Kurwa to takie piękne słowo

Naprawdę! Wiele razy …

Naprawdę! Wiele razy deklarowałam sympatię do przekleństw. Używam, a jakże, czasem nadużywam, choć staram się nie. Nie traktuję „kurwa” jak przecinka, ani jako mechanizmu do wyrażania uczuć. Wiecie, jak w tym dialogu „i co dała ci? Nie, dała. A to kurwa”. Jest to raczej taki wentyl. Jedni walą pięścią w ścianę albo w czyjąś w szczękę, ja wrzeszczę „Kurrrrrwaaaa!” Jak poziom irytacji jest najwyższy to jeszcze do tego dochodzi „MAĆĆĆĆĆ”.
Używam też cholery, ale w sytuacjach zwyczajnych. Kiedy się potknę, albo kiedy mi coś złośliwie upadnie „masłem na dół”.
Czasem jeszcze paru innych.
Odkąd zaczęłam jako tako władać szwedzkim mój słownik wzbogacił się o szwedzki odpowiednik cholery czyli  „fy fann”*. Ale tego to naprawdę czasem nadużywam, często traktując jako podkreślenie, a nie przekleństwo. Bo też i i dla mnie to przekleństwem nie jest. Umysł wie, że to „brzydkie słowo” ale dusza nie czuje. „Diabelnego gówna” czyli „jävla skit”* nie używam w ogóle. Nie czuję tego. Choć ostatnio spodobało mi się podobne określenie.
To było tego dnia gdy kolega-zastępowy Fabian nie przyszedł do pracy. Napotkałam Tobiasa, jednego z niewielu ludzi w Kupie, którego lubię i poinformowałam go, że efekt mojej pracy nie będzie imponujący ponieważ jestem sama.
– Mój kolega nie przyszedł
– Jävla grisen*..?-wpadł mi Tobias w słowa.
Diabla świnia. O, to mi może pasować, żeby sobie poużywać na kimś po szwedzku. Choć generalnie Szwedzi raczej nie klną. A jeśli już – to bardziej żartem, niż ze złości. Choć to pewnie wynika bardziej z nawyku tłumienia uczuć, niż z dobrego wychowania. Nie zauważyłam też tutaj tendencji do używania przekleństw w ramach przecinka.  A niby mają słownik dużo uboższy niż polski.
U mnie jest stopniowanie przekleństw.
Najpierw fy fann – najłagodniejsze
Potem cholera. Czasem cholercia.
Potem kurwa.
A na samej górze jest kurwa mać.

A wiecie czego nie znoszę? Co razi moje ucho (i czasem oko) bardziej niż najbardziej wulgarna wiązanka? Nie znoszę przemian „kurwa” w coś…nie wiadomo co. „Kuźwa, kumfa”, kutwa” przy czym to ostatnie sugeruje, że używający tego słowa człowiek nie ma pojęcia kim naprawdę jest kutwa. Powyższe słówka są takie…Chciałbym a boję się. Nie ma się czego bać. Pan Bóg nogi z góry nie spuści i nie kopnie jak zaklniesz szczerze, po polsku, całą polską duszą. Wyrzucisz tylko złą emocję. Ale jak nie masz odwagi z różnych powodów to używaj sobie choćby „motylej nogi” i nie profanuj takiego pięknego, soczystego słowa, kurwa!

 

*dla wielbicieli, którzy chcieliby sobie poużywać w innym języku podaję wymowę
– fy fann – fi fan
– jävla skit – javla chit albo javla szit ( zależy od regionu)
– jävla grisen – javla grisen.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s