Hej Gerwazy, daj gwintówkę…!

Najpierw byliśmy …

Najpierw byliśmy sklepie i mąż się zachwycił wiatrówkami. Stał, wzdychał, wreszcie orzekł, że sobie kupi.
– Będziesz do wron strzelał ? – docięłam mu. Spojrzał na mnie z głęboką pogardą. I urazą.
– Do kaczek – orzekł z godnością – o, takich…- pokazał blaszane pudełeczko w którym stał rządek blaszanych kaczek. Nie odetchnęłam z ulgą. Nie było powodu. M. ma swoje rozliczne wady, jedną z nich jest to, że prawie zawsze jest „niekompatybilny” ze mną. Zgodni jesteśmy tylko w dwóch kwestiach – włóczęgostwa i strzelania do zwierząt.
A wieczorem, znękana bólem głowy wywlokłam ślubnego w bezdroża na poszukiwanie ruin, których nie było. Było wietrznie za to, słonecznie-zachodnio, złociście i pyliście.
Wracaliśmy powoli. Pola zorane, wyzłocone ścierniska, pokosy srebrno-zielonego siana. Na polu sejmik bernikli kanadyjskiej.  Na polanach wypatrzyłam „ambony”. Na jednej obiekt…w sam do raz do celu.
– E, czemu jeszcze nie mamy tej wiatrówki ? – zaczepiłam chłopa.
– Bo nie mamy pieniędzy – przypomniał mi – Kupiłaś Kindla. A co ?
– Zwolnij, zobacz, obejrzyj się. Widzisz ? Nic tylko strzelać.
Spojrzał na mnie i nie wiem… Miał w oczach zgrozę czy zgodę ?
– No ale zobacz jak się ustawił…Niczego się nie spodziewa, wiesz jak łatwo byłoby go śrutem poczęstować ?- zapalałam się coraz bardziej do własnego pomysłu. 
– Strzelić mu w tyłek, krzywdy nie zrobisz, a zobaczyłby jeden z drugim myśliwy jak się czuje zwierzyna łowna – rozmarzyłam się. 
Myśliwy na ambonie, nieświadom zagrożenia, nadal tkwił bez ruchu.
Żebym choć z procy umiała…
 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s