Ząb zupa zębowa

A potem przyjechali …

A potem przyjechali Krakowiacy. 
Byliśmy już w drodze powrotnej, po zaliczeniu cudnego, nadmorskiego miasteczka Marstrand oraz śluz w Trollhattan gdy zadzwonił Janki.
Kiedy wracamy, bo (tu padły słowa, jakich dobrze wychowany młodzian używać nie powinien, a matka nie powinna ich wysłuchiwać bez emocji i nagany, ale jak kiedyś pisałam pretendujemy do miana rodziny patalogicznej)@#$%!!!, PRĄDU NIE MA i co on …@#$%!!! ma zrobić, bo mu nic nie chodzi. W całym domu nie ma. 
Błysnęła mi myśl, że zgubiłam rachunek, druga, że nie bo przecież w ogóle od roku chyba ich nie dostaję, trzecia, że przegapiłam i nie podpisałam polecenia zapłaty w banku, czwarta, że to nie możliwe bo podpisuję wszystkie od razu…Tak sobie dyskutując w głowie nakazałam Dziecku iść na klatkę schodową i sprawdzić.
Dziecko się rozłączyło i telefon pisnął smsem. A za chwilę się rozdzwonił. Asia. Czy mamy prąd bo oni nie. Asia się rozłączyła. Janki dał znać, że na klatce nie ma, czego się spodziewałam.
Uspokoiwszy Dziecko, że kataklizm nie miał na celu zniszczenia życia właśnie jemu, że tragedia dotknęła całe miasto, oddałam się spokojnej kontemplacji mijanych widoków. 
Na równinie okołomiastowej Magda domku nie chciała.
Nim dojechaliśmy prąd wrócił, Dziecko jednak w ciężkim szoku oznajmiło, że on sobie nie wyobraża jak ludzkość przetrwa w razie jakiegoś kataklizmu bez prądu. 
No a rano trzeba pójść do zębiarza. Poszłam. A tam pani w okienku mi mówi, że ona nie wie jak będzie bo im komputery nie działają i żebym jednak poczekała.
Defetystyczny Duch kwiknął radośnie "wiedziałem, że się nie uda". Tchórzliwy Duch ucieszył się szczerze "możliwe odwołanie spotkanie z sadystą?". Racjonalista walnął pięścią w stół, warknął "cicho być!". Usiadłam i poczekałam.
A zaraz potem przyszła asystentka. I zaprowadziła mnie do gabinetu gdzie ułożono mnie na kozetce i opuszczono głową w dół, dzięki czemu gluty z zatok natychmiast zaczęły zaklejać mi gardło.
Rozmawialiście kiedy w obcym języku na chwilę przed egzekucją, mając narzędzie tortur w buzi ? 
A potem to normalnie. Znieczulenie przed znieczuleniem, żeby znieczulenie broń boże nie zabolało, głaskanie po ramieniu, kojąca dłoń na dłoń, bzyk wiertła. I cichutki szept Ducha Defetysty "teraz to zabulisz, zobaczysz, portfel dostanie zawału".
…Nie dostał. Bo nie mogłam zapłacić i nie dowiedziałam się ile aż do popołudnia, bo awaria komputerów uniemożliwiła naliczenie i pobranie płatności. Po południu dostałam telefon, że już mogę zapłacić i ile. Koszt- połowa tego, czego się spodziewałam, nic nie bolało i nie boli, zdrętwiały do godziny 14 pysk miałam w gratisie.
Przyczyną awarii prądu była mewa, która postanowiła popełnić samobójstwo w najbardziej spektakularny sposób więc wleciała pomiędzy druty stacji.
Morału nie będzie.

Pogoda dwa dni była cudna, dziś się wrednie zmienia.
Wczoraj była plaża "nadmorska" nad Wener. Z Zozolem w czerwonym, kąpielowym ubranku, która boi się wody tak, że nawet patrzeć w stronę fontann nie chce. Ale jak zobaczyła, że wszyscy wchodzą…

 
W planach na dziś Hunneberg i Halleberg.

A jutro dalekoooo…Dalslandia i wybrzeże zachodnie.
Trzymajcie kciuki za pogodę, co ?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s