Wagary

Wstałam wczoraj w …

Wstałam wczoraj w takim humorze, jak już dawno nie. A za oknem było złociście i rześko. Nie poszłam na angielski, bo zły duch siedział i szeptał „i po co ci to, i tak się nic nie nauczysz”. Więc poszłam na wagary w ostatniej chwili wydzwaniając Gulsum, która po odwiezieniu małej Bi do przedszkola miała dla siebie około 2 godzin.

Czy wiecie, że w Szwecji też są ogródki działkowe ? Dokładnie takie same jak w Polsce z domkami o rozmaitym standardzie, z uprawą warzywek albo kwiatów albo tylko z trawą. Jak widać ludzi ciągnie do ziemi bez względu w jakim systemie politycznym mieszkają.
Ludzi tam za wielu w jesienny ranek nie było, ale jednak kogoś tam spotkałam. 
Szron powoli zamieniał się w rosę, słońce wspinało się wyżej. Było bezwietrznie i cicho jak makiem zasiał. Żadnych ptaszków, muszek czy innych brzęczydeł. Jesienny poranny bezruch. Kot leniwym krokiem przeszedł się po ścieżce, sprawdzić czy nie jesteśmy intruzami -wandalami. Nie byłyśmy. 

 
 

Jak dla mnie trzeba było ze szybko wracać. Mogłabym w takiej scenerii spędzić cały dzień. 

 

Dlatego poszłam jeszcze do miasta po południu. Rynek też tonął w złocie. 
Dziś znów tak samo. Złoto, cicho, rześko. Ale dziś nie wiem czy znajdę czas na włóczęgę z aparatem.
Ale już mi lepiej. Lekarstwo działa, lepiej niż wieczorny drink grejfrutowy.
Wagary to dobra rzecz. Nie mówcie tego swoim dzieciom   

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s