A zima bedzie ostra tego roku.

Taka chyba moja dola,…

Taka chyba moja dola, ze w pracy mam zazwyczaj niedogodne temperaturowo warunki. Albo daleko i nie ma innego sposobu dotarcia jak na wlasnych nogach…

Staz. PGR za miastem. Do przejscia jakies 3km. Zaczelam latem, ale potem byla zima, mrozna, bardzo mrozna o ile pamietam.
Pierwsza praca. Zaczelam w listopadzie. PGR oddalony od miasta jakies 20km. Najpierw 10 minut jazdy autobusem potem wysiadka na przystanku w lesie i spacerek przez ten las. Dobrze, ze nie sama tylko w towarzystwie szefowej. Jak dyrektor mial dobry humor wysylal po nas traktor i jechlysmy niemal na zderzaku…W pracy zimno. Idac do toalety prosilysmy wzorem szefowej „jak nie wroce za 10 minut przyjdz kopnac w sopel”…
Kolejny PGR. Zaczelam w maju. W miescie, blisko, ale w drewnianym baraku, z ktorego cieplo uciekalo kazda szczelina, a najbardziej otwartymi drzwiami, bo zaden z robotnikow nie uwazal za stosowne zamykac drzwi, niech „biurwy” marzna albo sie wezma do prawdziwej pracy zamiast pierdziec w stolki.
Fabryka cukierkow. Zaczelam jesienia. Niby blisko, niby cieplo, ale za plecami wciaz otwarte wrota na rampe zaladunkowa.
Firma budowlano-instalacyjna. Zaczelam w czerwcu. W mysl zasady o bosym szewcu robili instalacje wentylacyjne i grzewcze, ale we wlasnym obiekcie zainstalowali taki piec, ze czesciej nie grzal niz grzal. Czy mam dodawac, ze zima owego roku przyszla w listopdadzie i byla mrozna?
Biuro Rachunkowe 1, kultowe, „u Baski”. Zaczelam w grudniu. W Olsztynie, wiec dojazdy, ale zima byla jakas normalna, z dworca blisko, w biurze naprawde cieplo. Bardzo cieplo. Jak cieplo okzalo sie wiosna gdy slonce zaczelo przygrzewac przez wielkie, poludniowe okna. Lato bylo gorace, biuro bylo na ostatnim pietrze. Jedyna praca, gdzie zamiast marznac zima, umieralam z goraca latem. Mimo wszystko to bylo jedyne miejsce gdzie udalo mi sie przepracowac prawie 5 lat.
Potem po kolei kiosk z kurczakami. Kolejne Biuro Rachunkowe  cieple, lecz na koncu Olsztyna. Jeszcze jedno biuro, znow kolo dworca, zimne bo ogrzewane nowoczesna technologia grawitacyjna. Cieplo z pieca rozprowadzane bylo kanalami pod sufietm… 
I kolejne miejsca, spichlerz, piwnica, dziupla nad piekarnia, szkola na koncu miasta…
I w Szwecji. Szkola daleko za maistem, przewiewna bo pelna okien i drzwi z kazdej strony.
No i teraz tu.
Budynek drewniany, nie ocieplony, ogrzewany elektrycznymi panelami, ktore niby gorace, ale pol metra dalej juz ich nie czuc. Od podlogi ciagnie chlodem…Zima bedzie mrozna tego roku, powiadam wam! I dluga!
Takie mam pieskie szczescie…

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s