Przypadki Zuzi lat dwa i trochę – Śnieg

Dobrze się spało. …

Dobrze się spało. Słodko. Cicho. Nic nie zakłócało snu. 
Zuzia otworzyła oczy. I zdziwiło ją, że jest tak jasno. Tak jasno, że mogła od razu zobaczyć uśmiechniętą twarz babci.

– Cześć Ptaszku –
Zuzia poderwała się i podbiegła do babci po miękkim, sprężyniastym łóżku, na którym czasami mogła się pobawić w „hopa-hopa”. Miękkie ramiona babci otuliły ją szczelnie.
– Chodź, coś ci pokażę – głos babci brzmiał tajemniczo.
– Zobacz co my tu mamy – podeszły do okna babcia i Zuzia na jej rękach. Zuzi oczy otwarły się szeroko ze zdumienia.
– O niej – jęknęła Zuzia. Świat był taki dziwny, spowity czymś białym, czymś co pokrywało samochody, lampy, krzaczki i nawet …
– O niej! – powtórzyła Zuzia z ogromną troską bo nawet zjeżdżalnia była tym przykryta.
Babcia się tylko uśmiechała.
– To nic Zuzanko. To tylko śnieg. Zaraz zjemy śniadanko i pójdziemy go zobaczyć.

I tak się stało. Ale nim się stało, trzeba było cierpliwie przeczekać nudne ubieranie. Na szczęście Babcia umiała to zamienić w zabawę.
– A kuku! – zawołały nóżki z ciepłych spodni i uciekły czym prędzej, żeby schować się do fioletowych bucików.
– A kuku! – zawołała ucieszona rączka, gdy przecisnęła się przez ciasne zakończenia rękawa.
Zuzia tak się ucieszyła, że ją widzi, że aż przytuliła rączkę do siebie i pogłaskała.
Kochana rączka!
Na to druga rączka zaczęła się w pośpiechu przedzierać przez rękaw, niesforne paluszki plącząc w materiał. Babcia pomogła i druga rączka mogła zawołać
– A kuku! – i Zuzia tę rączkę też przytuliła.
Wreszcie wyszły.
Wyszły, akurat. Zuzia to prawie się wyturlała. Tyle miała na sobie ubrań, że czuła się jak piłka. Wyszły…i Zuzia zapadła się prawie po kolana w biały puch.
– O niej – zmartwiła się po swojemu i popatrzyła na ubielone spodnie. Babcia się roześmiała tylko.
– To tylko śnieg, Zuzanko. Taki puch zamiast deszczu. Zobacz jaki ładny. I lekki – i babcia kopnęła śnieg nogą. Poleciał w górę i rozsypał się w błyszczące w słońcu iskierki. Zuzia też się roześmiała.
A potem babcia pokazała Zuzi sanki. Zuzia popatrywała na nie nieufnie i wcale nie uważała, że to będzie coś zabawnego, żeby na tym siedzieć. No bo co zabawnego jest w siedzeniu na kawałku różowego plastiku ?
Ale babcia wystawiła sanki na podwórko i pociągnęła za sznurek. Sanki posłusznie, z chrobotem, pomknęły za nią. I Zuzia natychmiast chciała siedzieć na nich.
To było śmieszne, tak sunąć pupą prawie po ziemi, widzieć świat z tak niska, że można było patrzeć w oczy przechodzącym psom. Nawet tym najmniejszym.
Ale to jeszcze nic. Bo potem, kiedy już dziadziu wrócił z pracy to urządził Zuzi taką przejażdżkę, że ho ho! Gładki śnieg lśnił w świetle latarni a nad głową było ciemne niebo upstrzone migoczącymi kropeczkami, które pokazała jej babcia.
– Ooooo – zadziwiła się Zuzia zadzierając głowę wysoko.
A potem Dziadziu zawołał
– Zozolku, trzymaj się! – i ruszył. Najpierw powoli, potem coraz szybciej i szybciej, przed siebie, potem niespodziewany skręt, sanki zakręciły w miejscu, stanęły i znów ruszyły. Zuzia śmiała na całe gardło.
A potem trzeba była iść pod taką wysoką górę. Aż babcia się trochę zasapała. Dzidziu usiadł z Zuzią na sanki. I Zuzia się zdziwiła. Bo do wózka to Duzi Ludzie nie siadają, to i na sanki też chyba nie powinni? Ale to był Dziadziu. No a skoro Dziadziu, to na pewno będzie wesoło. I pewnie trochę strasznie.  Ale tylko tak troszeczkę.

I tak było. Dziadziu przytulił Zuzię z całej siły, odepchnął się nogami i …
– Łiiiiiiii – wołała Zuzia mknąc z górki na sankach. Dziadziu się śmiał głośno a Zuzia mu wtórowała. Ale tak trochę niepewnie.
Ale gdy się zatrzymali, gdy zobaczyła, że babcia stoi obok i wyciąga ręce, a górka jest tuż tuż, to zachciała jeszcze. Więc zjechali jeszcze kilka razy, za każdym razem krzycząc i piszcząc. Aż Zuzia już nie miała siły krzyczeć.
Wracali do domu tą samą drogą, ale Zuzia już nie chciała sanek. Chciała na rączki, chciała przytulić się i uspokoić to, co tam w środku tak stukało szybko puk-puk-puk. I Dziadziu ją przytulił i zaniósł do samego domu.
A niebo nad nimi było ciemne, tajemnicze, migające gwiazdami.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s