Powrót do codzienności

Tak sobie myślę, że w…

Tak sobie myślę, że w ważnych chwilach jak śmierć bliskich człowiek powinien mieć prawo do własnych zachowań, powinien mieć całkowitą dowolność decydowania o tym jak i z kim chce tę chwilę przechodzić. A tu jakieś konwenanse, jakieś wymagane zwyczajami naginanie się do oczekiwań, przełamywanie się i postępowanie wbrew własnym uczuciom, w jednej z najważniejszych chwil w życiu…
Mnie ogarniała furia na myśl, że będę musiała stawić czoła nielubianym członkom rodziny, skutecznie unikanym przez ostatnich trzydzieści lat. Pocieszała mnie myśl, że przynajmniej dzięki jasnym wytycznym otrzymanymi od mamy już dawno temu, uniknęłam szopki „ostatnie pożegnanie” nad otwartą trumną.
(- To jest Basia?!! – rozdzierająco rozdarła się podobno jedna z kuzynek nad trumną mojej siostry. Inna uznała, że warto upamiętnić moją siostrę w tej doniosłej chwili za pomocą aparatu fotograficznego).
O nie, nie, nie dałam nikomu okazji do takich występów.
Rozesłałam rodzinne wici o stanie mamy, kto chciał, był w domu lub w Hospicjum żeby się pożegnać. POTEM byłam tylko ja. I eM na bardzo krótko. Oraz pracownicy zakładu pogrzebowego. Trochę było zaskoczeń, ale wszelkie wyrazy niezadowolenia stłumiłam krótkim „mama tak chciała”.
Urna była drewniana w myśl słów „Prochem jesteś i w proch się obrócisz”. Obok urny zdjęcie dwudziestoletniej mamy- przygotowane przez nią samą kilka lat temu.
Nielubiane kuzynki sobie odpuściły i się nie pofatygowały.
Jeszcze tylko uchylić się od ramion miejscowej przygłupiej, która rzuciła się na mnie z wyrazami współczucia. I już.
Na cmentarzu i potem na obiedzie była nas już tylko garstka.
Naprawdę wyłącznie najbliżsi mi członkowie rodziny.
Ciocia Wanda, kuzynka Ania z mężem i jej rodzice, siostrzenica z ojcem, mężem i synem, kuzynka Mirka.

Kuzynka Mirka…
To jest temat na anegdotę, chcecie?
Kuzynka Mirka jest bratanicą mamy. I jest mocno do niej podobna.
Opowieść mojej siostrzenicy:
-Przyjechałam do babci w niedzielę, siedzę, trzymam ją za rękę…Nagle drzwi się otwierają, patrzę…Babcia stoi w drzwiach. Ale jak to stoi? Przecież tu leży, trzymam ją za rękę. Ona (Mirka) chyba zobaczyła, że się wystraszyłam.

Na parkingu, po stypie, spotkaliśmy Jarka z ojcem. Jarek to nasz stary kumpel. Natomiast jego ojciec to stary kumpel mojego ojca i dobry znajomy mojej mamy z lat młodości. Pogadaliśmy chwilę.
Wczoraj spotkałam Jarka w mieście, zamieniliśmy kilka słów, coś wspomniałam o mamie…
Jarek zrobił głupią minę. I naraz
– Czekaj…To TWOJA mama zmarła?
– No tak!
– I to o niej eM mówił, że ma pogrzeb teściowej?…To KTO tam był koło ciebie?!
– ???
– No przecież widziałem twoją mamę obok ciebie na tym parkingu! I jeszcze się z ojcem zastanawialiśmy, że jaką eM teściową chował, skoro ją przecież widzieliśmy obaj.
Wyjaśniłam.
Muszę pomyśleć jakich moja matka miała wrogów i im wieczorową porą tę kuzynkę pokazać…

A kiedy już stresy i napięcia odpuściły okazało się, że mój dysk znowu daje o sobie znać. Koleżanka poleciła gabinet fizjoterapeuty. Oprawca umiejętnie wetknął palec w najbardziej bolące miejsce. I w jeszcze jedno. I w kolejne. Tu pociągnął, tam wcisnął, tu pogłaskał, tam poszczypał.
Wyleczyć, nie wyleczył, bo wszak nie jest Kaszpirowskim. Ale sprawił, że ból zmalał, i ograniczył się tylko do kilku stref. O 19:30 rozłożyło mnie na amen. Poprzednie noce prawie nie spałam mimo solidnej dawki ibuprofenu oraz odnalezionemu w mieszkaniu relanium 5mg, wziętego w akcie desperacji.
O ósmej spałam tak, że nie usłyszałam telefonu.
Klient Marian. …Jutro o tym pomyślę, bo zdaje się, że popełniłam błąd i dałam sobie wleźć na głowę…
eM wyciszył telefon, o czym poinformował mnie gdym się na chwilę przebudziła.
Po ośmiu i pół godzinach snu jestem wypoczęta.
W południe wyjeżdżamy do domu.
Pooddawałam ukochane kwiatki mamy. Więc mieszkanie mogę z czystym sumieniem zamknąć na cztery spusty. Cerber w postaci Pani prezes oraz sąsiadki z dołu dopilnuje, żeby się nic nie stało.
A jutro w południe przytulę Zuzankę. I Psicę wariatkę.
I moje życie będzie się toczyło dalej.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s