Nie wiem

jak ja to kiedyś, …

jak ja to kiedyś, jeszcze w Polsce robiłam, że pracowałam 8-10 godzin, dzieciom młodszym przecież wtedy poświęcałam więcej czasu, regularnie gotowałam i sprzątałam, czytałam i jeszcze miałam czas na codzienny wpis na blogu…
Dziś pracuję w sumie na 75%, do prac obu mam blisko, dzieci dorosłe, psa do spacerów już nie ma…A nie mam czasu na sklecenie mądrego wpisu na bloga, tylko na cotygodniowe raporty „o pomidorowej”. Czytam bardzo mało, bo  też tego czasu mi brak. Jedna książka na miesiąc! Toż to skandal jakiś. 
Coś mi chyba kradnie czas…
Tylko co ?
Zuzia – to na pewno, ale ona nie jest co dzień. Średnio dwa razy w tygodniu i te dni są całkiem wyłączone z normalnych zajęć.
Serial…Taak. Wczoraj zakończyłam Gilmorki, po raz któryś tam, ale oglądałam raptem 2 odcinki dziennie – czyli jakieś 1,5 godziny.
Mąż zmusza mnie wieczorami do aktywności odkąd w „Szmateksie” kupił sobie rolki (już wiem co dostanie na najbliższe urodziny) . Jak nie leje to wieczorem zaliczamy godzinną lub nieco dłużą trasę. On na rolkach, ja koło niego rowerem. Fajnie jest, choć za każdym razem musi mi mąż pojęczeć „no chodź, no ale chodź, no nie bądź taka, no weź…”. Ostatnio go zapytałam czy nie mógłby sobie kochanki znaleźć ale w końcu uległam i jak zawsze wróciłam pełna energii.

Gnają te dni jak durne,naprawdę. Wiosna w pełni. Ostatnio to nawet prawie lato, takie były temperatury. Ale dziś wstałam z uciskiem w głowie, niebo zasnute szarością. klart.se – strona z prognozą pogody pokazuje deszcz dookoła i deszcze w ciągu najbliższego tygodnia. To nie jest fajnie, bo kupiłam skuter ( taki do 25/h) a w deszczu to jak będę się nim bawić ?
A muszę się najpierw nauczyć nim jeździć.
Ale najpierw muszą mi go przywieźć. 
W sklepie w Goteborgu na własne oczy zobaczyłam to, co chciałam mieć. Bliska byłam już tego żeby obiecać, że będę grzeczna, będę rowerować do pracy bez względu na pogodę, tylko nie każcie mi …Po czym sobie przypomniałam, że to ja sama chciałam, że przecież dzięki temu potworowi będę mogła pojechać dalej niż do Stenhammar czy Rady na zdjęcia a w drodze będę się mogła zatrzymać wszędzie tam gdzie JA będę chciała.

No więc kupiłam i czekam. I czekam z uczuciami na przemiennie „niech go przywiozą jak najszybciej” „niech nie przywożą”.

Czas budzić męża, bo dziś Dzień Zuzi ( jak co tydzień) a ten startuje o 10. 
Do napisania.
Pewnie znów za tydzień. I znów „o pomidorowej”. <wzdech>
  
  

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s