Motto na kolejne pięćdziesiąt lat

Śnią mi się te same …

Śnią mi się te same miejsca.
Okrągła góra, z niecką w środku i bokami schodzącymi coraz niżej. Tak jak np. schody w filmach kostiumowych, albo kielich kalii.
Rozległe łąki, widziane z wyższego punktu. Łąki puste, bo zima, lub jesień. Rzeka, a za nią znów puste połacie, za którymi wiem, że jest szosa.
Miasto, którego odległych dzielnic nie znam, ale wiem, że wiele ulic położonych jest piętrowo i równolegle. Ta najniższa z nich jest nieco mroczna, bo rosną wzdłuż niej stare drzewa, chyba kasztany…
Dziś w nocy znów pracowałam u kultowej Szeficy. Tylko jej firma nazywała się Brylancik.
Tę wielką, rozrosłą do rozmiarów korporacji sprzedała. Biuro mieści się kątem u jakiejś innej firmy. Pracownicy patrzą krzywo, bo łazimy i im przeszkadzamy. Schody są wykonane z kratownicy, w którą wciąż zapadają się obcasy.
A potem ktoś mówi mi, że on idzie ze swoimi dokumentami. A ja jestem w drodze do toalety. Wzruszam beztrosko ramionami. Myję jakiś wielki dzban. Wychodzę na korytarz w samą porę by zobaczyć jak on i jego wspólnik niosą wielkie kartony pełne dokumentów. Idą do sąsiedniego pokoju. Biegnę za nimi i mówię, że to pomyłka, że JA pracuję w pokoju obok. Posłusznie przenoszą kartony, ale kiedy wchodzę do pokoju widzę, że już z nimi rozmawia ktoś inny. Elegancka blondynka, perfekcyjna po każdy kosmyk włosa i perfekcyjny makijaż. Piękna. Zazdrość ściska w żołądku.
Tymczasem On podnosi głowę i zadaje mi pytanie jak likwidator wycenia niedokończony dom…Dom, myślę, jaki dom, zacząłeś budować dom?
Nie wiem, mówię, ale się dowiem i dam znać.
Patrzę na niego.
Widzę go pierwszy raz od dawna. Bardzo dawna. Ma twarz okrąglejszą niż kiedyś.Przytył. Włosy srebrne, a na nosie prostokątne okulary w srebrnych oprawkach. Na twarzy kilka brązowych plamek…Jest starszym panem!
Patrzymy na siebie z jakimś milczącym porozumieniem. I nie chodzi tu o nawiązanie romansowych relacji, ale…Porozumienie dwojga bliskich sobie ludzi..? I nie ma znaczenia, że tak naprawdę to pytanie powinno iść do tamtej: młodej, pięknej, perfekcyjnej, na pewno wiedzącej od razu i więcej…
Ma znaczenie to, że sobie ufamy, że mamy wspólną historię. Mówię, że wkrótce na rynku pojawi się taka firma KONKRET, i że to ja. On patrzy, wiem, że jest zadowolony, nabiera oddechu, mówi „ale Kasiu..” ,a ja wiem, że chce zapytać o Szwecję, i wszystko inne, ale wchodzi Szefica i woła mnie do siebie na rozmówkę.
Wiem o czym. Wiem idąc po schodach z kratownicy. I się już nie boję.
Ona mówi, że dopiero Bożena jej powiedziała, ja myślę, ciekawe która, jakby to miało znaczenie. Ona pyta: czemu się nie przyznałaś, czemu nic nie powiedziałaś
Patrzę na nią i wiem, że teraz mogę powiedzieć całą prawdę. Że była to swego rodzaju lojalność, żeby nie stawiać jej przed trudnym wyborem.
Co miałam Pani powiedzieć? Że zakochałam się jak nigdy w życiu? Całym sercem, na zabój, na całe życie? Że „miłuję waćpannę tak, że dychać nie mogę. Miłuję na piechotę i konno i boso…”Parskamy śmiechem obie. Ona rozumie.
…i w tym momencie jak bomba wpada na mnie Tola, liże, podgryza, domaga się wyjścia na dwór.
Jest 5:50.
Wkładam kurtkę na piżamę, zakładam psu obrożę, wychodzimy. Poranny chłód liże bose stopy. Część umysłu jeszcze we śnie, jeszcze widzi to dziwne biuro, ludzi w nim siedzących, eMa gdzieś w tle tego wszystkiego…
Pies zagapia się na chwilę, potem ciągnie do klatki.
Zamykam drzwi i spływa na mnie motto, które brzęczy mi w głowie od 27 sierpnia.
Dzisiaj jest pierwszy dzień reszty mojego życia.

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s