Gdyby kózka nie skakała

Ojciec dostał z PGR …

Ojciec dostał z PGR środek lokomocji. Był to czerwony „komarek”. Taka wczesna wersja dzisiejszego skutera klasy 2. I jak to ojciec, natychmiast zawołał swojego najlepszego kumpla czyli Baśkę do uczestnictwa w zabawie. Baśka załapała w try miga o co biega.
Matka nosem kręciła, że co to za pomysły dziewczynę na motor wsadzać.  
Ojciec się puszył, że ma taką zdolną córkę.
Baśka miała frajdę jak nie wiem.
Ja jak zawsze pozostawałam w swoim kącie, w przekonaniu, że nie dla psa kiełbasa i nawet mi do głowy nie przyszło, żeby zażądać dla siebie udziału w zabawie. Zresztą zawsze się bałam jeżdżących i warczących.
Pewnego jesiennego weekendu zachciało nam się do S, do babci. To znaczy nie do babci nam się zachciało przecież. Baśka miała może 15 albo 16, ja o dwa lata mniej, wiadomo, że w takim wieku najważniejsze jest życie towarzyskie. A w S, zapadłej mazurskiej wsi byli nasi kuzyni oraz chłopaki z połowy wsi, wszyscy na umór zakochani w Baśce, oraz dwóch takich co lubiło jeszcze i mnie oraz jeden taki płowo-blond, którego nazywałam Ziutek bo Józek to już naprawdę brzmiało zbyt wiejsko. Ziutka poznałam w ostatnie wakacje, tuż przed odjazdem, zdążyliśmy spędzić ze sobą ostatnią noc. I nie to, nie to co myślicie. Całowaliśmy się naturalnie, ale prócz tego gadali i gadali. Potem Ziutek przysłał jeden list w którym błędu nie było ani jednego! Zakochałam się na umór ( równocześnie darząc ogromnym uczuciem AdasiaZ z łąwki z tyłu, bo miał 4 z fizy).
Tak więc nie specjalnie długo mnie Baśka musiała namawiać na wyjazd, we dwie przytoczyłyśmy zwarty atak na matkę otrzymałyśmy zgodę i pieniądze na drogę. Ojciec nosem kręcił, bo nie lubił tych naszych wyjazdów na Mazury. Zdaje się, że mu się ci zakochani w jego córeczce chłopcy nie bardzo podobali. On chyba sobie też myślał „nie dla psa kiełbasa” bo śliczna, mądra i pracowita Basia zasługiwała co najmniej na księcia. Niejaki Andrzej G królewiczem nie był, choć był najlepszą partią w całej wsi.
Październikowy weekend to był.
Jak zawsze w sobotni wieczór na kolonię, do domku babci zleciała się karnie cała drużyna. Jakim cudem oni zawsze wiedzieli, że przyjeżdżamy to nie wiem. Bez telefonów, bez facebooka, mieszkali w w różnych miejscach dość rozwlekłej wsi, a jednak zawsze gdy się zjawiałyśmy miałyśmy pewność, że zjawią się i chłopaki.  
Co myśmy takiego robili nie mam pojęcia. Nic zdrożnego w każdym razie. Były wygłupy, wspólne gapienie się w telewizor, od czasu do czasu ktoś z kimś na chwilę zawieruszał się w tak zwanej altance. Wtedy też pewnie tak było. Pamiętam, że Ziutek nie przyszedł czym byłam ciężko rozczarowana.
Któryś z chłopaków przyjechał komarkiem. Janek B, chyba. Szał to był wtedy. Szpan na nieznaną dziś miarę. Bo nie da się komarka przyrównać do ipada, którego ma połowa ludzkości.
Baśka się pochwaliła, że umie jeździć.  A zakochany w niej na umór Janek, przegrywający w konkurencji z Andrzejem G, dał jej tego komarka. Sam zasiadł z tyłu i pomknęli polną drogą utwardzoną pierwszymi jesiennymi przymrozkami. Pojechali w noc. Staliśmy na tej drodze czekając i czekając, aż zmarzliśmy.
Kiedy wreszcie wrócili Janek siedział z przodu, Baśka jakaś milcząca z tyłu. Atmosfera zdechła, jakoś się tak wszyscy rozeszli choć noc była młoda.
Szykowałyśmy się spać, Baśka zdjęła sweter i pokazała ręką opuchniętą jak bania. Na pytanie co się stało opowiedziała. 
Jechała sobie tym komarkiem, jechała, komarek wjechał w koleinę, chybnął się na bok, Baśka chciała złapać równowagę, podparła się ręką i coś jej się stało. Ręka zaczęła bardzo boleć.
Rano ręka bolała jeszcze bardziej. Zamiast południowym, wyruszyłyśmy do domu porannym autobusem. Babci o bolącej ręce nic nie powiedziałyśmy.
W pociągu Baśka siedziała na przeciw mnie a po jej twarzy bezgłośnie płynęły łzy. Dałam jej jedyną dostępną medycynę jaką miałam czyli tabletkę od bólu głowy ale nie miała czym popić więc zagryzła kanapką. Łzy przestały jej lecieć i wymogła na mnie obietnice, że nie powiem nic matce i ojcu o tym jak to się stało, bo jej ojciec więcej na komarka wsiąść nie pozwoli.
W domu, kiedy Baśka zdjęła sweter ręka okazała się nie tylko spuchnięta, ale i sina. O poruszaniu nią nie było mowy. Z wielkim krzykiem, z wzajemnymi oskarżeniami ojciec i matka zaciągnęli Baśkę na pogotowie. Po czym Baśka wróciła z wielkim gipsem od dłoni do ramienia. Ręka trzasnęła dokładnie w łokciu.
Kaśka, nasza 10 lat młodsza kuzynka patrzyła z zazdrością i mówiła „ale ci się fajnie puka, też bym chciała coś sobie złamać”.

Takie mnie wspomnienia naszły gdy w niedzielny poranek wyciągałam skuter z kąta pod oknem sypialni. OSTROŻNIE. 
To ostrożnie.
Objechałam naszą okolicę dwa razy dookoła i zmęczona jakbym biegała wstawiłam skuter na miejsce.
Mąż się obudził, pokręcił, stwierdziliśmy, że pogoda dobra na ruch. Ubrałam się „w obcisłe, bo to dobrze mieć styl”. Mąż nałożył rolki, ja wytoczyłam rower. Mąż pomknął przodem, chciałam go dogonić, zamachnęłam nogą nad siodełkiem, nacisnęłam pedał, pedał mi uciekł i całą stopą, na płasko, z pełnym impetem przywaliłam w asfalt.
Nie złamana. Zbita.
Przespałam niemal cały wczorajszy dzień. Nie było mowy żeby iść do pracy ani do sprzątania ani do biura. W południe wymyśliłam, że Zoozlkowe krzesełko zastąpi kulę, której przyjęcia odmówiłam na izbie przyjęć, a która okazała się jednak niezbędna by skorzystać z toalety. We wszystkim innym mógł mnie wyręczyć syn lub mąż.
Wszyscy. Jak jeden mąż na moją wiadomość, że uszkodziłam nogę zadają pytanie:
– Na skuterze ?!
Na rowerze. Jak ostatnia oferma. 


Ojciec długo jeszcze wypominał matce, że przez jej głupią zgodę Basia ma/miała złamaną rękę.
Wypominał póki nie wydało się, że stało się to na komarku.
Baśka na komarka więcej nie wsiadła.
Po śmierci ojca komarek prawdopodobnie wrócił do PGRu.
 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s