Kopciuszek- historia prawdziwa cz3 – ostatnia

 Dob…

 Dobiegająca czterdziestki Kasia, a teraz już Katarzyna, poważna księgowa, matka dwójki dzieci, zaglądała na półki z bajkami wciąż szukając starej bajki. I choć nie znajdowała, to wciąż ponawiał próby.

Nastał czas internetu. Wyszukiwarka jednak na hasło Kopciuszek wyrzucała setki odpowiedzi, ale żadna nie była tą…Zresztą – nawet jeśli odpowiedź była właściwa, to Katarzyna i tak nie mogła wiedzieć o tym, bo bez fragmentów nijak nie mogła tego stwierdzić. Posunęła się nawet do wysłania listów do kilku najstarszych wydawnictw, do jakiegoś, znalezionego w internecie naukowca, specjalisty od polskiej literatury dziecięcej, ale nikt jej nie odpowiedział.  Aż znalazła forum, gdzie ludzie sobie nawzajem pomagali odnajdować zagubione książki. Wystarczyło opisać fabułę. Zamiast fabuły, którą wszak wszyscy znają, Katarzyna wpisała fragment bajki. Dwa dni później miała odpowiedź: Kopciuszek autorstwa Janiny Porazińskiej znajdował się w książce „Nad wiślaną wodą” .Tak! To było to, bo tak się właśnie bajka zaczynała:

Nad wiślaną wodą szumi głochoborze:
Rety! Co się stało w starościańskim dworze!
Nad wiślaną wodą szumią wielgolasy:
Rety! Gędźba o tym pójdzie po wsze czasy!

A kilka tygodni później, wpisany w wyszukiwarkę tytuł i autor przyniósł rezultat- jakiś antykwariat miał książkę na stanie. Nie zastanawiając się ani minuty, Katarzyna skontaktowała się ze sprzedawcą, przelała żądaną, wcale nie wygórowaną cenę na jego konto i wreszcie, po kilku dniach czekania miała przed sobą legendarną książkę. Pożółkła, wydana na szarym, sztywnym papierze, z burymi ilustracjami, dla niej ta książka była najpiękniejszą.
Wieczorem, gdy wreszcie mogła, z lubością otworzyła sztywną okładkę.
Stempel szkoły podstawowej Gdańsk-Wrzeszcz i odręcznie wpisana dedykacja dla jakiegoś Pawełka za bardzo dobre wyniki w nauce, wzorowe zachowanie i za udział w występach artystycznych z 26 czerwca 1971 roku z podpisem i stemplem kierownika szkoły.
A dalej…Dalej znany już nam prolog. I rozpoczęcie:

Hen, w krakowskiej ziemi
-drogi szmat daleki-
na pagórze dworzec
stoi już dwa wieki
.

Czytała, choć tak naprawdę w głowie brzęczał jej spokojny, dźwięczny głos mamy. I naraz zgrzyt. Bo głos w głowie jedno, a oczy widzą drugie. Wróciła. Jeszcze raz. I znów to samo.

Fragment jest o tym jak Kopciuszek naprawdę mający na imię Kasia wyobraża sobie króla, tuż po tym jak jej siostry otrzymały zaproszenie na bal. Ona pamiętała tak:

Musi biały, z tylą brodą
musi go anieli wiodą.
A królewic, musi w rzeczy
pół-on-boży pół człowieczy.
A kaj stąpnie- słychać granie
A kaj spojrzy- hań kwiat stanie!

 

A w książce było:

Musi wielgi jak dąb w lesie.
Krzyknie – wichrem głos się niesie.
A pięść zawrze, pięścią stuknie
to i skała się rozpuknie!
A królewic…
Hej, nie zgłości,
jakiej to on nadobności…


I dalej, gdy do Kasi- Kopciuszka przychodzi piękna pani, zaprasza ją na bal, zostawia skrzynię w kwiaty i znika. Pamiętany Kopciuszek mówił :
Czyliś ty z kościoła ?
Czyliś ty z kontyny?
Czy zesłały bogi?
Czyliś Bóg jedyny?


A w książce było:

Czyś zza morza przyszła,
studróżką stąpała?
Czyżeś z chmury zbiegła
jak błyskawic strzała ?

 

I tak jeszcze w kilku wersach, gdzie występował Bóg i król jako istota namaszczona przez Boga.
Mimo wszystko Katarzyna jest zadowolona, że książkę odnalazła. Tekst, który pamięta wpisała obok tekstu wydrukowanego. Może ktoś, kiedyś wyjaśni i tę zagadkę: czy to Halina nie pamiętając dokładnie wymyśliła te słowa czy też taka była pierwsza wersja w wydaniu z 1929 roku a potem władze komunistyczne poleciły ją zmienić.
Dzieci Katarzyny bajek czytanych na głos nigdy nie lubiły. Katarzyna jednak wciąż ma nadzieję, że znajdzie uszy chętne do słuchania pięknej, starej polszczyny. I kiedy to myśli z nadzieję patrzy na Zuzannę- swoją wnuczkę.
Od kilku dni, kiedy Zuzia przed spaniem dopija swoje mleczko z niebieskiej butelki Katarzyna zadaje szeptem pytanie :
– Opowiedzieć ci bajkę ?
A Zuzia patrzy błękitnymi jak niezabudki oczami, i kiwa głową. I Katarzyna wie, że nadszedł czas by wskrzesić starą bajkę…


 

2 myśli w temacie “Kopciuszek- historia prawdziwa cz3 – ostatnia

  1. Opowieść chwyta za serce. Miałam w dzieciństwie tę książkę, bardzo ją lubiłam, często czytałam, prawie znałam na pamięć. Były to lata sześćdziesiąte i wersja taka, jak w odnalezionym w antykwariacie egzemplarzu. Teraz jestem leciwa, miewam trudności z zasypianiem i chętnie sobie wtedy powtarzam w głowie jakieś długaśne wiersze np. Panią Twardowską. Dla odmiany zaczęłam sobie przypominać Kopciuszka, ale sporo wyleciało z pamięci. Wpisałam więc pierwsze wersy w Google i odnalazłam tę stronę. Szkoda, że nikt tego jeszcze nie utrwalił w całości. Bardzo lubiłam tę baśń. Szkoda, że zniknęła. A może uda się ją przywrócić czytelnikom?

    Polubione przez 1 osoba

    1. jak znalazłaś ten wpis?! Toż to powstało prawie osiem lat temu, na zupełnie innym blogu…
      Ja nawet nie pamiętam ile z historii Babci Józi jest prawdą a ile sobie sama wyobraziłam.
      Ale ten Kopciuszek ma nadal magię. Nadal mnie wzrusza, tym bardziej, że słowa tej bajki dźwięczą mi w głosie głosem mamy, której już nie ma.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s