Nawrót

„Ktoś za mną chodzi, …

„Ktoś za mną chodzi, codziennie śledzi mnie
we własnym domu już nieswojo czuję się.
Dobrze wiem, ktoś patrzy na mnie jak fanatyk z cienia drzew
i sprawia, że osiada we mnie lęk i z mocą nałogu ssie”*

Czarny wir wciąga mnie każdej nocy, miota mną po łóżku, rzuca o ściany, sprawia, że choć oczy się same zamykają to zasnąć jest nie sposób, a choć spać nie można  to ani czytać ani nic innego robić też się nie da.
Pani doktor rodem z Pakistaniu mówiła tak, że prawie jej nie rozumiałam. Problem z obcojęzycznymi*czyli nie szwedzkojęzycznymi) lekarzami jest taki, że umieją zdać pytanie tylko w jeden sposób. Jeśli nie rozumiesz, powtórzą to samo tylko głośniej.
Jednak najważniejsze, że ona mnie zrozumiała.
Rozśmieszyła mnie.
Zapytała
– Ile wypijasz alkoholu w ciągu tygodnia.
Nie zrozumiałam, powtórzyła. Dotarło o co pyta.
– Nie dużo…
– Ile? – naciskała.
– Wciągu tygodnia? – upewniłam się, próbowałam policzyć, parsknęło mi się śmiechem.
– Powinnaś zapytać „w ciągu roku” – poinformowałam ją. Zrozumiała.
– A to ty naprawdę bardzo rzadko pijesz alkohol.
No. Rzadko. Choć w poprzedni weekend wydoiłam sama całą butelkę różowego, musującego wina, o zabójczej mocy 7,5%. A ten weekend kieliszek wina. Chyba zawyżyłam sobie średnią…I czy jestem JUŻ alkoholikiem, skoro zaniżam ilość wypitego alkoholu?
(Po winie zasypiam szybciej, ale też tylko na 2-3 godziny).
Tak naprawdę to wcale nie jest tak śmiesznie…
Zadała mi kilka pytań jeszcze, po których się po prostu zalałam łzami. Jakby mi nagle guzik nacisnęła.
Pokiwała głową, oddaliła się poczytać sobie o mnie w moim dzienniku pacjenta. Wróciła z pytaniem czy chcę tylko na sen czy może i na depresję. Acha. Wzięłam pakiet można powiedzieć. Przy wizycie u lekarza recepta na lek antydepresyjny gratis.
W nocy wir, podparty młotkiem usypiaczem, dał popis.
Chyba muszę dać mężowi pod opiekę cały zapas, bo tak mnie umęczyło, że nie wiem jakim cudem nie sięgnęłam po więcej. Nie, broń boże, żeby sobie coś tam zrobić! Żeby zasnąć. Po prostu.
…Nie pamiętam jak dotarłam do pracy.
Dzień dobry Sertralinko! Najbliższe dni mogą być trudne. Ale może wcale nie? Poprzednio nie były.

Czy poznajesz mnie? Nazywam się Twoja Depresja!
Tak to właśnie ja zadręczać uwielbiam cię!
Czy poznajesz mnie? Nazywam się Twoja Depresja!
Zapamiętaj mnie! Poczujesz mnie jeszcze nie raz!*

 

—-
Urszula -Depresja

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s