Wszystkie Zuzie są nasze

Śledzę losy pewnej …

Śledzę losy pewnej maleńkiej Zuzi, która niedawno miała przeszczep szpiku. Koleżanka mamy donosi, że może już wkrótce maleńka Zuzia pójdzie do domu, tylko musi zwalczyć jednego wrednego wirusa, który się jej przytrafił.
Więc ściskam kciuki z całej siły i wymyślam kolorową podusię, jaką uszyję.
Bo wiadomo, że choroba czy inna niedola każdego dziecka porusza, ale jak to dziecko ma na imię Zuzia, to porusza bardziej.
Nasza osobista Zuzia chora od tygodnia więc tęsknię za nią. Żeby potańczyła do piosenki o słoniach albo tej głupiej koreańskiej, co rekordy bije na youtube.
Żeby na rowerek wreszcie iść, na Torget, gdzie dużo miejsca i słońca.
I na ślizgawkę pod domem, które stoi od jesieni, więc nie było dotąd okazji, żeby przetestować.
I na plac zabaw w parku, gdzie tyle atrakcji, z piaskownicą, huśtawkami a może nawet i wodą w kranie.
To tylko tydzień jak nasza Zuzia chora, a wydaje się wieczność. Co czuje mama tamtej maleńkiej Zuzi, kiedy niemal całe jej dotychczasowe życie (mniej więcej roczne) to szpital ? 
Poproszę o dobre myśli dla obu Zuź. Niech już będą zdrowe. 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s