Rzeczywistość puka

Mieszkanie a raczej …

Mieszkanie a raczej pokój zaklepany, czekamy na  pisemny kontrakt. Przybiliśmy piątkę z 65-letnią gospodynią pochodzącą ze Sri Lanki niemal jak jak woźnice na targu co plują w dłoń. Myśmy nie pluli, ale  z obu stron padło przyrzeczenie. Mam nadzieję, że nic się już nie odmieni.
Mieszkanie leży w Husby, pięć minut od stacji T-bana ( co to jest? metro?). Wg google map 50min jazdy od Uniwersytetu.
Uniwersytet zlokalizowaliśmy.
…Czy wy w ogóle wiecie o czym ja piszę? Pisałam, że Yanki idzie na JĘZYK CZESKI na Uniwersyet w Sztokholmie i że musieliśmy mu znaleźć dach nad głową, a akademik nie jest tak od ręki? I że po tygodniu śledzenia ogłoszeń, pisania, dzwonienia, rozmawiania w różnych językach w końcu udało się nam zaklepać dwa pokoje, których właściciel obiecał nie oddawać nikomu nim my ich nie obejrzymy?
No i wczoraj właśnie pojechaliśmy do Sztokholmu. Pani ze Sri Lanki była pierwsza, Yankie stwierdził, że dla niego spoko, on bierze, gospodyni spodobał się Yankie (no, zdziwiłabym się, gdyby nie) więc do drugiej pani nie pojechaliśmy, zadzwoniłam tylko, podziękowałam i wytłumaczyłam się.
Dzięki temu zyskaliśmy luz w planach na dalsze działania.
Oczywiście pierwsze kroki były na Uniwersytet.
No a potem wędrowaliśmy po mieście.
…Ludzie! Jaki Sztokholm jest piękny! Te kamienice pamiętające odległe czasy, przejścia, schody i łączniki przerzucone nad brukowanymi ulicami, masa zieleni, Sztokhlom tonie w zieleni! Pamiętajcie, że mówię to ja: mieszkanka Warmii, prawie mieszkanka zadrzewionego Olsztyna!
Zatem Sztokholm jest piękny. Szczególnie ten w bocznych uliczkach, daleko od starego miasta. Czy stare miasto jest ładne? Nie wiem. Za dużo ludzi było, więc nie wiem. Za głośno i za gorąco.
Tam bym nie chciała bywać zbyt często…

A drodze powrotnej, przy zachodzącym czerwono słońcu, układałam listę umiejętności jakie jeszcze muszę Yankiemu przekazać oraz listę rzeczy potrzebnych. I nagle do mnie dotarło, że to już tylko miesiąc. I że to jest TAK daleko! A bilety drogie!
Nie będzie pogaduszek przy skrobaniu ziemniaków, nie będzie wspólnego oglądania zdjęć, nie będzie sztamy introwertyków( Yanki i matka) przeciwko ekstrawertykom (Misia i ojciec). I ..ten..no…Nijak mi.
Ja wiem, wiem. Tak trzeba. Może mu to tylko na dobre wyjść. Już pora. Nie na zawsze przecież. Jest skype i telefon. Są pociągi, Sztokholm to nie Australia.
Wszystko wiem. Ale.
Cholera!!! Dlaczego teraz kiedy się wreszcie zakumplowaliśmy! Dlaczego tak daleko?

A złośliwiec siedzi w środku i chichocze. Poczekaj, poczekaj, może wrócić szybciej niż ci się wydaje, tylko czy na pewno tego chcesz?

Nie, nie chcę. Jak zawali znowu studia to go zabiję. A potem zabiję jeszcze raz.

Słuchajcie. Padam na twarz bo wróciliśmy po północy a ja o 4:40 wstałam do pracy.
Ostatnie noce prawie nie spałam. I nie bardzo rozumiałam co się dookoła dzieje.
Dziękuję wszystkim za dobre słowa. Szczególnie Jadwidze i Beacie z Wystarczająco, bo one tu nowe są a dały mi tyle wsparcia. Was wszystkich ściskam. Serdeczne dzięki za cierpliwość do mojego marudzenia.
A teraz idę spać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s