Sierpniowo

Odwieczny dylemat …

Odwieczny dylemat nocy sierpniowej: otworzyć okno i tym samym zaprosić stada skrytożerców na ucztę czy nie otwierać i męczyć się w duchocie. Dziś w nocy wygrała opcja druga. Tak samo jak każdej poprzedniej nocy, a to za sprawą męża mojego, który z niezrozumiałych dla mnie przyczyn nie popiera mojego „17 stopni, to jest optymalna temperatura w sypialni”*.
Ból głowy mnie ogłupia od jakiegoś czasu – drugi ? trzeci? tydzień. Nie wiem ciśnienie, zatoki czy okulary ? Faktem jest, że chodzę jak śnięta ryba, ziewam, słaniam się i pokładam. A kiedy przychodzi pora spania jestem świeża jak poziomka o świcie. Noż…Naturalnie zawiesiste powietrze w sypialni też snowi nie służy. Sypialnia ma sprytny wywietrznik – coś jakby okno, ale zamiast szyby- metalowa płytka z otworami, od wewnątrz osłonięta filtrem. Wpuszcza świeże powietrze ale robactwa już nie. Lepsze niż siatka…tylko za małe na lato a za duże na zimę.
Dziś w nocy, po odjeździe o godzinie 21:35, wybudziłam się około północy i dupatam! nie ma mowy żeby zasnąć. Duszno. Prześcieradło jak podgrzane, kołdra skopana w rogu, poduszka wypchana kamieniami. Rozgrzanymi kamieniami.
Wyszłam sobie na balkon.
Młodzież robiła „ryja” gdzieś w oddali. Także gdzieś tam warczały motory. Miasto rozświetlone jak choinka na Gwiazdkę. Na skrawku nieba widocznym nad balkonem sąsiada, jarzębiną i wieżą ciśnień wypatrzyłam Pas Oriona. Chyba. Stałam z zadartą głową, chłodząc bose stopy o zimny beton, ciesząc się chłodem na ramionach i twarzy. Szkoda, że nie mam leżaka na balkonie, może bym tam mogła zostać na dłużej, bez konieczności trzymania zadartej głowy. 
Po niebie jak duch przesunął się jasny kształt…Bez światła, to może jakaś mewa cierpiąca na bezsenność? Śledziłam ją chwilę wzrokiem. A potem zobaczyłam jasną strzałkę. Ułamek sekundy, a mnie zaparło dech. Bo po raz pierwszy w życiu zobaczyłam jak spada gwiazda. Nie zdążyłam pomyśleć całego życzenia, mignęło mi w głowie tylko jedno słowo. Imię. Taki sam ułamek sekundy jak ta gwiazda.  Gwiazdy wiedzą o co mi chodzi, prawda gwiazdy ?
I tak, wiem, że to nie gwiazda tylko płonący pyłek. NO TO CO Z TEGO ??
Piękne.
Jakby tu namówić mężowskiego na wyprawę nocną na pole za miastem ? Około północy, w środku tygodnia? Zgłupiałaś kobieto! 

 

 

 

 

*naturalnie cytat z filmu „Nigdy w życiu!” 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s