Więc pokrzycze jeszczę póki mam tę chwilę*

Wypełniłam podanie o …

Wypełniłam podanie o przyjęcie do partii. Do socjal-demokratów. Acha. No tak. Do szwedzkiej partii. I nie mylić broń Boże ze szwedzkimi demokratami!
Trochę w tym wyrachowania, w tym moim pomyśle. Może mi to coś ułatwi.
A trochę w tym potrzeby zawalczenia. Może idealistycznie, może ostatni raz w życiu.
Wyjechałam z Polski bo miałam dość tej rosnącej przepaści społecznej. Tego, że jedni „mają grosz powszedni a drudzy pełny miech”. Jak na ironię- miesiąc po moim przyjeździe do Szwecji wybuchł ogromny kryzys, który chyba dotąd trwa. Tak jak obserwowałam to w Polsce tak teraz widzę i tu: wyprzedaż albo emigracja przedsiębiorstw, co za tym idzie – redukcja miejsc pracy, a to z kolei prowadzi do zaniku klasy średniej w nieodległej przyszłości.
Już widać to w statystykach ogłoszeń o pracę.
Szuka się wysoko kwalifikowanej kadry menadżerskiej, lekarzy, architektów, inżynierów ze szczególnym uwzględnieniem informatyków-programistów.
Potem nie ma nic.
A dalej są: górnicy, murarze, ci od układania asfaltu, opiekunowie ludzi starych i chorych oraz opiekunki dzieci najmłodszych.
Najczarniejsza praca, najgorzej opłacana.

Dlaczego właśnie ta partia?
Bo mają duże szanse na przejęcie władzy w najbliższych wyborach.

Ja nie twierdzę, że się w tym odnajdę. Że zostanę pierwszą partyjną aktywistką. Z moimi skłonnościami do wycofywania się możliwe, że nawet słowem się nie odezwę publicznie.
Ale jak nie sprawdzę to się nie dowiem.
Pewnie nic nie uwalczę. Ale choć spróbuję.
Chciałabym się dowiedzieć czy naprawdę Szwedzi nadal uważają, że rząd wie co robi. Oraz ciekawi mnie czy tylko ja widzę coraz bardziej wątpliwą rolę związków zawodowych. 
Kilka dni temu rejestrowałam się jako bezrobotna. I nagle zobaczyłam związek zawodowy od całkiem innej strony.
Kiedy nie była zrzeszona w związku miałam prawo do kształcenia tyle samo co inni, w takim samym wymiarze jak inni, do zasiłku w czasie kształcenia, nawet do wyjazdu na urlop i choroby w czasie uczestnictwa w programie oraz do pracy w niepełnym wymiarze godzin o ile to nie kolidowało z uczestnictwem w programie.
Teraz jestem zrzeszona w związku. Straciłam jedną pracę, została mi druga na 1/5 etatu.
I co?
I nie mam prawa do zasiłku w pełnym wymiarze bo pracuję, nie mam prawa do szkoleń, nie mam prawa do urlopu więc i zapewne do choroby też nie. Nie, no. Mogę sobie wyjechać, mogę sobie chorować, ale nieodpłatnie. Za takie dni zasiłek mi się nie należy. Zasiłek, do którego mam prawo bo przez rok opłacałam składki. Ja płaciłam tylko przez rok. Pomyślcie jak wkurzony mógłby być człowiek, który płacił całe życie… To jak haracz dla ZUSu. Całe życie płacisz ale jak ci się noga powinie to zobaczysz figę. Nawet bez maku.     
No więc wkurzyłam się na maksa.
I idę na wojnę.
Którą pewnie przegram. Ale w moich żyłach płynie polska krew. A my jesteśmy najlepsi w walce o sprawy z góry przegrane, bo jak ginąć to z bronią w ręku. O!

 

*Jacek Kaczmarski Ze sceny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s