Zuzia i my – ku pamieci



<p …



          Ja nie widam – mowi Zuzia
– Co takiego ? Co powiedzialas ? – dopytuje sie Babi
– Nie widam tata – powtarza Zuzia
-Aaaa, nie widzisz taty ? – domysla sie Babi
– Nie widam – zgadza sie Zozolek.

          Ciem sioko…! – krzyczy Zuzia do Dziadziu
– Tylko nie na lampe! – zastrzega Babi.
Wiec Zuzia natychmiast chce na lampe. A Dziadziu zawsze spelnia jej zachcianki ( chyba  ze babi przeszkodzi) wiec  podnosi wnusie wysoko, wysoko, az ta siega glowa lampy na suficie.
– Ojej wysoko jestes! – boi sie Babi. Zuzia smieje sie do rozpuku.
– Duzi etem! O! Duzi! Sioko!

Zuzia bawi sie literkami w komputerze. Kazda literka to jedna osoba.
– Zuzia
– Mamus
-Dziadziu
-Babi
-Kota
– …
Zabraklo pomyslow
Babi podwiada, a Zuzia powtarza i przyciska kolejna literke
– Tata, Okal, Bitel…
Znow brakuje pomyslu.
-Pan w przedszkolu..? – podpowiada Babi, bo Zuzia w nowej grupie ma pana, ale Babi go nie zna.
– Fledik
-Pani w przedszkolu ..?
– Ulika
-Ulrika ?
– Tak!
– A moze Erika ?
-Tak! – Zuzia jest zgodna.
– A ten chlopczyk w przedszkolu co tak ciebie lubi ?
-Nio…
– Ale jak on ma na imie ?
-Niooooo
( Potem mama wyjasnia, z ekolega ma na imie Neo, wymawiane wlasnie Nijo)
Znow zabraklo pomslu.
– Moze Kota ? – podsuwa Babi.
-Nieee, Kota jest, o tu – puka Zuzia w literke. Potem rozglada sie.
-Nie ma Kota. Choji. Ojojoj…- martwi sie.

Po wyjsciu z basenu Zuzia sie domaga

          – Tleta!
Ostatnim razem zamiast Babi byla mama i nie mogla zgadnac co Zuzia chce. A Zuzia po basenie zawsze jest glodna, wiec Babi ma dla niej domowej roboty köttbullar – czyli malutkie kuleczki z mielonego miesa.

Inaczej Zuzia jest kaprysna i przekorna.
Wczoraj mimo kotleta tez nie chciala sie ubierac. Zalozyla legginsy i koszulke, a dalej ani myslala. Po kilku minutach perswazji Babi lojalnie ostrzegla dzieciaka
-Zaraz bede na ciebie zla
Dzieciak z mina niezalezna nadal przekrecal zamki w szafkach i tylko lypal okiem czy Babi juz jest zla. Babi wreszcie przybrala mine ”teraz juz jestem zla”. Zozol przekrecil jeszcze jeden zamek…A potem przetransformowal w Malego Kotecka. Kotecek miauknal z daleka. Babi usmiechnela sie serdecznie.
-O, jest moj maly kotek. Choc kotku dom nie, to cie poglaszcze.
I kotek przyszedl. Babi poglaskala kolo ucha i pod broda, bo kotki to lubia.
– Ale kotek powinien mruczec przy glaskaniu – upomniala sie Babi. I Kotek zaczal mruczec.
I tak mruczac dal sobie zalozyc bluze, i kurtke i czapke, i szalik…Potem na czworaka wyszedl z szatni do hallu. A tam Maly Kotek przetransformowal sie w dziewczynke.
-Nima dziadziu ? – zmartwila sie.
– Dziadziuuuuu! –zawolala.- Ooooo, jeeeee!

 (Kot nadal chory)

 


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s