18. Gorzko mi

I tak to.
Do Wigilii tydzień. Zrobiłam sobie ruskich pierogów. Farsz na kapuściano-grzybowe czeka w lodówce. Będziemy powoli lepić. Ja, Yankowski czyli syneczek oraz Misia czyli córeczka.
Ja to raczej polepię bardziej teoretycznie. Tak mi wlazło w kciuki, że nawet pisać nie mogę. Do lapka podpięłam tradycyjną mysz, że płytka tuchpad jest bólogenna. Wszystko wskazuje, że należy jednak odpuścić komputerowi.
Problem w tym, że czytać nie mam co.
To, co ostatnio kupiłam w większości rozczarowało mnie głęboko. Ale połknęłam bez wyjątku wszystko. Tak samo jaki kilka polskojęzycznych sztuk upolowanych w bibliotece.
Obejrzałam też wszystkie nowe odcinki moich ulubionych seriali: Poldarka, Chicago Fire, The Fosters oraz cztery nowe Gilmorki. Nawiasem mówiąc dwa pierwsze odcinki Gilmorek wkurzaly mnie strasznie. Rory pętała się tam i z powrotem, Lorelai nosiła na głowie tapir a la Mrs Bundy, „utyty” Luke stracił charyzmę, Emily to już w ogóle nie Emily, bezradna, bez zwykłego sarkazmu…Możliwe, że wszystko dlatego, że oglądałam ze szwedzkimi napisami, które wkurzały mnie dodatkowo, bo połowa słów była mi w zasadzie nieznana i nawet kontekst był w związku z tym trudny do załapania. W ogóle nie rozumiem, dlaczego mam płacić cholernemu Netflixowi, który nie daje mi wyboru w napisach. Kurde, nie żądam dubbingu, broń boże! Ale opryszczki narządów płciowych by chyba dostali jakby raz dołożyli napisy polskie do niemieckich, angielskich czy duńskich?
A potem całe to pieprzenie o piractwie. Sorry, ale bez piractwa to ludzie mieszkający w kraju, gdzie język jest inny niż ich ojczysty byliby całkowicie odcięci od kultury. Bo imię jakichś sobie tylko wiadomych zasad nie da się np. oglądać legalnie  telewizji z innego kraju.
I póki się te durne blokady nie pozmieniają to piractwo było, jest i będzie.
Generalnie wkurza mnie współczesny świat.
Radio, którego w zasadzie nie słucham, ale zawsze coś tam w samochodzie czy w sklepie w ucho wleci,  nadaje świąteczne piosenki, z War is  over Lennona na czele. I właśnie ta piosenka sprawia, że cała się marszczę, burzę i odwracam z niechęcią.
Kto jeszcze wierzy, że w Wigilię wojny ustaną? Ludzie w Aleppo i Palmirze?
Kto jeszcze wierzy w puste miejsce przy stole? Ci co odmawiają praw uchodźcom?
W miłość do bliźniego? Ci, którzy dzielą ludzi na lepszy i gorszy sort?
Jakoś w tym roku boleśniej niż zwykle dotyka mnie hipokryzja bożonarodzeniowej ideologii, sprowadzona do pustego i bezmyślnego klepania sloganów.
Generalnie jestem rozgoryczona i zawiedziona rasą ludzką. Człowiek według mnie to nie brzmi dumnie. Człowiek…to obelga. Być ludzkim to znaczy zachować się podle.
I w takim nastroju mijają mi kolejne dni.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s