A bo tak jakoś cię, cholera, nie lubię

Macie tak, że jak …

Macie tak, że jak spotykacie nową osobę to obdarzacie ją z góry pewnym kredytem zaufania?
Ja tak mam.  Nowej znajomości daję szansę. Staram się być miła, powściągam moją skłonną do irytowania się duszę tłumacząc sobie, że nikt nie jest idealny i do każdego związku muszą się dopasować obie strony i że czasem wymaga to więcej starań i dłuższego czasu, ale warto. Spotykając nową osobę staram się być otwarta na jej potrzeby, na sygnały płynące z drugiej strony, żeby broń boże niczym nie uchybić i nie naruszyć wolności osobistej. Oczywiście sama swojej przestrzenie tez pilnuję, by nie dać pola więcej niż bym chciała. Tak czy siak staram się z całych sił. Najczęściej to działa. Z drugiej strony dostaję mniej więcej to samo i nawet jak znajomość nie iskrzy to możemy spotykać się bez obopólnej niechęci, co ma znaczenie szczególnie w sytuacjach przymusowych czyli np. w pracy czy w szkole.
Czasem, mimo najlepszych chęci coś jednak nie wychodzi. Czasem ktoś pozostaje obojętny na moje „uwodzenie”. Stawia ścianę, i choć jest uprzejmy to z daleko widać, że to tylko uprzejmość, za którą nic nie ma.ie daje.  Odpuszczam wtedy, no bo tak przecież bywa. Nie zawsze podobamy się tym osobom, które podobają się nam. Gorzej gdy od niemal pierwszej chwili czuję płynącą z drugiej strony niechęć, a czasem wręcz nawet złość. Staję wtedy ogłupiała, jak zapędzony w zabawie szczeniak, który wyrżnął głową o nogę krzesła. Potrząsa taki psiak głową i usiłuje zrozumieć co się stało. Dokładnie jak ja. Analizuję każde słowo, każdy gest. Staram się dociec przyczyny niechęci w sposób werbalny i niewerbalny, próbuję naprawić…Czasem się nie da. Czasem jest tak, że bez względu na to jak bardzo się staram ktoś przyjmuje pozę „a bo jakoś tak cię cholera nie lubię”. Bez powodu. Ot tak…
Nie jest to miła sytuacja. Wszyscy mamy w sobie potrzebę akceptacji. Ale ostatecznie można takiej osoby unikać. No, chyba że to koleżanka z pracy, z którą spotykasz się dzień, w dzień…

Taką osobą stała się dla mnie Szwecja ostatnio. Mam uczucie, że choćbym się nie wiem jak starała zawsze zostanę odtrącona. Nie dlatego, że jestem gorsza, nie dlatego, że czegoś mi brak. Nie. Ot tak sobie. Bo mnie jakoś tak, cholera, nie lubi. No nie lubi.
I wiecie co ?
Ja zaczynam nie lubić jej…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s