Mala Kota Zuzia

Dawno, dawno temu …

Dawno, dawno temu mala Misia byla malym kotkiem. Chodzila na czworakach, miauczala, czasem lizala a czasem drapala. Miauczala po calych dniach, az zniecierpliwiony Ojciec jeknal, ze jak jeszcze raz uslyszy miauczenie to chyba da „koteczkowi” w dupe… Z czasem maly kotek urosl i zmienil sie w malego lwa ( bo akurat Krol Lew byl na topie). Nie miauczal tylko ryczal zarzucajac grzywa…
Minelo lat 20 z malym okladem.
I oto Misi corka czyli Zuzia jest malym kotkiem. A raczej „Mala kota”
Miauczy, mruczy, domaga sie glaskania i czasem lize glaszczaca reke.
W piatkowy wieczor gdy Dziadziu poszedl na mecz bandy a Mamus do pracy Mala Kota zostal z babcia. I odkryl koci kontenerek. I wszedl do niego.
Koci kontenerk stoi na wiezrchu z dwoch przyczyn.
Po pierwsze: bo w piwnicy stoi kanapa, czekajaca na kupca i nie ma jak wejsc.
Po drugie: Kocio mial traume z powodu zamykanie go w platikowym pudle wiec moze przywyknie. Kratkowane zamkniecie jest wyjete.
Kontenerek jest duzy, najwiekszy z dostepnych, plastikowych. Nabyty dawno temu, gdy Kocio mial odbyc daleka droge „za morze”. Wiedzialam, ze droga bedzie dluga, ze Kocio wsadzony do pudla w jednym domu opusci je dopiero w domu drugim czyli po mniej wiecej 24 godziach. Kocio nie ulomek i zalezalo mi by miejsca mial tak duzo aby mogl sie spokojnie polozyc i obrocic. 

Mala Kota Zuzia juz kiedys, z racji przeprowadzki konterek przetestowala. Ale wtedy byla malenka, prawie nie chodzila. No i nie pamieta.
– Oooo, cio to? – zadziwla sie zobaczywszy pudlo.
Babi wytlumaczyla.
– Mrrrr – zamruczal Kota machajac glowke w strone pudla.
– Chcesz tam ?
– Mrrr- pokiwal glowe Kota
– To wejdz – zezwolila Babi. Kota wszedl. Wyszedl. Wszedl. I tak kilka razy. Az zobaczyl kratkowane zamkniecie na wierzchu pudla. 
– Cio to ?
Babi wytlumaczyla, pokazala. Kota mruczeniem i machaniem glowka zazadal montazu zamkniecia. Wszedl do klatki. W ten sam sposob co poprzednio zazadal zamkniecia kratki-klatki.
Babi sie bronila, Kota sie upieral, Babi ulegla. I wtedy Mala Kota powiedzial Zuzinym glosem.
– Iś, babi, iś tąt

Eee, zaraz! Co innego wsadzic dzieciaka do klatki na moment, a co innego zostawic go w tej klatce samego! Babi sie opierala. Babi negcjowala. Babi tlumaczyla. I miala skrupuly. Mala Kota Zuzia byl nieugiety i wreszcie siegnal po ostatni argument. 
Podloga w kuchni ( bo to sie w kuchni dzialo) jest troche nakrapiana. Tak, ze czasem trudno zgdnac czy to brud czy desen. 
Mala  Kota Zuzia pokazal paluszkiem plamke na podlodze
– Dziś to? To pajok. Iś tąt! Sipko!

No i babi poszla. Ale nim poszla, sto razy zapytala czy napewno i czy Maly Kotek wie, ze wystarczy tylko raz zawolac. Kota niecierpliwie machal raczka to jest lapka. 
Babi poszla do duzego pokoju. mala Kota westchnal, zwinal sie w klebek i zamruczal. Babi cala zamieniona  w ucho usiadla na kanapie.
– Babiiii – rozleglo sie po sekundzie – Oś juś!

Babi pobiegla i wypuscila Kota. Kota w podziece polizal jej reke.
Duzy Kota lezal na kuchennej lawce i patrzyl jak zwykle z politowaniem.

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s