Pańcia otwiera Kociowi świat

<span …

Kocio czuł niepokojące zapachy spod drzwi. Że tamtędy chodzą obcy to Kocio się szybko przekonał. Po prostu któregoś razu czmychnął pomiędzy nogami wchodzącej Pańci i poleciał sprawdzić co tam jest. No, Kocio jest doświadczonym starym kotem, głupi nie jest, więc zachował wszelkie środki ostrożności. Brzuszek nisko po ziemi, ostrożny krok, nastroszone antenki w ogonie i łapkach, wytężone zmysły. Jak tylko usłyszał jakieś obce dźwięki na schodach natychmiast wycofał się do domu. WY-CO-FAŁ! Nie zwiał – jak potem ze śmiechem opowiadała Pańcia. Nie stchórzył. Po prostu się wycofał. Ciekawe czy jakby ją, Pańcię, w taką dzicz nieznaną, pełną obcych woni i dźwięków wpuścili to czy ona by tak sobie raźnie pomaszerowała. Kocio NIE SĄDZI.

Ale od tamtego dnia w Kociu wzrosła ciekawość tego, co na zewnątrz. Pańcia zaczęła łaskawie co jakiś czas zostawiać uchylone drzwi, Kocio wychodził, węszył, skradał się, tropił. Uczył się.
Aż tu jednego dnia Pańcia otworzywszy drzwi nie poprzestała na tym. Zeszła po kilku schodkach i otworzyła drzwi następne. To co buchnęło do środka…Kocio dotąd pamięta swój szok, że świat może być TAKI. Mnogość dźwięków i zapachów, nieustanny ruch powietrza, wibracje ziemi. Tyle tego było, że Kocio szorując brzuszkiem po ziemi schował się za drzwiami i na kilka dni porzucił myśl o eksploracji. Ale nęciło go…Szczególnie jedno go wabiło. Pośród tysiąca zapachów wyczuł coś, co przypominało mu siebie samego. Coś co dobitnie świadczyło NIE JESTEŚ SAM NA TYM ŚWIECIE.  Gdzieś tam na zewnątrz był drugi taki ktoś jak Kocio. Kocio płonął z ciekawości. Chciał poznać swego pobratymca.
Pańcia wciąż pokpiwając lekko otwierała Kociowi drzwi jedne i drugie. Czasem stawała na schodach i wabiła go przymilnym „kici-kici”, czasem wołała udając pogardę „no chodź tu, ty tchórzu”. A Kocio każdego dnia pokonywał parę kroków więcej. Aż tu któregoś dnia Pańcia zrobiła rzecz okropną. Chwyciła Kocia pod brzuszek i wyniosła na zewnątrz! No naprawdę, mimo całej miłości, Kocio musi to powiedzieć, Pańcia czasem jest bardzo nierozważna.
Po tym incydencie Kocio stracił do niej zaufanie na całe dwa dni i przestał się domagać otwierania drzwi. Tak, bo teraz już się tego domagał. Siadał pod drzwiami i wołał „wypuść mnie!” na różne tony, na różne natężenia, różnymi barwami głosu. Długo i uparcie. Działało. Zawsze działa…
Tak więc Pańcia otworzyła świat przed Kociem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s