Pomiędzy spożywczakiem a apteką

Obiecałam sobie, że …

Obiecałam sobie, że nie utnę sobie drzemki. Przynajmniej – nie pomiędzy spożywczakiem a apteką. Znaczy między jedną a drugą pracą. Do apteki lecę o 9, muszę pamiętać o wrzuceniu listów do skrzynki oraz o zakupieniu medykamentu…Wrrr
Pięć dni antybiotyku na ucho minęło szybko. Ucho kłuje nadal przy przełykaniu, kłuje też w gardle, z jednej strony, strony kłującego ucha: ki grzyb?? 
Antybiotyk nie zadziałał ? Za to zadziałał w zupełnie innym miejscu i to, cholera, nadzwyczaj skutecznie. Nie o te bekterie mi chodziło, proszę Antbiotyka.

Szaleństwo jakieś w pogodzie.
Słońce odrabia trzymiesięczne zaległości i świeci od rana do zmierzchu od co najmniej dwóch tygodni. Niebo w nocy jest cudne – rozgwieżdżone, czasem z lampą księżyca, czasem, jak wczoraj z wąziutkim rogalikiem. Szukałam wczoraj komety, ale nie wiem z której strony i o jakiej porze. Dłuższe zgłębianie niebiańskich tajemnic przerwała mi temperatura. Bardzo minusowa. 
Domowy termometr dziś rano pokazał -12. Termometr przy Netto, po drugiej stronie rzeki: -16! Takich temperatur to już dawno tu nie było i na pewno nie w marcu.  
Dobrze, że nie wieje jakoś nadmiernie, bo z domu by się wyjść nie dało.
A ja czekam na wiosnę!
Zmieniłam firanki w dużym pokoju na lżejsze, poprzestawiałam meble w sypialni i w kuchni. Ławka stanęła pod oknem, tak jak chciałam, żeby stała, ale ciągle wydawało mi się, że jest za długa, więc zablokuje wyjście na balkon. Trochę blokuje, ale nie tak, żeby się przeciskać.  A ja nareszcie mam oparcie dla pleców i miejsce na wyprostowanie nóg. Teoretycznie mam, w praktyce nogi mam podkurczone, bo pół ławki zajmuje mój wierny cień, mój ogon, moja dajmona…Kocio. Wyrzuciłabym, ale jakoś serca nie mam, bo wyrzucony chodzi i płacze rozdzierająco i miejsca sobie znaleźć nie może. Niech leży, jakoś się pomieścimy. Od razu wyjaśniam: większa ławka sprawy nie załatwi, bo Kocio rozmiarami natychmiast się dopasuje, ja go znam. Kiedy miałam jeszcze dobry zwyczaj pisania przy stole, z komputerem na blacie i rękami wspartymi o tenże, Kocio doskonale mieścił się w prostokącie pomiędzy krawędzią stołu a komputerem po dwóch bokach zamkniętym moimi rękami. Przypominam, że Kocio dużym kotem jest, 

I tak to.
Zuzia spędza z nami zwykłą ilość czasu: czyli jedno popołudnie w tygodniu i jedną dobę w co drugi weekend i nadal uważam, że to najlepsze chwile w całym tygodniu. Nawet jeśli czasem jestem zmęczona.
Tylko co zrobić z małym odludkiem ? Nie lubi obcych ludzi, szczególnie nie lubi obcych dzieci, zaciska rączki w geście „boję się!” Boi się urządzeń wydających głośniejsze dźwięki, boi się dużych maszyn i samochodów jadących z naprzeciwka. Za skarby świata nie chce się ani bawić ani nawet przebywać w tym samym pomieszczeniu gdzie są inne, nieznane jej dzieci. Ale jak już się oswoi, to wtedy chce robić wszystko to, co one. Co bywa korzystne, bo dzięki temu pozwoliła sobie zakładać pływaczki na basenie. Źle, bo przestała się bać wody, uwielbia być na głębinie, a znów oprotestowuje pływaczki.
Słownictwo ma coraz większe, coraz częściej mówi coś, czegoś chce a my nie wiemy o co chodzi. Poza tym rozwinęła się w niej empatia.
Wczoraj zaprotestowała przed moim towarzystwem w samochodzie. Głośno i z potokiem łez.
Dziadziu powiedział:
– Tak nie można. Zobacz: babcia jest smutna
Spoza zasłony łez łypnęło na mnie błękitne oko i małe łapki wyciągnęły się w moim kierunku
– Ooooo- powiedziała z wyraźnym współczuciem. I jak tu być złym?
Umie pokazać na paluszkach ile ma lat, ale używa do tego palca małego, serdecznego i środkowego a nie jak zwyczajowo robią dzieci kciuka i wskazującego.
Kiedy robimy rozpuszczalne kakao, zwane tutaj o’boy, liczymy łyżeczki i Zuia wie, że sypie się tylko trzy.
Dziewczyny się wzięły za rozmnażanie.
Gulsum w ciąży, Madzia w ciąży, jeszcze jedna koleżanka w ciąży. Natalia od kursu księgowości bardzo w ciąży. Apage satanas! To zaraźliwe chyba!

Nowego papieża mamy, tak? Franciszka, tak? Jeśli imię nawiązuje do Franciszka z Asyżu, a z doniesień prasy podkreślających jego skromność i pokorę, wygląda, że tak, to może to być dobra wróżba. Odeszłam od katolickiego kościoła już dość daleko. Od kościoła w ogóle. Więc wybór papieża mnie specjalnie nie wzruszał duchowo. Patrzę na to jak na kolejną instytucję, która ma duży wpływ na obraz naszego świata. Jako osoba o pewnym doświadczeniu życiowym, żeby nie rzecz osoba cyniczna, mam świadomość, że rewolucji nie będzie. Nie będzie zgody na aborcje z choćnby naprawdę poważnych powodów, nie będzie zgody na gejowskie małżeństwa, tak jak nie będzie zgody na in vitro. Nie będzie też zgody na zniesienie celibatu i dopuszczenie kobiet do kapłaństwa. To ostatnie to zwykła polityka jest, niewiele mająca wspólnego z prawdziwą religią, moim zdaniem. Niemniej po cichu mam nadzieję, że Franciszek przynajmniej jawnie się przeciwstawi takim treściom jakie głosi Radio_ma_Ryja, że przestanie kryć pedofili i nie zgodzi się na odtrącanie ludzi o innej, niż hetero- orientacji seksualnej- nie godząc się na ich piętnowanie. 

To już byłaby rewolucja. A jakby jeszcze tak przy okazji udało mu się czasem sięgnąć do watykańskiej kiesy żeby poprawić byt, naprawdę poprawić, tym najbiedniejszym to już już bym miała powód żeby go polubić. Co daj Boże.
  

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s