Życzenia się spełniają – czyli uratowane święta

O tak, powiedziała …

O tak, powiedziała niejaka KasiaP, w Wigilijny poranek. 
Właśnie się obudziła i stwierdziła, że w głowie galopuje jej tysiąc koni, w gardle ktoś rozpalił ogień, który nos stara się ugasić, produkując hektolitry płynu.
Już dwa dni temu czuła, że kataklizm się zbliża i zażywała wszystko co w domu było na przeziębienie, ze szczególnym uwzględnieniem czosnku, niestety nic nie zadziałało.
Obudziwszy się więc w wigilijny poranek KasiaP. zastanowiła się nad zjawiskiem.
Leki przeterminowane ?
Nie, dziecko ostatnio chorowało, wyżarło wszystko do cna, więc czując nadciągającą zarazę KasiaP. uzupełniła zapasy.
A może czosnek z Chin ? Wiadomo jakimi cechami cieszą się chińskie zabawki, więc dlaczego czosnek nie miałby podlegać tym prawom?
Nie, czosnek był hiszpański. 
Więc czemu mimo podjęcia surowych środków prewencyjnych w wigilijny poranek KasiaP budzi się z najgorszym w ostatniej dziesięciolatce przeziębieniem? W dodatku mając przed sobą perspektywę długiego dnia wypełnionego najpierw pitraszeniem, potem sprzątaniem, potem lepieniem pierogów a na koniec, na wieczór, gdy zgodnie ze staropolską tradycją już nie będzie widzieć na oczy ze zmęczenia, rodzinną kolacją do której powinna zasiąść radosna i świeża.
KasiaP stwierdziła, że nic innego tylko jak zawsze los jej nie sprzyja, świat się na nią uwziął, a wszechświat dąży do zrujnowania jej życia.
Obrażona na cały świat postanowiła mieć nadciągającą katastrofę, zwaną inaczej świętami rodzinnymi, w…Nie powiedziała w czym. Bo poprzez bunt do jej resztek przytomnego umysłu przebił się cichutki szept głosu rozsądku.
„A kto kilka dni temu mówił, że woli katar, nawet gigantyczny, od sraczki ? No, dobra, wyrażajmy się elegancko, wszak Wigilia jest – od magsjuka? No ? Kto ?…No! To teraz pretensje do siebie miej, że ci się życzenia spełniają”
Dyskusja w głowie sprawiła, że Kasia P odzyskała część wigoru.
-Wiesz – powiedziała do Niewiadomokogo, ale uosabiającego los, przeznaczenie czy jak tam to nazwać.
-Wiesz…szkoda, że innych moich życzeń nie spełniasz tak ochoczo.
-Rzadko precyzujesz tak jasno czego chcesz.- odpowiedziało jej Niewiadomoco
-Jak to nie ? A NikonD5100 ? A mały 10-calowy lapek? A zimowa wycieczka w ciepłe, niedalekie miejsce ? A zgoda w rodzinie ?
-Trochę umiaru! -zgromiło ją Niewiadomoco i dodało
-Rzeczy niemożliwe załatwiam w trzy dni jak widać. Na cuda potrzebuję trochę czasu – zaśmiało się Niewiadomoco nieco ironicznie i zniknęło.
Sama sobie zapracuję na ten aparat i na lapka i na wycieczkę, postanowiła. Na tym przeklętym mopie będzie jeździć jak głupia, ale w nosie ma, oprócz kataru, Niewiadomoco.
– A tę robotę to niby kto ci załatwił ? – zahuczało z oddali.

 KasiaP z westchnieniem rezygnacji wstała i poszła do kuchni. No bo co się będzie buntować, jak sama sobie jest winna.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s