Bezsilność

Mam taki stan…<br …

Mam taki stan…
Nie wiem jak to ogarnąć.
Nie mam pojęcia.
Szukamy z Yankiem mieszkania dla niego.
Mam wrażenie, że trafiłam w jakiś labirynt rodem z 12 prac Asterixa. Wiecie, ten w którym Asterix ma załatwić coś w jakimś urzędzie.
Oczywiście są mieszkania studenckie. Trzeba się zapisać w kolejkę. Kolejka liczy się w dniach kolejkowych. Przy wolnych mieszkaniach widzę ile osób zadeklarowało chęć posiadania oraz ile dni kolejkowych mają. Są tacy co mają ponad 1000! czyli wygląda na to, że zapisali się w kolejkę jeszcze chodząc do szkoły średniej. Dziwne jest to, że te 1000dni zobaczyłam przy mieszkaniach, o które ubiegać mogą się tylko studenci zrzeszeni w związku studenckim. Zapisał się w kolejkę i do związku w podstawówce czy I klasie liceum???
No ale ustawiliśmy Yankiego w tych kolejkach. OPtymistycznie wierzymy, że od przyszłego roku już będzie mógł coś sobie wynająć. Ale co teraz od 1 września? 
Sprawy nie ułatwia fakt, że do Sztokholmu mamy jakieś 500km więc byliśmy tam tylko raz i tylko 2-3 godziny. Nie znamy podziału administracyjnego a google map go nie pokazują. Nie wiem czy w Szwecji, w Sztokholmie  funkcjonują jacyś pośrednicy. Bo jak mam sprawdzić mieszkanie, które znalazłam poprzez ogłoszenie w gazecie czy portalu internetowym? A już od znajomych usłyszałam przestrogi, że ktoś wpłacił czynsz z góry oraz depozyt a kiedy przyjechał okazało się, że mieszkanie nie istnieje.
czuję jakbym waliła z każdej strony głową w mur. Yankie też przestaje to ogarniać i widzę, że  stresuje się ogromnie.
Nie znam nikogo ze Sztokholmu.
Znajomi znajomych ograniczają się do rad…oczywistych typu „no, bo to trzeba się wcześniej rejestrować”. Wcześniej?! Tam gdzie są typowe akademiki warunkiem jest potwierdzenie przyjęcia na studia! Jak do cholery wcześniej?! Nim dostanie zawiadomienie, że go przyjęli? Jak?
 
Wczoraj o północy po prostu się rozpłakałam. Z bezsiły. Z paniki, że nic nie znajdę, że się nie uda.

Do tego dochodzi moja osobista szarpanka z A-kassa. Nawet nie mam siły tego opisywać. Ale zaczynam rozumieć pewną Annę, która wyjechała ze Szwecji po kilku latach mieszkania tu, wypędzana żywiołową nienawiścią do systemu.
O stronie finansowej przedsięwzięcia już nawet nie chcę myśleć.
Krótko wygląda to tak:
Jeśli masz bogatych rodziców, to nie ma problemu.
Jeśli jesteś biednym imigrantem, pechowo nie pochodzisz z żadnego z krajów arabskich lub afrykańskich, a twoi starzy byli za głupi i wyjechali za późno żeby zgromadzić kapitał na twoje studia – to nie pchaj się na studia. Zadowol się pracą na mopie.

Chciałabym zakrzyknąć „Otóż nie, Marianie!” Ale nie mam siły.
Nie wiem co robić. I modlę się do Baśki. Była chrzestną Yankiego. Niech nam jakoś pomoże!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s