Śnieg za oknem

a ja mam dylemat: …

a ja mam dylemat: cieszyć się pięknem czy wkurzać, że jutro ręce sobie po łokcie urobię.
Postanowiłam żyć chwilą i się cieszyć. A co tam. Powkurzam się jutro…
Święta przeleciały.
Czas tuż przed nimi…Nie wiem jak to się stało, ale byłam tak zmęczona, zniechęcona, logistycznie niezorganizowana, że wcale mnie te święta nie cieszyły. Być może za sprawą braku snu. Mimo sertraliny wciąż łykanej, po prostu przestałam spać…Sęk w tym, że spać mi się chciało, tylko to spanie nie wychodziło. W skrócie to tak, jakby ktoś jednocześnie naciskał gaz i hamulec w samochodzie.
Zuzia była całe prawie święta, a ja się nie cieszyłam tylko powstrzymywałam przed zagryzieniem całej rodziny z ukochanym psiuńciem na czele.
Święta minęły, problem ze spaniem został jak na razie. Jak nie przejdzie, po nowym roku, trzeba będzie do lekarza.
O mój boże jaka ja stara jestem! Nic, tylko tu mnie boli, tu mnie strzyka.
Coś muszę zmienić do następnych świąt.
Nie wiem co, nie wiem jak.
Na razie mam chęć uciec na południe, tylko portfel niestety trzyma na smyczy.

I w zasadzie to wszystko co się dzieje.
A, nie!
Po raz pierwszy od lat gadałam z moją dawną przyjaciółką Gośką Z. Przez Skype i bez kamerki, ale i tak…
Generalnie nie jestem za powrotami do przeszłości, bo ludzie się zmieniają i po 25 latach są kimś zupełnie innym. Kilka razy zafundowałam sobie takie powroty i skończyło się rozczarowaniem. Ale sentyment, to sentyment. Chce się wiedzieć, jak też się, kiedyś tak bardzo bliskiemu człowiekowi życie potoczyło.
Niewiele jest takich osób, które z niebytu przeszłości chciałabym wyciągnąć, ale kilka sztuk by się znalazło.
Gośka jest jedną z takich osób.
Gośkę los dał mi zamiast.
W klasie siódmej, zaraz na początku roku, nowy nauczyciel zrobił sprawdzian naszej wiedzy z fizyki z poprzedniego roku. Wszyscy prawie dostali dwóje lub jakieś marne trójczyny na szynach. Tylko jeden Adam dostał czwórkę.
(Młodzieży wyjaśniam, że było to w czasach, gdy skala była czterostopniowa od najlepszej piątki po najgorszą dwóję)
Adam siedział za mną i gdy się odwróciłam, żeby zobaczyć kim jest ów geniusz wpadłam z kretesem: blond czupryna i przepaściste niebieskie oczy.
Kochałam się w nim lat kilka, bez wzajemności oczywiście, dzięki czemu mogłam równocześnie darzyć uczuciem innych kolegów. No co. Kochliwa byłam jak Pan Wołodyjowski.
Gośka pojawiła się w tym samym roku, gdym zaczęła mą edukację w szkole zawodowej rolniczej. Całe prawie lato ubolewałam, że oto Adam znika z mojego życia i co to będzie. A tu pierwszego dnia szkoły niespodzianka- Gośka, starsza siostra Adama, okazała się być nową klasową koleżanką mojej siostry, Baśki.
I tak się zaczęło.
Fascynacja Adasiem była przez kilka lat w tle, ale Gośka w krótkim czasie z narzędzia służącego do osiągnięcia celu, stała się celem samym w sobie.
Inteligentna, złośliwa, zakompleksiona, oddana, z niesamowitym, zgryźliwym poczuciem humoru, pracowita i odpowiedzialna. To, czego nie nauczyła mnie Baśka, nauczyła Gośka. Jej powiedzonka do dziś funkcjonują w moim leksykonie.
Drogi nam się w którymś momencie rozjechały, chyba z mojej winy. Chyba za bardzo uwierzyłam, że będzie zawsze na miejscu, pod ręką, przestałam dbać o tę relację…Głupia byłam jak but, miałam dwadzieścia parę lat, życia uczyłam się z książek i od starszych koleżanek, nikt mi nigdy nie powiedział, że dobra przyjaciółka jest warta więcej niż tuzin romansów.
No i zawsze myślałam, że dla Gośki byłam głupią Kaśką, na którą też przystała „zamiast”. Zamiast Baśki. Bo o Baśkę każdy zabiegał, a ja byłam drogą do niej. Tak sądziłam…
Melanże uczuciowe z tamtych lat…
Dopiero po latach, gdy odzywają się właśnie starzy znajomi widzę zupełnie inną Kaśkę niż tamtą, którą mam w głowie.
Kaśka odważna. Kaśka niesamowicie inteligentna. Kaśka śliczna. Kaśka niezależna. Kaśka pewna siebie i przebojowa.
To JA???! Taka byłam?
Oglądam nieliczne zdjęcia sprzed trzydziestu lat i patrzę na tę śliczną dziewczynę.
Ślepa byłam?! Średniego wzrostu, bardzo szczupła, z ogromnymi piwnymi oczami, z burzą kasztanowych włosów, z pięknym biustem, zgrabnymi nogami.
Ja widziałam tylko krzywy nos, za długą szyję, wielkie cycki, owłosione nogi i wciąż pękające pięty.
Jedyne co w sobie akceptowałam to włosy i inteligencję (choć tej ostatniej do dziś nie jestem zbyt pewna).

Gadałyśmy sobie z Gośką przez Skype ponad godzinę. Tak zwyczajnie, o wszystkim. O Adamie trochę też naturalnie.
Inny głos, niż ten, który pamiętam. Łagodniejsze osądy. Ciekawa jestem co  z niej wyrosło.
 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s