28.

Wieje, no wieje i rozwiewa mnie…
(Lech Janerka)
Zamiast porannego polewania wodą Tośka stosuje inne metody szokowe do wyciągnięcia człowieka ze snu. Sus z rozpędu na łóżko, mokry jęzor na twarzy, to początek. Doprowadzony w ten sposób do pozycji półpionowej człowiek (siad) zbiera swoje członki do gromady, by opuścić ciepły i przytulny kokon kołdry i zderzyć się z zimną podłoga. Albowiem dywanik przy łóżku jest już misternie zrolowany za sprawą psiej aktywności, a kapcie…cóż. Kapcie są, tylko zazwyczaj daleko. O ile uda się je znaleźć. Jak człek jest oporny na terapie szokowe to tu czeka go jeszcze jeden bodziec: wkładasz stopę, jeszcze ciepłą ciepłem spod kołdry w kapeć a tam mokro gdyż kapeć przed chwilą zaledwie znajdował się w obślinionej paszczy. Teraz to już, człowieku, na pewno nie śpisz. Ale może jednak? No to terapii szokowej ciąg dalszy. Sprint do przedpokoju. Tam leży, ukradziona wczoraj wieczorem plastikowa butelka po napoju. Łapie się butlę w paszczę, butla skrzypi i strzela niemiłosiernie, wypada z paszczy waląc o panelową podłogę  (bo kto by to robił w kuchni na podłodze plastikowej? albo na macie wyłożonej na środku przedpokoju, żeby się rozpędzony pies nie zabijał o drzwi łazienki). Hałas jest przy tym taki, że umarłego by podniosło. Człowiek, już spionizowany, zabiera butelkę, odkłada poza zasięg psiej mordy, ale pies w tym czasie leży i kwiczy ze śmiechu, bo butelka to tylko taka zmyłka była, żeby odwrócić uwagę od wycmoktanej kości wołowej. Ta kość, podrzucona do góry, spadając na panele czyni dość hałasu byś już teraz człowieku był na pewno całkowicie rozbudzony.  I nie ma znaczenia, że pies stoi na środku maty. Kość, butelka, cokolwiek twardego się znajdzie, zawsze spadnie tam, gdzie maty nie ma. W ostateczności można podrzucić kapciem drugiego człowieka tak, by ten kapeć walnął w drzwi, za którymi śpi drugi człowiek. Drzwi oszklone, dodam. Nie żeby je zaraz rozbijać bo i po co? Hałas działa równie dobrze, a konsekwencje mniejsze.
Kiedy więc spionizowany nareszcie człowiek pokona tor przeszkód i dotrze do kuchni w poszukiwaniu energiodajnej kawy Pies z westchnieniem pełnym satysfakcji z powodu dobrze wykonanego zadania układa się wygodnie i zapada w sen.
A ty, durny człowieku, jakżeś znowu z wieczora zaniedbał środków ostrożności to teraz sącz tę swoją pierwszą kawę, sącz. Ale nie myśl sobie, że dany ci będzie spokojny poranek. Bo już za chwilkę, za godzinkę, za pół, za dwadzieścia, za piętnaście minut Psu włączy tryb spacerowy. I terapii szokowej nastąpi ciąg dalszy.
I to było na tyle na tę chwilę.
Oddalam się do resztki wystygłej kawy, bo mam tylko 10minut…

2 myśli w temacie “28.

  1. I jaki ten czlowiek jest szczesliwy, ze mieszka na parterze i z dolu nie uslyszy walenia niezadowolonego sasiada 😉
    Swego czasu praktycznie co noc budzil mnie Rufus, on zazwyczaj nic takiego nie robil, bo on tylko mrukal, a jego cichutkie „mrruuu, mrruuu, mrruummm ….” dzialalo na mnie jak wystrzal z armaty, bo jak sie cierpi na bezsennosc to sie tak ma. I moze bylo by calkiem nie zle tylko, ze on jak zaczal mrukac, to mrukal do skutku, potrafil tak nawet perzez kilka godzin, a zaczynal ciemna noca i dobrze bylo jak to byla 5-ta, ale bywala i 1-sza. A jak mrukanie nie dzialalo, to wskakiwal na komode stojaca pod oknem, a potem bylo LUP na podloge, cala masa piecioi pol kilowego kota, a owo lupniecie zawsze bylo poparte mrumnieciem. Jak rzucalam w niego jaskiem, co by dac mu do zrozumienia, ze cisza nocna i ludziki chca spac, to w wyrazie niezadowolenia nalal mi na wykladzine. Ostatecznie wyladowal na noc w salonie i teraz obie strony sa zadowolone.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s