a nie wiem

Dnie pędzą. Nie wiem …

Dnie pędzą. Nie wiem jak to było wcześniej, w Polsce jeszcze, że wracałam z pracy, miałam czas na zrobienie obiadu, posprzątanie, zajmowanie się dziećmi i jeszcze mogłam trwonić kupę czasu na książki lub komputer.
Teraz tak nie mam. A też  niby o 16 kończę pracę, kwadrans później jestem w domu, ale ledwie coś ogarnę: a to sprzątnę, a to coś upichcę (na szybko! nie jakieś tam wymagające długiego sterczenia przy kuchni dania, jestem mistrzem kuchni szybkiej) i już jest dziewiąta…Ja padam na twarz, myję się szybko, do łóżka, półgodziny jakiś film albo książka i gaszę światło. Bo jak nie zasnę do 22 to potem śpię jak zając na miedzy, mam wrażenie, że słyszę wszystko a w głowie gra mi radio.

Weekendy też tak…
Wczoraj całe popołudnie spędziłam w pracy…To znaczy w miejscu w którym pracuję,  ale nie pracowałam, oglądałam mecze. I tak dotarłam o dwie godziny później niż chciałam, bo czekałam na męża, który rozdłubał samochód. 
Na meczu nauczyłam się fotografować ruch. Yupi!
Zdjęcia wychodziły mi zamazane, bo mecz piłki nożnej to nie kondukt żałobny.  Biega się a nie chodzi krokiem statecznym. No i aparat nie nadążał wyostrzać. Coś mętnie migało, że ISO trzeba dać większe. Dałam. Zrobiło się za jasno. Hm…Czas naświetlania krótszy? Przesłona..? Wciąż mam problem z zapamiętaniem, że cyfra przesłony oznacza stopień jej zamknięcia a nie otwarcia. Czyli jak mam 9 to znaczy, że przesłona jest bardziej zamknięta (wpuszcza mniej światła) niż na 7.

Nieważne. 
Zdjęcia wyszły fajne, zwłaszcza te z meczu mężczyzn. 


Moi to biało-zieloni.

 

Dziewczyny grały bardziej po drugiej stronie boiska, no i słońce się przesunęło a ja nie wzięłam na to poprawki i nie domknęłam przesłony, więc sa nieco za jasne. Gdybym miała Phtoshopa to robiłabym w RAWach a wtedy mogłabym je poprawić. Ale i tak jestem zadowolona, bo niby ten mój Nikon to taka „nisoka, nisoka midl klas” a jadnak, daje radę. Obiektyw większy jeszcze bym chciała na niem wypróbować.

 

A tu na zdjęciu, na pierwszym planie przy piłce nasze klubowe słoneczko, nasza gwiazdka Ebba. Ebba gra w reprezentacji Szwecji juniorek i strzela gole! Wczoraj miałam okazję zobaczyć dlaczego ją do tej reprezentacji wzięli. Jest szybka! Cokolwiek się działo ona była zawsze najbliżej piłki. 

I tak to dni lecą.
Dziś dzień otwarty wszystkich muzeów (jezu! zapomniałam jak się pisze to słowo! i musiałam zapytać słownika) w komunie. Za chwilę ściągam męża i zaczynamy od wspinaczki na Starą Wieżę Ciśnień koło nas. Potem ..wrrrr…muzem Lotnicze, to będą nudy, bo ile razy można patrzeć na stojący samolot? Ale niedaleko jest jakiś młyn. I zobaczymy co jeszcze. 

A dni są cudne!
Upalne, słoneczne, z lekkim wiaterkiem. Ranki zimne, świty niestety ciemne.
A zza okna właśnie mnie dobiegł gęgot Bernikli lecących na południe.

Zuzia cudowna jak zawsze.  

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s