No to tak:

zaczęłam nową pracę, …

zaczęłam nową pracę, ale pracowałam tylko trzy dni. Potem syn szefa przywlókł wirusa ze szkoły, a że biuro w domu, szef zapobiegawczo zaproponował bym wzięła wolne w celu uniknięcia zarazy. Co oczywiście zrobiłam.

Mam dobre odczucia, nie będę więcej pisać, żeby nie zapeszyć i nie musieć odszczekiwać.
Od poniedziałku mamy wprowadzić się do nowo wynajętego biura, więc do pracy będę miała tylko 5 minut drogi.
Staram się nie poddawać pesymiście, który mi szepce „nie uda się, to się na pewno nie uda, to się nie może udać”.
Iiii…to właściwie tyle. Nic się innego nie dzieje.
Więc oddalam się do sprzątania i robienia gołąbków.

…Acha. Nowych sąsiadów mamy. Nad nami. Nazywamy ich Kangury. To znaczy ich dzieci. Mają chyba bliźniaki, na oko takie ze dwuletnie. Każdego dnia około 7 rano rozlegają się dźwięki skaczących kangurów. Około 12 zapada cisza. Potem gdzieś około 15 znowu słychać skaczące kangury. Na szczęście około 20 wszystko się uspokaja. eM ma ochotę się poirytować ale go uspokajam. Jak to maluchy tupią, bawią się, ich prawo. Najważniejsze, że w nocy cicho. Urosną zaraz i będzie cisza w dzień a łomot muzyki w nocy :D. Może się wyprowadzą zaraz?

Śniegu tyle co kot napłakał. Za mało na zimowe przyjemności: narty czy sanki, ładne zdjęcia ale wystarczy by zaświnić podłogę w całym sklepie i żeby Komarek tkwił w garażu. Z codziennych, porannych przejażdżek rowerowych wagę mam około -2. Czyli są możliwe minusy dodatnie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s