Pogawędki

<span …

– Krister, myślę, że powinieneś w końcu zacząć mówić po szwedzku – pouczył kolegę Per zwany Pelle. Odpowiedział mu hałaśliwy śmiech, który słychać było także poza słuchawką telefonu.

Siedziałam z boku i usiłowałam opanować piekący rumieniec zawstydzenia. Cholerne rumieńce! …dziesiątka na karku a ja się płonię jak pensjonarka. No ale nie łapię tego ichniego dialektu:  zachodnio-gotlandzkiego + miejscowego. Inny akcent, inna wymowa niektórych głosek, inne też słownictwo. To coś takiego jakby obcokrajowcowi kazać rozmawiać z góralem albo ślązakiem.
Pelle pogadał z Kristerm, poklepał mnie po ramieniu. Tu klepanie po ramieniu to nie protekcjonalność, tylko życzliwość.
– On wie, że mówi szybko i niewyraźnie – uspokoił mnie.
Ba. Na moją prośbę zwolnił…i dalej go nie rozumiałam.
Ale nie będę się tym teraz przejmować. Samej siebie nie przeskoczę a telefoniczne rozmowy są trudniejsze od tych na żywo, to wie każdy, kto zmaga się na co dzień z obcym językiem.
Krister jest dużym blondynem o ujmującym uśmiechu. Coś w nim przypomina Briana Dennehy – aktora zazwyczaj grającego dobrego glinę w amerykańskich filmach kryminalnych. Spotkałam go dwa razy osobiście. Za drugim razem przyszedł do mojego pokoju, usiadł obok i zapytał czy wiem,  że Szwecja kiedyś zawładnęła Polską.
– Nie zawładnęła, ale chciała. I wtedy zrabowaliście starą bibliotekę z mojego miasta, którą do dziś macie w Sztokholmie – odpyskowałam.
Śmiał się głośno jakby cały uszczęśliwiony, że ma się z kim poprzekomarzać.
– A twój mąż to pracuje w „wijesobie”?
– Pracuje.
– A znasz jego „mniejszego bossa” Rolanda ? – mówił o Rolandzie Dobroczyńcy.
– Pewnie, że znam. Bardzo dobry człowiek, dużo nam pomógł jak się przeprowadziliśmy tutaj.
– Bo on tu jest trenerem…
-…dziewczyn – wpadłam mu w słowo- Wiem, wiem.
Pelle, który wszedł w trakcie tej pogawędki zdziwił się.
– Ty go rozumiesz ?!
Przytaknęłam. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że wkrótce telefon zweryfikuje moją pewność siebie w tym zakresie.
– A mnie rozumiesz ?
– Bardzo dobrze – zapewniłam, trochę zaskoczona pytaniem.
– O ! – ucieszył się. – Bo ja nie jestem stąd i oni zawsze mi mówią, że ja mówię dziwnie. A to oni mówią dziwnie. Ja jestem ze wschodniej gotlandii, wiesz gdzie to jest ?
– Wiem, obok. I to oni mówią dziwnie. Ty mówisz prawie tak samo jak w radiu albo telewizji.
 Pelle popatrzył na Kristera z wyraźną satysfakcją.
Pelle nie wygląda na Szweda. Niewysoki, szpakowaty, o ciemnoniebieskich oczach za szkłami okularów. Troszkę starszy ode mnie. Do niedawna to on robił część z tego co teraz jest moim obowiązkiem. Teraz cieszy się, że uwolniono go od udręki zadań administracyjnych. Najbardziej lubi kierować autobusem – to jego druga praca, bo w klubie ma tylko kawałek etatu. Mówi, że taka jazda autobusem to okazja do spotkania różnych ludzi, z którymi można porozmawiać i choć czasem jest zmęczony, to lubi.
Siedząc z Kristerem i Jonnym przy tradycyjnej „fika” czyli kawie z małą przekąską zerknął na mnie spod okularów i rzucił
– Ale wiesz Katarina, że dotąd koszenie trawy na boiskach to był obowiązek kancelisty ?
– Oooo, dasz mi taki mały traktorek ? – ucieszyłam się.
– Niestety nie mamy takiego. Mamy kosiarkę ręczną – usiłował zgasić mój entuzjazm.
– Cool! Będę mogła spacerować w czasie pracy! – nie dałam się. Nie dam w sobie tak szybko zgasić entuzjazmu, choćby mnie nie wiem czym jeszcze chcieli straszyć.
A Jonny, wysoki, bardzo szczupły, starszy pan, ze strzechą siwych włosów siedział, popatrywał na nas i tylko się uśmiechał. Jak to Jonny.

I tak mi upłynął ostatni tydzień

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s