I cóż, że z Polski – ciąg dalszy

W Polsce …

W Polsce brakuje mi mobilności. Powinnam przywieźć tu sobie rower, wtedy mogłabym łatwiej przemieszczać się w poszukiwaniu miejsc.
Tylko ten przeraźliwy tłok na drogach. I ludzie jeżdżący jak szaleńcy. Ciężarówka mknąc przez wieś z prędkością daleką od 50km/h.
Auto z rodziną wjeżdżające na remontowaną drogę na czerwonym świetle i  jeszcze na tej drodze wyprzedzające innego szaleńca.
Motocyklista, nawiasem mówiąc prawie członek rodziny, siadający na motor po spożyciu albo przynajmniej na ciężkim kacu.
O tych, co się pchają na trzeciego, tych ścinających zakręty, oraz tych co mkną po dziurawej, krętej drodze na złamanie karku już nie wspominam, bo to szokuje już chyba tylko nas – przybyszy z krainy „gubbe* zatrzymuje się przed każdym skrzyżowaniem i kilka minut czeka na decyzje tego po drugiej stronie” .
Przeraził mnie jeszcze fotelik, w jakim wożona jest Zuzia. Jezus Maria! Czy jest w Pl możliwość wypożyczenia fotelika? Bo ten, którego używa Zuzi ojciec w PL to fotelik dostosowany bardziej dla małych dzieci. I to taki sprzed co najmniej lat 15. Niestabilny, przypinany do siedzenia pasem idącym poprzez siedzące dziecko! Już wiem dlaczego usłyszałam o wypadku w którym pas obciął dziecku głowę! W szmateksie widziałam podobny i już wiem skąd się wziął. To już naprawdę bezpieczniejszy byłby pierwszy lepszy z hipermarketu przemysłowego! One przynajmniej mają współczesne atesty i inny system mocowania!
Nasz, polecany i atestowany przez Volvo, nowy, kupiony specjalnie do transportu Zuzi,  został w Szwecji, bo przecież w drodze powrotnej zabieramy gości. Tak, drogi był, wzięty na raty. Nie, nie wahaliśmy się ani chwili, bo Zuzia to najdroższe co mamy.
Zastanawiam się skąd w ludziach to przekonanie, ta naiwna wiara „a, nic się nie stanie”. Przecież wypadki są tak codzienne na polskich drogach, ale każdy myśli, że jego to nie dotyczy. Będę jechał ostrożnie – myślą sobie. Nie myślą, że naprzeciwko mogą spotkać szaleńca, który też uważa, że jazda na przeciwległym pasie, z prędkością 140km/h to jazda ostrożna. Chyba wolę jednak sposób jazdy na „gubbe”.

Wczoraj deszcz.
Krążyłam po Miasteczku szukając fryzjera, który mnie przyjmie. Było chłodnawo, powietrze świeże, oczyszczone przez popadujący drobny deszczyk, który naraz zmienił się w ulewę. Krople waliły o ziemię tworząc bąble na kałużach. Ulice spływały potokami wody. Stałam pod jakimś daszkiem, obok wiaty pokrytej blachą falistą. Deszcz bębnił o drewniane okapy, o tę blachę, powietrze się rozpachniło. Mogłabym tak stać długo jeszcze, ale deszcz ustał. Weszłam do szmateksu, a gdy wyszłam po strumieniach wody ni śladu.
Dałam sobie spokój z fryzjerem. W pomieszczenia wdarła się wilgoć co w połączeniu z zatrzymaną temperaturą dni ostatnich robiło saunę parową. Niekomfortowa atmosfera do bliższych kontaktów fizycznych.
Jadę zaraz na wieś.
Mój kolega Antoni inauguruje dziś przydomowy basen. Będzie „Twisting by the pool”. Będą drinki w wisienką, zamiast parasolki. Bezalkoholowe. Antoni ma bowiem lat 7. Przy okazji muszę mu pokazać jak się pobiera załączniki z maila. Może jego rodzice będą w końcu mogli oglądać zdjęcia normalnie a nie przez maila. Zrezygnowałam z cywilizowania Wieśniaków.

Ach! I jeszcze coś!
Wieczorem, przy zachodzącym za lasem słońcu usiłowałam zrobić jakieś zdjęcia.
Koło mnie kręciła się dwójka dzieci na rowerach.
– Dżastin, poczekaj! – wołała dziewczynka.
– Przepraszam…a czemu pani robi zdjęcia? – odważył się wreszcie chłopiec. Dżastin. A może Dastin.
– Pani na pewno robi zdjęcia dla ładnych rzeczy – wyjaśniła dziewczynka.
– A pani mówi po polsku czy jeszcze w jakimś innym języku? Po szwedzku? A po niemiecku?
– A skąd pani jest? Ze Szwecji? A to nie wiem gdzie leży. Geografia? Nie wiem czy mam…Zaraz…To takie co się uczy o ziemi? A to coś mam takiego, ale my tylko o Niemcach się uczymy.
– Przepraszam, ja wiem, że dorosłych nie powinno się o to pytać, ale ile pani ma lat?
– A dlaczego pani robi zdjęcia. Nie, nie dlaczego. Dla czego?
– Tak jak powiedziałaś – odpowiedziałam i na to – Robię zdjęcia temu, co mi się podoba. Temu, co chciałabym zatrzymać. Temu co lubię. Zobacz, teraz jest lato, gorąco. Kiedy przyjdzie zima, będzie szaro, zimno i smutno. Wtedy otworzę album i będę znowu mogła popatrzeć na lato. Mogę ci zrobić zdjęcie? Dziękuję. Widzisz? Jak przyjdzie zima to i naszą rozmowę sobie przypomnę.
– Ale ja brzydko wychodzę na zdjęciach – zmartwiła się.
– Wcale nie, jesteś śliczna i na zdjęciu też, sama zobacz.

Czy ja mówiłam, że nie znoszę dzieci?  

 

*gubbe – szwedzkie słówko oznaczające staruszka, człowieczka, gostka. Można mówić „gammal gubbe” wtedy to jest staruszek, ale pieszczotliwie, dzieci w przedszkolu wołały gubbe na ludzika lego.



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s