Arogant



<p …



Jakiś czas temu, wieczorem, Kocio znów poszedł na obchód terenu. I dobrze zrobił. Siedział sobie spokojnie w krzakach u wybiegu ścieżki, gdy z przeciwnej strony nadszedł Wróg. Też kot. Szary, pręgowany. Kocio go sobie przypomniał. To ten młody arogant, który jakiś czas temu przemknął pod balkonem. Kocio jeszcze wtedy nie zwiedzał świata tak odważnie. Arogant zobaczywszy w szparze pod barierką wlepione w siebie oczy burknął tylko
– Co się gapisz, wapniaku? Co, nie podoba ci się, że ci twoje podwórko depczę ? Możesz mi skoczyć…- i wykonał ordynarny gest, odpowiednik ludzkiego środkowego palca.
Kocio mściwy nie jest, pamiętliwy też nie specjalnie, ale wtedy …wtedy coś w nim zagrało i wiedział, że Aroganta zapamięta.
A teraz Arogant stał przed nim. Pełen pogardliwej pewności siebie, żółte oczy iskrzyły się złością.
– O, wypuścili dziadka z aresztu. Nie boisz się, że cię ktoś zje ? BUU! – naigrywał się.
Kocio tylko patrzył. Mrużył zielone oczy. I podpuszczał drania bliżej. Tamten się rozzuchwalał coraz bardziej. Leciały w stronę Kocia słowa, jakich powtarzać dżentelmenowi nie przystoi. Kocio wyczekał na stosowny moment i skoczył.
Potem już nic więcej nie pamięta. Obudził go dopiero zimny prysznic i głos.
– Kocio! Do domu!
– Do domu!
– Kocio! Kociuś…Kociulek…
Powoli  wracał do przytomności. A, Pańcia…Pryska wodą, żeby go uspokoić. I woła fałszywie przymilnym głosem. A tamten ? Pod samochód wlazł, myśli, że tam go nie wytropi. Odgraża się jeszcze ? Pyskuje ? No to tak dla pewności wpadł pod auto, wbił pazury w przeciwnika, zacisnął zęby na jego szyi…Tamten zwiotczał, znieruchomiał, zamilkł.
Kocio go zostawił. Wyszedł. Wrócił na swoje miejsce u wybiegu ścieżki.
– To mój teren. Mój. Żebyś sobie zapamiętał.
Nie chciał wracać do domu, Pańcia zwabiła go podstępem. No dobra, niech jej tam będzie…
A w domu, spojrzała na niego gniewnie.
– Ty łobuzie! On jest dużo mniejszy od ciebie! Jak się tak będziesz zachowywał to nie będzie spacerów. Zbóju jeden. I umyj się! Z brudasem spać nie będę. Zobacz – całe futerko masz czarne.
Kocio milczał. No, mądrością to ta jego Pańcia nie grzeszy. I zrzędzi, że on, Kocio to tchórz. Ale jak raz pokazał, że nie, to też źle. Ale kocha ją mimo to. Każdy ma jakieś wady. Znaczy każdy prócz niego, Kocia. 

Dopiero gdy adrenalina opadła, Kocio mógł porachować starty własne. Wyszarpane futerko na lewej łapie, rany największe na szyi i głowie i jeszcze trochę pomniejszych. A do tego ogólna obolałość.  Pańcia przestała fukać na niego za to zaczęła mieć w oczach ten wyraz…Tak samo patrzy jak Mały Potwór robi się zbyt gorący, albo gdy Pańcio w dzień posypia na kanapie. Pańcia się martwi.
Wieczorami Kocio przychodził do Pańci i mruczał uspokajająco.
– Jeszcze mu wleję, niech no tylko tu przyjdzie.
Ale Pańcia stała się nieugięta.
– Nie ma mowy, żadnego chodzenia po nocy. Sam widzisz, że to niebezpieczne.
Kocio położył uszy po sobie, pucował futerko żeby znów było czyste, lizał rany żeby się zagoiły. Żeby Pańcia przestała się martwić. Do oberwał trochę, to prawda…Ale Pańcia to też…Chichotał w duszy. Następnego wieczoru po bójce, Arogant zjawił się pod balkonem.
– No co safanduło ? Kto górą ?
Kocio się najeżył, nastroszył
– Jeszcze cię dopadnę smarkaczu, tylko tu przyjdź- odpyskował.
Pańcia usłyszała, weszła na balkon, szybko oceniła sytuację. I zwykle łagodna, cierpliwa, powolna jak nie złapie za konewkę, jak nie chluśnie z całej siły w stronę Aroganta. Woda z plaskiem opadła na asfalt. Arogant jednym susem wskoczył na płot, z płotu na parking i pomknął w popłochu przed siebie. 
A Pańcia…Pańcia zamiast zatriumfować minę miała skonfundowaną. 
– Oj…Poniosło mnie…Nie mów nikomu Kocio, co ? Bo to wstyd tak bezbronnego kotka traktować.
Kocio tylko oczy zmrużył.
– Bezbronnego, akurat – wymruczał. I polizał odrastające futerko. 
Ale na wszelki wypadek zaniechał dłuższych eskapad i przestał się domagać wieczornych spacerów.
– Nie będę Pańci denerwował, bo się nieobliczalna robi …
 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s