To Tola 14 miesięcy

<img …

Koleżanka się domaga więcej informacji o tej panience.
Tola w tej chwili ma 14 miesięcy, waży 36 kilo (dane sprzed miesiąca).
W zasadzie można powiedzieć, że jest już dorosłym psem, ale…ja się pocieszam, że jednak nie.
W przypadku Toli sprawdza się powiedzenie „uważaj o czy marzysz”.  P-Sunia umierając miała 14 lat i do ostatniego miesiąca życia była psem szalenie aktywnym, wesołym, skłonnym do zabaw i gonitw. Gdy minął czas żałoby (a trwał jakieś cztery lata) i zaczęłam pragnąć nowego „ogonka” w domu zachwyt wzbudził pies mojej koleżanki. Pies który ewidentnie ma ADHD. I kiedy przekonywałam męża do zakupu takiego szczeniaczka to używałam tego jako argumentu. P_Sunia  bowiem miała psie ADHD. A ja chciałam psa podobnego do P_Suni.
No, a potem postanowiłam zaszaleć, raz w życiu sprawić sobie psa wielkiego.
No i sprawiłam, jak widać.
Tolunia jest kochana. Naprawdę. Niestety nie ma tej przypisywanej psom wielkich ras równowagi psychicznej, tej stateczności i dostojeństwa. Nie. Tola jest psem żywym…bardzo żywym? ADHD?
Oczywiście pracuję z nią cały czas i Tola w warunkach domowych, nie rozpraszana niczym, doskonale wie o co mi chodzi. Niestety, kiedy dostaje inne bodźce, zapomina.
Ale nie, nie, nie całkiem. No jakieś postępy są.

Dotąd największym problemem było wyrywanie się na smyczy. To mamy już (prawie opanowane) tylko jak idzie coś – york, jamnik, mewa, kotek – wtedy Tola po prostu zapomina, że nie wolno tak robić i czasem się wyrywa. Wiem, że tak jest, staram się być zawczasu przygotowana, poskromić ta zapędy, ale zdarza się, że chęć poznania kolegi jest silniejsza od wszystkiego. Rzadko na szczęście.
Zastanawiacie się dlaczego Tola tak się rwie do mniejszych od siebie? Bo Tola w głębi duszy jest małym yorkiem. Miała w rodzinnym stadzie yorka, i gdy inne rodzeństwo się rozjechało, york był jej stadem. Byli oczywiście mama i tata, ale oni stali dużo wyżej w hierarchii. W stadzie byli też „mali ludzie” czyli małe dzieci. I Tola na małych ludzi reaguje tak samo jak na małe zwierzęta.
” Lecę! Dam ci buzi, chcesz?”

Ostatnimi czasy na spacerach przybyła nam jeszcze jedna atrakcja.
Tola odmawia pójścia tam, gdzie ją prowadzę.
„Nie, nie pójdziemy tam, założysz się?” Tyłkiem przyrasta do podłoża i prędzej jej głowę urwę, niż zmuszę żeby się ruszyła.
-Idziemy tam? – pytam i pokazuję kierunek. Pies siedzi na baczność: cały tyłek na ziemi, ogon wyprostowany, łapy przednie wyprostowane, grzbiet prosty jak struna, głowa lekko uniesiona.
Pytam po raz kolejny. Pies ani drgnie, łaskawie rzuci okiem na wskazywany kierunek i nadal mnie ignoruje.
– A tam chcesz iść? – wskazuję kolejny kierunek. Znowu to samo. Pies się nawet nie zniży do spojrzenia tak długo póki moja ręka nie wskaże kierunku właściwego. Kiedy wskażę, zbzikowana psica podrywa się, odbiega kilka kroków, ogląda się na mnie, lekko ciągnie smycz…jakby to ona przekonywała mnie, że” musimy iść, nie będziemy tkwić w jednym miejscu cały dzień, a w ogóle to co się tak grzebiesz”.
W skrajnych wypadkach ratuję się ciasteczkiem. Skrajnymi wypadkami są sytuacje gdy Wariatka wcale nie chce iść. Nigdzie. Jej poza mówi „nie, nie ruszę się, tu mi dobrze, tu zostaję, ale o co ci chodzi? to dobra miejscówka, wszystko widać, trawa w sam raz, uspokój się kobieto, zen…” Ze mnie wtedy ten zen uchodzi, mam ochotę coś zrobić, nawrzeszczeć, dać klapsa, wziąć na ręce i pokazać kto tu rządzi, nawet za cenę głośnego protestu…
Już wiem, że to nie zadziała. Muszę znaleźć cwany sposób.
Ciasteczko, pozorna zgoda na proponowany kierunek, by po zrobieniu kółka wrócić tam, gdzie chciałam, a w ostateczności
– Tosia, zobaczymy gdzie jest eM? – mówię podekscytowanym tonem…i pies rusza z kopyta.
Tak. Pies rozumie co do niego mówię. Ona po prostu nie słucha. Jest jak dwulatek.
Idziemy. Ławka. „Mamusiu, ławka, mogę?” i już na nią włazi. Wcale nie po to by posiedzieć, żeby połazić, powęszyć, poniuchać, zobaczyć co widać z góry. Każdy większy kamień, ocembrowanie fontanny, cokół pod pomnikiem. Trzeba zaliczyć wszystko.  Na spacerach jest tyle bodźców!
Jest mądra. Ma to coś. Kiedy eM wraca z pracy, podjeżdża samochodem na parking, którego przecież z naszych okien nie widać, wiem to dużo wcześniej. Pies zaczyna skakać do drzwi, latać od balkonu do drzwi, popiskiwać, kręcić się radośnie.
Gdy jesteśmy w plenerze i oddalimy się nieco od eM mogę Tolę do niego wysłać słowami „idź poszukaj eM”. Pójdzie i znajdzie. Choć generalnie bardzo nie lubi gdy jej stadko rozdziela. Lata wtedy do jednego do drugie, tego co zostaje w tyle nagania, upomina, popycha wręcz do przodu.
Oczywiście podaje łapę, kładzie się (jak ma chęć) na polecenie. Ale to sztuczki.
Nie ciągnie na smyczy. Jak zaczyna wystarczy lekkie szarpnięcie, upomnienie i zwalnia. Co nie przeszkadza, po kilku minutach znowu naprężyć smycz.
Oduczyłam ją skakać na mnie gdy wchodzę, skacze na eM ale on jej pozwala, tak samo jak pozwala wyrywać sobie z ręki plecak. Nie skacze na Zuzię, na Misię czy Emila. Niestety – skacze na gości, chce się witać, być w centrum uwagi. Walczę, ale chyba muszę to po prostu przetrenować kilka razy z kimś obcym, kto nie ma oporów przed psim ślinieniem.
Nie jest, przynajmniej dotąd nie była psem niszczącym. Oczywiście telefon, zapomniana książka, ale na 10 miesięcy to chyba nie tak wiele? Nosi w zębach nasze buty, ale tylko nosi, nie gryzie, nie szarpie. But przynoszony jest na powitanie albo jako zaczepka „nudzi mi się”.
Jedno się nie zmienia i nie chcę tego zmieniać. Tola jest przekonana, że świat istnieje po to, by ona mogła go kochać. To jest niesamowite ile miłości ma w sobie ten pies. Kocha wszystko co ją otacza. Już wiem, że do ptaków czy małych piesków, rwie się ze słowami „poczekaj, tylko dam mu buzi i powiem, że go kocham”. Na bank nie są to słowa ” zabiję cię, rozszarpię cię, zjem”.
I jest…estetką. Wiecie jak często zagapia się za lecącym motylem? Albo na iskrzącą się w słońcu rzekę?



Jest psem niezwykłym. I kochamy się jak wariatki. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s