Chore ble ble ble

Zuzia, którą w …

Zuzia, którą w ostatni piątek zabraliśmy do siebie sprzedała mi jakiegoś wirusa. W sobotę już tylko siedziała pod kocykiem i chciała żebym jej  robiła za poduszkę. Już w niedzielny ranek czułam się niewyraźnie i pożaliłam się przyjaciółce.
– No, ale jak nie przytulić chorego dziecka…- dodałam.
– No, w tą stronę nikt nie myśli…Myśli się o tym, żeby nie zarazić dziecka. Ale Zuzia po trzech dniach wyjdzie z kaszelku a babcia zostanie z zapaleniem płuc.
Zapalenie płuc to nie, ale katar gigant, ogólne rozbicie i huk w głowie podsunęły mi myśl, żeby jednak nie iść dziś do „Szemranej Spółki”. Oczywiście polskie poczucie obowiązku walczyło z hipochondrią. Zwyciężyła…szwedzka część duszy. Pójdę, niewiele zrobię a i to będzie do poprawki, ale za to rozsieję wirusa dookoła.
Napisałam do Szefa (była 7:10, mógł jeszcze spać, więc SMS).
„Jestem przeziębiona i sądzę, że lepiej będzie zostać w domu dzisiaj. Jutro przyjdę bo mam spotkanie ze Stefanem”. Stefan to klient.
Zwyczajowa w Szwecji odpowiedź w takich warunkach brzmi „Okej, kuruj się”. Szef sobie może mysleć co chce, ale prawa do chorowania ci nie odmówi. Zresztą często sam daje przykład zostając w domu z powodu „banalnego” kataru. Kiedyś mnie to śmieszyło, teraz odkrywam pozytywy takiego działania.
Chory pracownik jest niewydajny, popełnia błędy. To jedno. Ale drugie, gorsze chyba, jest to, że zaraża. Jakby się nie starał zachować higienę, to nie uda mu się uniknąć zarażenia innych. Także takich jak mój eM biorących leki obniżające odporność. Dla takich ludzi nawet katar może się skończyć zapaleniem płuc- jak to było z eM w sierpniu.
Zatem tylko dla pewności, że mnie o nic nie pyta otworzyłam smsa zwrotnego od szefa.
A tam „Oj. Mam nadzieję, że zaraz będzie lepiej. Stefan może poczekac do poniedziałku jesli będziesz chora i jutro. Kuruj się”
Kurde. No. Porządny człowiek mi się trafił za szefa. I jak tu teraz migać się w robocie, coś kombinować i w ogóle traktować w myśl zasady, że skoro szef to absolutnie musi być skurwiel …Ano nie da się.
Jasne, że płaci mi ładne kilka tysięcy mniej niż zapłaciłby Szwedce z odpowiednim wykształceniem.
Ale w pracy mam czas na poszukanie informacji o tym czego nie wiem, oraz gotowość do zakupu wszelkiej maści książek jakie uznam za potrzebne. Oraz naprawdę dobrą atmosferę. A płaca i tak jest wyższa niż np. u piłkarzy. I będzie rosła jeśli firma nam będzie rosła. To w sumie fajnie być w tworzeniu firmy niemal od podstaw, mieć udział w budowaniu rutyn i wewnętrznych zwyczajów.

…i tylko czasem spada na mnie strach, że to się skończy. Ktoś wreszcie odkryje, że wcale nie jestem taka mądra. Ale ja przecież wcale nie udaję mądrzejszej niż jestem! – uspokajam siebie – Mam raczej skłonność do zaniżania własnej wartości i to co wiem wydaje mi się niewiele znaczące. A tu okazuje, że np. dla niektórych zrobienie czytelnej tabelki w excelu jest za trudne.

eM nadal na zwolnieniu. Łyka kortyzon garściami w związku z czym robi się go coraz więcej.
W Szwecji mamy kapryśną wiosnę. Jest na szczęście słonecznie i sucho, ale temperatura waha się od -9 do +12. Czasem wystarczą dwie godziny by z ciepłęgo powietrze zrobiło się ostre i przenikliwe. Krokusy nad rzeką kwitną jak szalone.
Zuzia dostała nowy rower od nas i czekamy tylko kiedy się wreszcie wygrzebiemy z tych infekcji żeby sobie wreszcie z nią pojeździć.

Strasznie, ale to okropnie chcę już mieć psa. Kot nie chce się tak spektakularnie cieszyć na mój widok i nie jest skłonny do szczenięcych psot. Ale prawda, że mięciutki i przytulny to jest. Zawsze mówię, że koto i pies to jak jin i jang.

I. O.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s