Uwaga! Wsza!

 &#65279…

 Mama ostatnio mi powiedziała, że coraz bardziej jej przypominam Babcię Katarzynę. Z ruchów, ale też i z charakteru. Dla mnie był to niewątpliwy komplement, bo ci co mnie znają dłużej wiedzą jaką estymą darzę mą zmarłą przed prawie trzydziestu laty prababkę. 

Prócz ruchów i charakteru po mej protoplastce odziedziczyłam także włosy różniące się od pierwowzoru, tym, że siwieć zaczęły grubo przed trzydziestką. Jednak przez pierwsze lata były ciemnobrązowe, na granicy z czernią oraz bardzo grube. Co wzbudzało niejaką sensację, bo widział kto dzieciaka, któremu skóry na głowie znaleźć nie można ?
Posiadanie takich włosów to niestety było przekleństwo przez długie lata przedszkolne i pierwszo-szkolne. Nie, nie z powodu czesania. Ojciec mnie programował na chłopaka, więc fryzury zawsze nosiłam krótkie, „na chłopaka”, ku nieopisanemu mojemu żalowi. Jak podrosłam, tak mniej więcej do drugiej klasy szkoły podstawowej pozwolono mi na fryzurę „na pazia” żeby wianek miał się na czym trzymać i no i żeby jednak jakoś wyglądał.
Przekleństwem były wszy.
Takie małe robaczki żyjące sobie wesoło we włosach, żywiące się naskórkiem i wydalające.  Wesz składa we włosach jaja, zwane gnidami, które są przyklejone do włosów i nikt jeszcze nie wynalazł na nie skuteczniejszej metody jak ściągnięcie owych gnid własnymi palcami, najlepiej z dość długimi paznokciami.*
*wyjaśniam dla młodszych czytelników, którzy być może mieli to szczęście i nie wiedzą cóż to jest wsza/wesz.

Mówiono o mnie, że może być jedna wsza (tak właśnie mówiono, wiem, że nie gramatycznie), tysiąc dzieciaków i jeśli tylko ja tam byłam, wiadomo było, że wsza wybierze mnie.
Matka mimo wad różnych, była jednak nauczona higieny, oraz myślenia o tym co ludzie pomyślą, więc wszy tępiła zaciekle i systematycznie. Raz w tygodniu, po kąpieli było sprawdzanie głów. Jeśli się przy matce dwa razy podrapałam w głowę, natychmiast moja głowa stawiana była do przeglądu. W razie potrzeby głowę zlewano płynem o wdzięcznej nazwie „delacet”, zawiązywano chustką na noc, a rano zwłoki się wyczesywało specjalnym grzebieniem. Gnidy trzeba było pościągać, bo na nie delacet nie działał, więc przeoczenie choćby jednej skutkowało nawrotem plagi. Czy ktoś wie, jak trudno czyści się z gnid głowę, której owłosienie jest dwukrotnie gęstsze od przeciętnej? Ten kto wie, rozumie, czemu matka nie powstrzymywała ojca przed strzyżeniem młodszej córki prawie na łyso.
Plagę wszawicy pomagała tępić szkolna higienistka z zachowaniem ówczesnych standardów dyskrecji: szła po klasie i każdemu po kolei przegrzebywała włosy. Kiedy wypatrzyła cos podejrzanego we włosach pytała cicho o nazwisko, które następnie zapisywała w notesie. Śmiech na sali! Każdy wiedział co to pytanie oznacza i tylko dzwonek na przerwę zadźwięczał, wszyscy uciekali od delikwenta i roznosili famę po całej szkole „z nią się nie baw, bo się wszami zarazisz”
Ostatni raz wszy miałam chyba w wieku lat  17. Wtedy już miałam długie włosy a jej czystości pilnowała Baśka, tak jak ja pilnowałam jej głowy.
Minęło trzydzieści lat i oto znów mam plagę. Wsza mi się zalęgła.
Czai się, skrobie, sra, składa gnidy. Nie we włosach. Na blogu i w życiu. 
Znam ją z imienia i nazwiska. Podsrywała mi w życiu. Wyniosła komunijny pierścionek mojej córki- pamiątkę od mojej mamy. To ona zasrywa życie bardzo bliskiej mi osobie i jego matce. Nienawidzi mnie ..? Nie wiem za co, ale tak. Z wzajemnością. Jest jedyną osobą, której nienawidzę i nie umiem przestać.
Szkoda, że takiej wszy, pasożyta żerującego na innych nie można tak łatwo rozgnieść. Ani zalać delacetem. Bo wiecie jak mówią : uszkodzisz wszę a odpowiesz jak za człowieka. Szkoda, że nie da się powiesić jej tabliczki „UWAGA: WSZA!” bo znam innych, którym zawszawiła życie, może nikt więcej już by się nie nabrał.

Jedyne co można to odsunąć się jak najdalej. I jeszcze dalej.

Więc się odsuwam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s