Nowości

Zacznę od tego, że …

Zacznę od tego, że mam nowy komputer.
Mus był. Stary, niebieski, kupiony 5 lat temu na 10minut pracy 5 razy potrafił zerwać połączenie z internetem. Nie zmieniałam żadnych ustawień, żaden wirus chyba, bo anytywirus aktualny i działający wciąż. Do tego obudowa z plastyku zaczęła pękać nie wspominając już o kablu, który znowu się przetarł. Pięć lat ciężkiej pracy, jeżdżenia wszędzie, noszenia prawie wszędzie, przenoszenia się wraz ze właścicielem i kotem…Mus był, psia krew.
Poszłam obejrzeć. Były dwie opcje. Albo Tochiba Satelite albo Acer Aspire. Poprzedni też Acer, technicznie niezawodny przez 5 lat. Nic mu nie zaszwankowało. No, dobra przetarł się oryginalny kabel i musiałam dokupić. Oraz na wstępie zaszalała Vista, potem się jakoś ustabilizowała, ale nie miałam do niej zaufania, po roku, czy może trochę później kupiłam Windows 7 i odtąd miałam komputer, że mucha nie siada. W międzyczasie eM kupił sobie własny komputer, HP. Po dwóch latach, mniej więcej jesienią komputer eMa odmówił współpracy w zakresie wyświetlania treści. A mój Niebieski Acerek, choć starszy nadal nie wykazywał problemów. Aż do wiosny, gdy zaczęły się kłopoty z internetem. Jak byłam w Polsce i używałam internetu w gwizdku to też były problemy, czyli ewidentnie wina po stronie komputera.
No i nagle na maila dostałam powiadomienie, że Tochiba w atrakcyjnej cenie. Poszłam zobaczyć, co to za komputer, co kosztuje połowę normalnej ceny czyli tyle, co eMa stary HP. Bo już się pogodziłam, że trzeba myśleć o nowym.  Od jakiegoś czasu śledziłam co jest na rynku, za ile, jaki system i czy da się bez systemu, bo przecież mam swoją siódemkę…
Bez systemu dało się na upartego kupić jakąś bardzo ubogą Toschibę. Wszystkie inne niestety z nieszczęsnym Windows 8, szlag by trafił.
W sklepie przeżyłam opad szczęki bo okazało się, że prawie wszystkie proponowane modele w ilości sztuk 10 nie mają czytnika płyt.W tym oczywiście owo Tochiba. O-o!
– To jak mam archiwizować dokumenty i zdjęcia? – zapytałam pana z obsługi
– Yyyyy..USB-Minne (pendrive) – zaproponował mi. Spojrzałam z politowaniem i zaczęłam odchodzić. I wtedy mój wzrok padł na Acera. Cienki, srebrny. Dobry procesor. Dużo pamięci. Chyba dość dobra karta graficzna. Podniosłam: lekki. No ale…brak owego czytnika. Oraz system operacyjny Windows8, taka jego melodia. 
Zapytałam o dyski zewnętrzne, czy mają. Mieli, pan wyciągnął mi Verbatim w dobrej cenie. Kiedy zapytałam o pojemność rzucił mi liczbą zdjęć, którą mogę przechować co mi oczywiście nic nie powiedziało. Na kartonie stało 1TB. 1 terabajt, fiu, fiu. Będzie miejsca na zdjęcia i seriale. 
No dobra. To mogę wziąć. Ale. Ale. Może, skoro problem przechowywania danych rozwiązałam to wziąć ową, o połoowe tańszą „Tośkę”? I tu do Akcji wkroczył mój mąż.
– Wybij to sobie z głowy. Zaoszczędzisz teraz, a jak skończy się gwarancja będziesz miała tak, jak ja z owym HPekiem.
Trudno było nie przyznać mu racji.
Bank łaskawie wyraził zgodę na podzielenie płatności na 10 części i tak zupełnie nieoczekiwanie wróciłam do domu z nowym nabytkiem.
Bateria trzyma jak złoto,pół dnia słucham muzyki przez podłączony głośnik i nie muszę podłączać kabla. Lekki jest rzeczywiście. Obudowa wygląda solidnie…No, naprawdę, technicznie nie da się do niczego przyczepić. Ale. Matko kochana.System Windows 8.1 to nie system. To nieszczęście! 
W założeniu chyba ma to być system ułatwiający życie. Problem w tym, że być może i ułatwia, ale nie posiadaczowi. Ułatwia komputerowi jego własne życie.  Tak, tak. Ten komputer lepiej ode mnie wie czego ja chcę, czego potrzebuję. Ma mnóstwo aplikacji które wciąż się aktualizują, odnawiają, tworzą skróty na pulpicie. Wciąż wyskakuje panel boczny, którego za cholerę nie mogę wyłączyć. Generalnie zrobienie tego, co do tej pory zrobiłam bez angażowania świadomości wymaga teraz ode mnie wysiłku polegającego na zmuszeniu komputera do zrobienia czegoś tak, jak JA tego chcę.
Walczę z tym od dni trzech i coraz mocniej jestem wkurzona. Odinstalowałabymwszystko w diabły, ale aż taka zdolna nie jestem i boję się, że przy okazji wywalę coś co jest potrzebne. Jakiś sterownik do czegoś czego potrzebuję. Więc walczę tak jak na początku z Lumią, której nota bene, mimo prawie rocznej współpracy nadal nie polubiłam.
I myślę sobie, że albo jestem za stara, albo ten świat idzie w kierunku coraz bardziej odległym od normalności.No bo co to ma być, żeby to urządzenie zmuszało mnie do robienia czegoś…I naprawdę coraz trudniej oprzeć się pokusie by to COŚ zrobić. Mianowicie: wywalić komputer przez okno. Niekoniecznie nawet otwarte.

A tymczasem rano na czubkach drzew zobaczyłam mgłę i wpadłam na pomysł, że sprawdzę, czy mgła jest też i za miastem. Prosto po pracy, o siódmej rano, wpadłszy do domu po aparat i termos z herbatę wyjechałam za miasto. 
Ano była. Gęsta jak wata, owijała wszystko szczelnym kokonem. Widoczność tak ze 3 metry, w porywach do 5. Zimno przenikliwe. Odór gnojówki w powietrzu bo dookoła farmy a tu się chyba gnojówkę nadal jako nawóz stosuje. Słońce czasem się pokazywało jako blade koło na szarym tle i zaraz znikało. Płasko. Równo przycięte rżyska. Nic ciekawego.
Co w tej sytuacji robi rozsądny człowiek? Wraca do domu? No ale przecież to nie ja. Ja nie jestem rozsądna. Na szczęście wybiłam sobie z głowy dotarcie do Resville Kvarn, które choć malownicze leży o 17 km. Ale co szkodzi podjechać do lotniska? Takie małe lotnisko mamy, coś w rodzaju aeroklubu. Oraz od lotniska nieco w bok. Tak ze 4 km w jedną stronę.
Gdybyż jeszcze warto było..! Ale skąd. Nic ciekawego. Drzewa, konie, cmentarz przy małym kościółku. Nie widać mgły tylko szarość.

mga1

mga3

mga2

Gdyby promienie słońca, to by było może na co popatrzeć, a tak.
Zmarzłam i zmarnowałam czas, który normalnie przeznaczam na drzemkę.
Ot i tyle.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s