Nie mam pojęcia jaki tytuł bo nie wiem co mi ślina na język przyniesie

f

Po pierwsze,…

f

Po pierwsze, najważniejsze:
eM w domu od środowego popołudnia. Czas był najwyższy, bo siedział w tym szpitalu, zły jak szerszeń a ponieważ jest dobrze wychowany, to nie wyzywał się na personelu tylko na mnie…
Jeszcze we środę warczał, ale od czwartku znów jesteśmy kolegami.
Jest lepiej, choć nie idealnie. Łyka kortyzon garściami oraz aplikuje go sobie dojelitowo. Za niedługo kolejny remicade i zobaczymy co dalej. Zwolnienie lekarskie na najbliższe dwa tygodnie.

W regionie Gotlandia Zachodnia zrobiło się całkiem wiosennie. Jest coraz więcej słońca i niektóre drzewa mają pozieleniałe gałęzie. To jeszcze nie są liście, nie, ale znak, że soki zaczynają krążyć. Ale ranki bywają mroźne jeszcze, ostatnio było -5. Mimo to wyciągnęłam Komarka i na nim jeżdżę do pracy. Sucho jest, więc grudniowa powtórka z rozrywki mi nie grozi. No, chyba, że wywali mnie wiatr, bo wieje ciągle i do tego mocniej niż zazwyczaj. A magnolie mają bazie.
Walczę z sennością, ostatnio bowiem odzwyczajam się od porannego spania. „Nie ma casu, krcabomba, nie ma casu”
Moja koleżanka ochrzciła moją pracę „szemaraną spółką” i tak mi się już to zakorzeniło choć to ani spółka, ani szemrana.
Wczoraj byłam u Cariny, fotoklubowej koleżanki, dzięki której mam tę pracę. Zaniosłam jej bukiet tulipanów w podzięce za pomoc. Wzruszyła się. Powiedziała, że mój szef jest bardzo ze mnie zadowolony (oni zawsze tak mówią) a ja potwierdziłam, że jest mi tam dobrze. Nie, nie dlatego, że tak wypadało, ale dlatego, że naprawdę.
Szef co chwila przynosi reklamówki pełne dokumentów a ja za każdym razem się cieszę jakby mi dawał nową zabawkę. Niektóre z tych toreb zawierają segregatory z porządnie poukładanymi dokumentami inne są po prostu zbieraniną różnej maści papierów z różnych lat. Jedne i drugie kryją w sobie zagadki i wyzwania. Ostatnio miałam sprzedaż towarów używanych  i VAT od marży, teraz mam VAT odwrócony oraz ROT i RUT. Księgowe wiedzą o co chodzi, laikom tłumaczyć nie warto bo ich znudzi.
Strona urzędu skarbowego oraz innych stron księgowych są moją najczęstszą lekturą. Znów czuję, że się rozwijam, że używam mózgu do tego, do czego jest przeznaczony a nie do odgadywania czy plama zejdzie z podłogi od mopa czy trzeba ją zeskrobać.
Od poniedziałku dostaję awans. Jedna godzina więcej dziennie. Czyli nie 4 a 5, podstawa wynagrodzenia podniesiona o 1000koron. W przeliczeniu nie będzie to wielka różnica, ale liczy się fakt, że szef mnie jak widać docenia. Oby mi tylko woda sodowa do głowy nie uderzyła.
Zaklinam rzeczywistość „będzie dobrze” . Musi być dobrze. Zasługuję na to! Na wreszcie trochę spokoju i komfortu w życiu.

Zuzia rośnie…za szybko. Już jej bliżej do lat pięciu niż czterech. Nadal ulubionym zajęciem jest „zabawa” czyli gadające zabawki. Z tym, że teraz to Zuzia decyduje co zabawka ma robić i mówić. Także to, którą bawię się ja. Wzdech. A wszystko co robi – rysuje, nawleka koraliki, wykleja…wszystko jest dla dziadka. Buziaki i przytulanie też głównie dla niego. Już ma mi się robić przykro, gdy nagle krzyczy ” Babcię muszę przytulić” „Kocham cię babciu”. I już nie jest.
Mówimy jej, że dla nas najważniejsza na świecie. I najpiękniejsza na świecie. Czasem myślę sobie, że może moje życie mogłoby być nieco łatwiejsze gdyby mnie ktoś, choć raz w życiu powiedział takie słowa…Zuzia dostaje od nas wszystko to, czego sami nie dostaliśmy jako dzieci oraz to, czego nie mogliśmy lub nie umieliśmy dać naszym dzieciom.

Kot na mnie krzyczy, bo przytula się do mojej ręki, a ja nią ruszam. To chyba się jednak trochę prześpię.
Dobranoc państwu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s