W bibliotece w Mieście Trolli

zastanawiałam się …

zastanawiałam się która z kobiet będzie łatwiejsza do współpracy. Nie żebym się bała odmowy, nie. Albo braku chęci współpracy. Nie. W Szwecji, w miejscach oficjalnych jedyne czego się boję to…nadmierna chęć pomocy, objawiająca się podawaniem nadmiaru informacji. Więc stałam i patrzyłam. Spokojnie, w kolejce, więc miałam czas. Obie blondynki, obie ubrane na ciemno, jak to Szwedki. Ta bliżej mnie wydawała się jednak nieco elegantsza. Miała makijaż. No, leciutki, ale widać było. Zostałam przy niej. Bez powodu. Chyba.
– Czy mogę się  tu zarejestrować jak mieszkam w innym mieście ? Bo u mnie jest mała biblioteka i książek po polsku tylko kilka a tu słyszałam, że więcej – odezwałam się po szwedzku.
– Można – odpowiedziała mi pani najczystszą polszczyzną.
Potem to już standard. Łącznie z błędem w nazwisku. Heh, pomyślałam, że nawet gdybym nie wiedziała, to po tym wszędzie poznam rodaka. Że w nazwisko mi wpycha E. Szwedzi się nie mylą.

Do domu wracałam z przyciśniętymi do piersi dwiema książkami po polsku. W samochodzie było ciemno. Książki łaskotały w opuszki palców, dusze łaskotał taki mały smuteczek, tęsknotka niewielka.
Znaleźć wreszcie sobie miejsce w społeczeństwie. Przynależeć do jakiejś grupy, czuć się częścią czegoś, mieć uczucie, że na coś wpływam. 
Pracować. Przydać się  do czegoś więcej niż tylko gospodarstwo domowe. 

Tak, Polacy są wszędzie – powiedziałam do męża, który zrobił zdumioną minę słysząc, że rozmawiam po polsku.
Naprawdę wszędzie. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s