ostro. Ja mdławo, głównie ziemniaki i marchew oraz żadnego groszku, fasoli, kukurydzy, bo mi cały smak dominują. Oraz surowy seler utarty na drobnej tarce. Sałatkę -bazę robimy więc jednej misce a potem rozdzielamy na dwie różne.
Takie to życie Panny z Bliźniakiem. Różnice, które się nie uzupełniają, jesteśmy po prostu niekompatybilni. Jak europejska wtyczka do angielskiego gniazdka. A przejściówki nie wypracowaliśmy.
A po południu spacer z Tosią. Całe lato nie byliśmy w Kamieniołomie. Pięknie było, zwłaszcza, że nadciągały chmury deszczowe i to dawało niesamowite światło.

Tośka się ulatała.
Z Tosią problem. Bo strasznie wygubiła sierść, w zasadzie został na niej tylko ten szorstki włos, jest matowa i uklepana. Wet niby powiedział, że nic, ale teraz widzę, że pies się iska jakby ją coś podgryzało. Ale wciąż robi to tylko od czasu do czasu.
Za to rzuca się na marchewkę, kalafiora, brokuła.
Dziś sprawdzę pietruszkę i pomidora.
Brak witamin? Pasożyty? Czy choroba?
Jest wciąż wesoła i żywa, więc jeśli choroba to albo coś niezbyt uciążliwego albo początek.
Ale może jednak zwyczajnie zmienia sierść?

Ogarnęłam zakładanie osnowy na krosno. Tzn. sześć nitek tylko założyłam, żeby zobaczyć czy mi będzie rozdzielało na dolne i górne. Kilka kombinacji i wreszcie wczoraj o północy TADAM!
Teraz trzeba zobaczyć JAK SIĘ TO ROBI.

Śnił mi się dziwny grób Baśki. Płakałam przy nim tak strasznie, a wszyscy myśleli, że to na pokaz.

4 myśli w temacie “65

    1. EWA, Tosia dostaje olej z łososia norweskiego: czerwony, śmierdzący rybą, ale podobno najlepszy z najlepszych. Oraz jedną z najlepszych karm na rynku. Do tego od czasu do czasu grubą, wołową kość, lekko sparzoną, ze szpikiem. A ostatnio wyrywa mi z ręki surowe brokuły i kalafior, więc też dostaje. Prócz tego surową marchew do gryzienia.
      Teoretycznie witamin nie powinno jej brakować.
      Ale ostatnio się „iska” wiesz podgryza zębami, więc może jednak jakieś pasożyty. Pcheł nie widać, raczej nie one tym bardziej, że dostaje tabletkę na kleszcze i pchły. Więc chyba jednak nawrót świerzbu.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s