16. Tadam!

30 listopada podpisany,  8 grudnia w piątek dotarł do rąk moich.
obywatelstwo

Dokument informujący mnie o przyznaniu szwedzkiego obywatelstwa.



Myślałam, że poczuję radość, czy coś. Zwłaszcza, że otwierając kopertę jeszcze samą siebie straszyłam, że odpowiedź brzmi „nie”.
A tu tylko taka lekka satysfakcja „no, wreszcie!” bo czekałam na to od sierpnia 2015.
Jestem teraz obywatelką i polską i szwedzką.
Przy okazji wspomnę, nie żebym miała zamiar, to eM ma taki pomysł na siebie, ale warto wspomnieć, że mogłabym teraz zrzec się obywatelstwa polskiego. W tym celu muszę udać się do Konsulatu Polskiego z szeregiem dokumentów: wypełnionym odpowiednim drugiem, napisaną odręcznie prośbą o prawo do zrzeczenia się obywatelstwa, aktem urodzenia (aktualnym), aktem ślubu (też aktualnym), oświadczeniem, że nie toczy się w mojej sprawie postępowanie sądowe, życiorysem (!tak!), dokumentem tożsamości potwierdzającym obywatelstwo, zdjęciem paszportowym, kopią dokumentu współmałżonka oraz kwotą około 3500kr czyli około 1500PLN w kieszeni.
To już wiem dlaczego jeszcze nie słychać o masowym zrzekaniu się.
To jak z apostazją. Za wiele zachodu.
No ale zawsze istnieje taka możliwość, którą czasem, jak mnie pisiory z katotalibanem wkurzą na na maksa, piszczę w myślach.
Prawda jest taka, że to co dociera do mnie za pośrednictwem internetu sprawia, że wysadza mnie w kosmos, odbiera oddech, sprawia, że ręce same zaciskają się w pięści.
W którymś momencie doszłam do ściany. Stwierdziłam, że nie dam rady przyjąć więcej odradzającego się socabsurdu i neofaszyzmu docierającego do mnie. Przestałam śledzić. Na facebooku odcięłam wszystkie tego typu informacje. Nie zaglądam na portale, a jak już to wystarczają mi same nagłówki.
Mimo wszystko coś do mnie dociera. I budzi przerażenie. I sprawia, że zaczynam myśleć, że może jednak warto te 3,5tys koron, oraz stos dokumentów zgromadzić…

9 myśli w temacie “16. Tadam!

  1. Kurczę, Ty masz przynajmniej jakieś wyjście! Choćby i za 1500. Jam też odcięta, nie czytam, nie oglądam, ale jednak tu żyję i odczuwam. Mnie to już niewiele ruszy, ale moich dzieci mi żal, że o wnuczku nie wspomnę. Ale ciągle w głębi duszy wierzę, że szlag trafi to kaczorstwo!

    Polubienie

    1. Ewa,
      nie wiem jak to powiedzieć. Owszem z jednej strony cieszę się, że jestem od tego tak daleko, że w sumie tak łatwo mi unikać wiedzy szczegółowej i osobistej na temat tego co tu i teraz w Polsce. Z drugiej- czasem opadają ręce z poczucia bezsiły i poczucia, że w sumie to nie bardzo mogę cokolwiek zrobić. A chciałabym móc choć zaprotestować głośno i osobiście. Protestować jednak nie pójdę bo nie mam jak przecież. A każdy inny sposób wyrażania własnej opinii…No sama wiesz, to jak pomaganie przez lajkowanie. To rodzi trochę goryczy. Bo w sumie, nawet gdybym nie była obywatelką Polski to Polką będę chyba zawsze, i kurczę, nie jest mi wszystko jedno.
      Nie umiem ubrać w słowa tego co dokładnie czuję, ale jest to coś w rodzaju „szkoda, że nie mogę tam być”.
      Czyli typowo polski dylemat szczęścia i obowiązku.

      Polubienie

      1. Mieszkam w Polsce i też już nie mogę tego wytrzymać. Ale chociaż mogę demonstrować i robię to. Ale zrzeczenia się obywatelstwa chyba bym nie polecała… Z powodu PiS? Oni przecież w końcu odejdą, albo zostaną wyrzuceni, a Ty przecież czujesz się Polką…
        Pozdrawiam.

        Polubienie

        1. Masz rację. Nie wiem co jeszcze mi tam los przyniesie, ale póki co – polskiego obywatelstwa nie mam zamiaru się zrzekać. Choć za rok muszę wymienić polski paszport, a to upierdliwe jest.

          Polubienie

  2. Gratuluję i cieszę się, szczerze, ale z jakimś lekkim skurczem serca – bo przypominam sobie nasze blogowe poczatki i wierzyć mi się nie chce, że tyle lat już nie mieszkasz w Polsce i że to był na pewno dobry, choć przecież trudny wybór.
    Kasiu, kawał życia…

    Polubienie

    1. Kroopeczko, zaczynałam blogować w 2004 roku! 12 lat! Ilu się ludzi przez ten czas poznało…Z tych 12, 8 w Szwecji. A najlepsze moje znajomości są blogowe. Tzn zawarte dzięki blogowi. Cenię je sobie bardzo. Czas mija, a one trwają…jak nasza.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s