Weekend

Równo za dwa tygodnie…

Równo za dwa tygodnie wyruszam do Polski. Spotkam wreszcie mojego PSA. I na tym się skupiam. Bo jak zaczynam myśleć o innych rzeczach, dla których jadę, to mnie od wyjazdu odrzuca. Szpitale, lekarze, banki, smutni panowie …to to, co przewidywalne. Nieprzewidywalnych to już wolę nie wymyślać.

A wczoraj było u nas lato.
I byłam z moją śliczną córką na rajdzie po sklepach. Z tym, że my nie łazimy po sklepach ciuchowych, a po sklepach z wyposażeniem do domu. Jesteśmy jak dzieci z katalogiem klocków lego. To chcę. I to. O! To zamawiam. I tamto! Żeby spełnić wszystkie nasze zachcianki trzeba by mieć willę o powierzchni co najmniej trzystu metrowej oraz męża z co najmniej sześciocyfrowym saldem na koncie. Ale, nie, nie, my nie jesteśmy materialistkami.  Po prostu lubimy ładne rzeczy.
Misia ma bardzo dobry gust, nie wiem skąd. (Możliwe, że to jedyne dobre, które odziedziczyła po ciotce, siostrze ojca.)
Jest zawsze ładnie ubrana, i zawsze jej wszystko do wszystkiego pasuje. Zuzia, kiedy z nią jest, też. Inna rzecz, że jak się ma rozmiar 34 w porywach do 36 oraz 25 lat to się we wszystkim wygląda ślicznie, nawet bez specjalnych zabiegów.
Mieszkanie mojej córki jest utrzymanie w bieli i czerni, ale wcale nie jest zimne. Jest pełne kobiecych elementów, przytulne, i miłe. Tylko Emil ostatnio błagał o pozwolenie posiadania choćby jednej kolorowej poduszki, choćby jednego kolorowego kubka. eM obiecał mu różową poduszkę, a ja kubek we wściekłych kolorach.
Z moim urządzaniem wnętrz jest tak, jak z moimi ubraniami.
Mam fazy, zauroczenia i właściwie najlepiej byłoby jakby mogła mieć kilka mieszkań i używać ich w zależności od nastroju. Bo raz podobają mi się wnętrza rustykalne. Wiecie – drewniane, proste meble, kwieciste falbaniaste zasłony, miękkie poduszki. Innym razem eleganckie, stylowe, z ciemnymi meblami, mosiężnymi lampami i portretami w ozdobnych ramach. A innym razem takie jak u Misi – białe, czarne, jednostajne, elegancie i proste…
Taaak…Z ubraniami tez tak mam. Uwielbiam kolory ziemi, zgrzebne lny, naturalne bawełny… Ale jednocześnie uwielbiam zwiewne szyfony, kwieciste, lekkie suknie, kapelusze słomkowe i lekkie, kobiece pantofelki. Lubię też zimne, służbowe garnitury. Oraz wszystko to co da się podpiąć pod styl casual lub sportowy…
I weź tu człowieku pogódź to wszystko.

W efekcie moja szafa z ubraniami pełna jest niejakich strojów, z których nie da się raczej skompletować ani nic wykwintnie eleganckiego ani szczególnie kobiecego. I tak od zawsze. W dodatku mam fazy na różne kolory, więc bywa i tak, że po otwarciu szafy nagle atakuje człowieka czerwień albo tak jak teraz: szarość i błękit. Jak mi się kolor znudzi to katastrofa. Bo nagle okazuje się, że nie mam nic albo prawie nic w co mogę się ubrać.

Jak to mówią? Że szafa to odzwierciedla stan naszego umysłu? No to nie u mnie. Bo w głowie od jakiegoś czasu mam porządek. Wiem co jest ważne, co najważniejsze a co nie ma znaczenia i ta optyka jest niezmienna już od wielu lat. Mam swoje zasady (to znaczy, brak żelaznych zasad)…I tak dalej, i tak dalej.

A teraz patrzę krytycznym okiem na MOJĄ sypialnię i myślę sobie, że ona jest właśnie taka w moim stylu. Pełna kontrastów, gdzie nic do niczego nie pasuje.
Złości mnie, bo chciałabym ją przerobić na coś ładniejszego. Myślę, że podobałby mi się styl biało szary z kolorowymi dodatkami, które można byłoby zmieniać w zależności od tego na co mam nastrój.
Za bielą przemawia fakt, że pokój jest długi, mroczny, bo z oknem umieszczonym w kącie, w dodatku wychodzącym na północ.
A tymczasem ściany są żółte, bo myślałam, że ocieplą to wnętrze, dwa łóżka na styl przedziału kolejowego (drugie konieczne, bo przecież Zuzia często u nas śpi). Na przeciwległej ścianie dwa brązowe regały z IKEA, pod oknem sosnowa komoda, którą pomalowałam na żółta i na którą już patrzeć nie mogę.
Problem z tym wszystkim jest taki, że muszę mieć miejsca na ubrania, bieliznę pościelową i inne takie szmaty konieczne w każdym domu…

Właśnie wpadło mi do głowy, że może ktoś z was potrafiłby mi doradzić jakąś dobrą aranżację tego pokoju?
Pokój mniej więcej wygląda tak:

Dobra.
A teraz czas do pralni.

Kocio niedomaga, zasikał mi drugie łóżko, więc muszę wyprać wszystko, łącznie z materacem.
Ale jest taki biedny, że nie mam siły się złościć.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s