I wreszcie

Nie powiem, że to …

Nie powiem, że to jest to czego pragnęłam. Nie jest to praca z gatunku wymarzonych (jaka w ogóle dla mnie taka jest ?). Ale jest. Choć to zaledwie 40 godzin miesięcznie, ale zawsze da pewny dopływ gotówki, choćby i nie największy. Mam dostać umowę o pracę. Będzie do kogo w razie czego się zwrócić o referencje. Będzie dowód na to, że nikogo w pracy nie okradłam i nie zamordowałam. 
Więc jeżdżę na mopie co rano, do bólu rąk, do bólu pleców i do zgagi od oparów chemii. 
I usiłuję się zorganizować na nowo. To znaczy – usiłowałam. Do wczoraj. Wczoraj postanowiłam, że zacznę się organizować na nowo od poniedziałku, jak dojdą zajęcia na tzw. Folkuniversitet. Życie poza domowe będę wiodła od 5.30 rano do 16,30 po południu. To będzie naprawdę wymagało przeorganizowania zycia rodzinnego.
Chyba się powtarzam. 
W głowie kołacze mi notka na temat piosenek z lat dziecinnych i czekam na chwilę kiedy nic nie będzie mnie gonić, żeby to spisać. Mam zaczęta dwie książki po polsku, jedną po szwedzku a jedna po polsku czeka w kolejce, a drugą zaraz mi prześle Mikołaj ze Skanii. Co przypomina mi, że najwyższa pora wysłać Mikołaja DO Skanii. Ale jeszcze nie dzisiaj.
Bo zaraz trzeba ogarnąć chlewik zazwyczaj zwany kuchnią, ale ponieważ się organizowałam a potem przestałam, więc na wszelki wypadek w kuchni nie sprzątałam dwa dni. Bo może wpadnę na inną organizację pracy – znaczy, że znajdę kogoś innego, żeby ten chlewik ogarnął i głupio będzie jak chlewika nie będzie. Nie wpadłam. Bez podnoszenia tematu od razu wiedziałam, że mój syn jest do wyższych celów stworzony, poza tym brakuje mu kilku zwojów w mózgu odpowiedzialnych za właściwe wykręcanie ściereczki.
Mąż, obrzucony okiem, wykazał seledynowy koloryt twarzy i dziwną tendencję do zerkania w stronę toalety oraz trzymania się za brzuch i nerwowego przełykania. Jaki złapał magsjuka czyli grypę żołądkową to lepiej niech się do garów ze zmywarki nie bierze, bo ja sobie tej cholery nie życzę. Dziękuję bardzo, jak mam wybierać wolę katar, nawet bardzo wredny. 
Kot na moje nieme pytanie wykonał ruch który miał być, n ie wiem, pukaniem w czoło lub wzruszeniem ramion.
Zostałam w chlewiku sama.
Za niespełna dwie godziny przyjdzie Zuzanka. I dobrze byłoby mieć to za sobą.
Zuzanka.
 O tym staram się nie myśleć. Że czasu dla niej będę miała mniej. I siły. Bo to jest to, co w tej sytuacji podoba mi się najmniej…Nie. W ogóle mi się to nie podoba!  Najchętniej miałabym ją koło siebie każdego dnia. Żeby tylko mi ktoś za to zapłacił. Wzdech. Zdecydowanie lepiej być bogatym i zdrowym.

Śnieg pada pionowo. Znowu pada. Znowu pionowo. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s