I tak to

Pierwsza z czterech …

Pierwsza z czterech sów wykończona na amen, ale nie dam zdjęcia, bo Misia pożyczyła aparat. Później, jak nie zapomnę.
Po za tym zasypiam myśląc o tym jak uszyć kolejnego mikołaja a la ZZTOP. Śmieszne są, moim zdaniem doskonale się nadadzą na prezenty około bożonarodzeniowe. Poza tym jeszcze wymyślam jak skonstruować literki żeby uszyć imię wnuczki, które zawiśnie albo nad jej łóżeczkiem albo na drzwiach jej pokoju.
No więc jest szyciowo. Szycie, zauważyłam, uspokaja mnie. Zawsze przed zaśnięciem wpadam w „myślotok”* , myśli hasają od sasa do lasa, ale zawsze po takich tematach, które sprawiają, galopada myśli nabiera tempa. Wtedy zmuszam się do kompozycji pachworka. Skupiam się na wyobrażeniach kolorów i kształtów oraz sposobów ich łączenia…i nie wiadomo kiedy odpływam. Poza tym szycie uczy mnie precyzji i oducza dróg na skróty.  
Moje zachowania coraz częściej przypominają manie. Jak szyję to całą sobą, nic innego nie robię, na niczym skupić się nie mogę. Jak zaczynam oglądać serial to nawet gotując obiad nie wychodzę ze świata filmu. Jak czytam to do bólu oczu lub do skończenia książki…Oczywiście pod warunkiem, że książka dobra. No i Kindel sprawia, że czytam autorów seriami, bo jak mi się przypomni jakieś nazwisko to szukam ebooka, a jak znajdę to nie mogę poprzestać na jednym…I tak idzie. Wciąż jeszcze się nie przyzwyczaiłam do tego, że ebook to książka. Na „kalkulatorze” czyta się doskonale, szczególnie oryginalne pliki – epub czy mobi, nie męczy oczu więcej niż papierowa książka, sam czytnik jest lekki, lżejszy niż grubsze książki w sztywnych okładkach, przewracanie stron za pomocą pstryczka nie stwarza problemu. Trudniej co prawda zajrzeć na ostatnią stronę, żeby zobaczyć „jak to się skończy”, trudniej się cofać, żeby sprawdzić coś co się przeoczyło, ale to drobiazgi. Gorzej radzę sobie z uczuciem, że to co czytam..to nie jest naprawdę czytanie. Że to nie jest książka, tylko takie coś, co nie warte jest żeby sobie za bardzo tym głowę zawracać. Że to taki tekst jakich tysiące w sieci, co to człek czyta, komentuje a potem zapomina.  Naprawdę…coraz częściej brakuje mi w Kindlu przycisku „skomentuj”. 
No, ale przynajmniej jak pojadę do Polski to z konkretną listą książek na papierze. Bo będę chciała sprawdzić, czy wersja elektroniczna nie oszukuje.
Oto trywialny problem człowieka mającego szczęście.

Jesień trwa już tyle dni, że ostatnio się zdziwiłam, że na Torget nie ma jeszcze lampek. Sprzedawcy w naszym mieście ozdobami świątecznymi handlują już od co najmniej miesiąca. Mam wrażenie, że w tym roku jakoś wcześniej się to zaczęło. Pewnie za sprawą deszczowego lata, nie tylko ja mam odczucie, iż ta jesień trwa, trwa i trwa. Ach, niech zapalą te lampki na Rynku i w uliczkach, będzie weselej w takie szare dni, kiedy wydaje się, że słońce w ogóle nie wstało. Adwent szwedzki jest weselszy niż polski.To chyba to jedyny okres, który celebrować wolę na sposób szwedzki niż polski. Adwent to przecież powinien być czas radosnego wyczekiwania na dziecko. I niech taki będzie. Bo jakoś brakuje mi wewnętrznej radości. W duszy snują się smutki i smuteczki, smutne refleksje nad przemijaniem, nad tym jak przeżyłam swoje życie, nad utraconymi szansami i przegapionymi okazjami…
Bardzo mi trzeba czegoś co pozytywnie nastawi do reszty życia. 

Zuzia nie wystarcza, choć trzeba przyznać, że jest najjaśniejszym promyczkiem. Mówię, wam, jeśli kiedykolwiek myślicie czy posiadanie dzieci ma sens, bo więcej w tym starania i kłopotów niż radości, to mówię wam:  ma sens, bo potem dostaniecie wnuczęta.

Kocio mnie niepokoi. Nie śpi ze mną. Sypia na fotelu przy kaloryferze pod otwartym oknem. Albo na dywanie. I wciąż domaga się wyjść.
Sprawdziłam różne takie rzeczy co wyczytałam w internecie. Przyszło mi do głowy, że może mu dokuczać serce. I nie wiem czy nie układ moczowy, bo żwir w kuwecie wymieniam rzadziej, ale ostatnio zmieniłam gatunek żwiru, więc nie jestem pewna.
Nie ma co ukrywać – Kocio to starszy pan, prowadzący mało ruchliwy tryb życia, więc otyły.   

I tak to.
 
 

*termin skradziony z „Homeland”  

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s