Nim nadciągnie zima

Jesiennie. Gdy słońce…

Jesiennie. Gdy słońce chowa się za chmury to nawet bardzo, głęboko jesiennie. Okna w domu już pozamykałam a bywa, że i wieczorami nieco nerwowo sprawdzam temperaturę kaloryferów.

Wczoraj zaliczyliśmy ostatnią chyba w tym sezonie wycieczkę. Miejsca niedalekie, wizytowane już kilka razy ale nigdy jesienią. Okazją było spotkanie z rodakami zza miedzy.
O rodakach nie będę pisać, bo zaglądają tutaj czasami, to żeby nie było że się podlizuję.
Fajną wędrówkę zaliczyliśmy na punkt widokowy zwany po szwedzku Amboną poprzez jesienny las na Halleberg.

Zazwyczaj większa część szlaku wiedzie po podmokłym podłożu, często wręcz po zalanym wodą, gdzie od zamoczenia nóg chronią drewniane kładki. Tegoroczne lato i jesień są bardzo suche, ale jak bardzo suche mieliśmy okazję przekonać się pod wodospadem na Hunneberg.

 

Naprawdę ten strumyczek robił co mógł, żeby wydobyć z siebie moc taką jak przed rokiem ( tu dla porównania zdjęcia z 2011 i 2012). Niestety: z pustego to i Salomon nie naleje. 
Tyleśmy się ten wodospad nazachwalali znajomym, że aż nam głupio trochę za niego było. Ale brak wody udało nam się nadrobić na śluzach w Trollhattan.
Tam wody nie brakło.
Choć najpierw było tak:
 

Ale zaledwie 7 minut później…

 Na fali ogólnego entuzjazmu dałam się porwać i weszłam na ścieżkę widokową powyżej (dużo powyżej) rzeki. Byłam tam raz, na samym początku mojego mieszkania w Szwecji i nigdy więcej nie chciałam. Bo szlak wydawał mi się przerażający – idący niemal krawędzią skalistego urwiska i nie ma znaczenia, że urwisko zabezpieczone siatką. Siatka może się zerwać, prawda ? Półki widokowe, kładki wysunięte  z urwiska wzbudzały wtedy niemal histeryczny strach, nawet patrzeć w ich stronę nie mogłam.
Po pięciu latach, treningach w różnych zakamarkach Szwecji, okazało się, że strach uleciał. I nareszcie mogłam spokojnie podziwiać.
Choć całą noc potem śniły mi się takie widoki.
 

Pogoda nam się na koniec popsuła, słońce znikło za chmurami i wiatr zrobił się zimny. Żałowałam, że nie wzięłam zimowej kurtki.
Tak to bywa jesienią.
Trzeba się przestawić na inny tryb aktywności, niestety.

O kap kapusto w okap… 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s