Wybory – życiowe i nie tylko

<span …

No to mamy ładne lato tej wiosny. Nawet burza była! Porządna, prawie jak warmińska z piorunami i grzmotami i ulewą po której powietrze rozpachniło się..! Nazajutrz świt wstał jak wypucowany. Biała plama pod jabłonką przy Przyjaciołach Zwierząt  i łuski pod lipami na parkingu pokazywały, że deszcz był porządny choć kałuże i chodniki zdążyły wyschnąć, choć niebo jeszcze było nieco nadąsane i w ciągu dnia popłakało sobie z lekka.

Dziś od rana jednolity błękit i kula słońca. Prawie nie ma wiatru.
Zaprawdę powiadam wam. Dziwna jest tegoroczna wiosna w regionie Zachodnia Gotlandia powiat Skaraborg (Skarabori-się wymawia).
Byłam na Torget dziś rano. Rynek jak co środa, tłum ludzi. Gorąco okropnie! Tu, u piłkarzy, w otoczeniu lasu, nieco na górce, zawiewa orzeźwiający wiaterek no i ludzi i aut dużo mniej.  Moje serce wciąż płacze na myśl, że to ostatnie tu chwile…
Ale nie skupiamy się na tym teraz. Jeszcze nie…Jeszcze w duszy coś mi szepce, że cud jest możliwy, wbrew rozsądkowi, który nakazuje rozsądek właśnie i niewiarę w pobożne życzenia, bo będzie bolało.
W mieście byłam po len. Wymyśliłam, że jak już sobie kupiłam tę wypasioną maszynę do szycia co sama igłę nawleka to może pora zrealizować drugi punkt marzenia i zacząć szyć sobie ubrania. A ponieważ mamy lato, albo coś w tym stylu to zaczniemy z grubej rury. Od lnianej sukienki, w której zamierzam zadawać szyku na niedzielnych chrzcinach małej Amelii. Znalazłam prawie idealny wykrój, zobaczymy jak mi pójdzie. 
Kocham len letnią porą. Bo jaka by nie była aura to jest to cudowna tkanina, która dopasowuje się do temperatury. Jak zimno grzeje, jak gorąco chłodzi. A że się mnie…To dowodzi tylko prawdziwości lnu. I zastępuje metkę, jakby ktoś lubił się chwalić zawartościa portfela. Patrzyłam w miejscowych butikach. Jedna, całkiem prosta bluzka kosztuje ponad tysiąc koron! Sukienki siegają czasem nawet dwóch jak jakaś lepiej uszyta. A ja sobie takie cudo zasponsoruję za jedyne 200koron plus osobista uciecha. Oraz, na bank, niezliczona ilość słów powszechnie uznanych za obelżywe, ale to normalne jak kto o szyciu wie tyle co się sam nauczył. 
Kiedyś, w czasach pracy u BaśkiK, miałam taką klientkę, panią Jolę, która szyła z lnu. Szyła, wystawiała w butikach, słabo jej to szło, ale szyła. I nagle ktoś kupił jakąś jej rzecz, wywiózł na zachód, do Norwegii czy Szwecji i posypały się zamówienia…I nagle z zaściankowej artystki pani Jola stała się wziętą projektantką mody. Na szczęście nie straciła do siebie i swojej pasji dystansu i jak ją kto pytał co robi, to nieodmiennie odpowiadała „a, takie worki szyję”. Czy  dzisiaj to jest jeszcze jakiś pomysł na zarabianie pieniędzy…
Wciąż szukam pomysłu na to co dalej. Jednym z takich pomysłów jest zapisanie się do partii. Cynicznie – do jakiejkolwiek. No dobra – żebym się jednak mocno liderów nie wstydziła. Naprawdę!
Mój stosunek do polityków się skrystalizował i utwardził. Efeketem tego jest konsekwentne unikanie wyborów. Nie wierzę z definicji żadnej partii. Wedle mnie członkowie każdego ugrupowania tak naprawdę mają jeden program „wejść na scenę i już zostać cała reszta to rzecz prosta”. I jakiekolwiek obietnice by nie padały z niezależnie jakiej strony nie ma to żadnego wpływu na polepszeniue bytu zwykłych ludzi. Wręcz przeciwnie – idzie ku gorszemu.
Jak na razie ludzkość nie wymysliła lepszego systemu niż demokracja podobno, ale demokracja w wydaniu współczesnym nie jest żadną demokracją. Nikt z nas nie ma najmniejszego wpływu na to co się dzieje na świecie. Wpływ mają wyłącznie pieniądze i ludzie, którzy mają ich wiele, zbyt wiele. Tak wiele, że nie ma dla nich znaczenia kurs waluty, cena złota czy ropy, światowy kryzys, degradacja ekologiczna i coraz większe bezrobocie. Nie, takie rzeczy to tylko woda na młyn takich ludzi. Mają zbyt na swoje pistolety czy medykamenty oraz poletko na doświadczenia.  Więc nie chodzę na wybory bo dla mnie wybory, wszystko jedno w Polsce, w Szwecji, do Europarlamentu czy gdzie tam, to wybór czy chcę zawisnąć na linie z lnu czy z konopi…Żaden i wybór i nie widze tu wyboru pod tytułem „wybieram mniejsze zło”. Nie widzę zła mniejszego. Niestey nie wymysliłam jeszcze alternatywy dla polityki…
No więc do partii chcę się zapisać bo może dzięki temu uda mi się zdoby ć pracę. Li i jedynie z wyrachowania. Dość idealizmu. Za stara jestem.



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s