Podejrzewam, że groch z kapustą

Nie wiem. Naprawdę …

Nie wiem. Naprawdę nie wiem co ja robię na tym bezrobociu, ale czas mi ucieka jak woda z dziurawego wiadra. O. Właśnie. Zauważyliście, że nawet jak wstawicie dziurawe wiadro do wanny pełnej wody to wiadro i tak się opróżni? Dlaczego to nie działa w odniesieniu do łódek? Hę? I proszę mi nie opowiadać o prawach fizyki. Bo w co jak co, ale w fizykę to ja nie wierzę. Prędzej w krasnoludki.
Zatem dni uciekają, jeszcze niedawno był początek sierpnia a już wrzesień. Co się stało z sierpniem? Gdzie się podział? Nie wiem, nikt się nie przyznaje. Możliwe, że ma to coś wspólnego z serialem o pewnym psychologu oraz serią książek o pewnej rodzinie z Poznania oraz ich znajomych. To jest bardzo możliwe. Ale przecież czytam tylko rano. I wieczorem. A oglądam wyłącznie wieczorem. Jak to się dzieje, że pomiędzy rankiem a wieczorem czas nabiera przyspieszenia? Może jest jak z tą łódką w wodzie? Im więcej dookoła tym efekt odwrotny od wyczekiwanego? I co, ktoś to wytłumaczy prawem fizyki?
Żeby nadrobić czas serial, polskojęzyczny, oglądałam jednocześnie dziergając fioletowo-granatowo-lililowo-różowo-białą chustkę na drutach. Ooooch, nie. Nie. Efekt nie jest spektakularny, ale celem nie jest chustka, tylko dzierganie, które dobrze robi na stawy w nadgarstkach. A przy okazji będę może miała w co się zawijać zimą, to już efekt uboczny.
Noga?
”Nawet nieźle chodzi przez aleje
tylko przed publicznością, na scenie drętwieje
nie ona tu mówi, nie ona tu gra
lecz zamiast spokój mieć błogi
ta noga ma większą tremę niż ja.
Albo dziwny przypadek w psychopatologii
albo to ona pisze moje monologi”*

Byłam na grzybach. Tak. Ja. Ja, która grzybów nie jem i nie znam. Ja byłam. Znalazłam masę prawdziwków oraz TADAM! Pole rydzowe. Gdyby nie to, że to rydze na poboczu mało uczęszczanej drogi, to bym się bała zbierać, bo wyglądało to na jakąś plantację. Kosa byłaby bardziej ekonomiczna. Prawdziwki znam od zawsze, ale będąc z Reginą odświeżyłam sobie tę wiedzę. Rydze pokazała mi Regina. Trzy dni czekałam i każdego dopytywałam się nerwowo, czy ona i jej rodzina już te rydze zjedli. Dopiero otrzymawszy zadowalająca odpowiedź
-Tak, już dawno i zobacz- żyjemy nadal w zdrowi – uznałam, że sąsiadka wiedziała co zbiera.
Więc kiedy w weekend poszliśmy z mężem to też nazbierałam tych śmiesznych, niepozornych grzybków, o wierzchu kapelusza przypominającym zeschły liść i intensywnie pomarańczowym spodem.
M zjadł całą patelnię. Ja spróbowałam jednego. Ostrożnie. Jednym zębem. Bo to grzyb. A grzyby są fuuuuuu! Hm. No nie wiem. Nie mógł to być grzyb, bo to dobre było. I nie śmierdziało grzybem. I nie smakowało grzybem. Umówmy się zatem, że rydz to NIE grzyb.
Jak na złość deszcz nie pada i sucho jest. To znaczy – fajnie, że nadal jest temperatura przypominająca letnią. To naprawdę miła niespodzianka po deszczowym i zimnym sierpniu. Ale ja bym sobie życzyła odrobinkę deszczyku. Najlepiej w nocy. I cieplejsze te noce nieco. Żeby rydze miały jak urosnąć. Bo mi się chce jeszcze pozbierać.
Ususzyłam cały słój, będzie na zimę do kiszonej kapusty.
Szwalnię sobie urządziłam u Yankiego w pokoju. Nareszcie się nie potykam o puste wnętrze. Tęsknię, choć gadamy codziennie na różne sposoby. Rok uniwersytecki wystartował. Dziecko miało już pierwsze zajęcia. Jest zachwycony czeskim. Polubił mieszkanie u Sryi i Sarata (ona katoliczka, on buddysta). Podoba mu się Sztokholm. Zakochał się w starówce. Coraz odważniej eksploruje miasto. (Wzdech…i pokorna modlitwa dziękczynno-prosząca).
A teraz musze kończyć bo zaraz przyjdzie Gulsum z dzieciakami.

 

*Załucki.Marian? Poeta-satyryk. „ Monolog z laską”. Polecam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s