Nie myśleć defetystycznie

No właśnie.
Dzień …

No właśnie.
Dzień po. Leje. Leje. I leje. A czekam aż przestanie i rosną we mnie coraz większe wątpliwości. No bo pójdę do tej miejskiej przychodni. Zapytam o termin. A oni mi powiedzą, że za pół roku (jak mówi ich strona) albo za trzy lata (jak mówią ludzie). I żebym poszła do swojego dentysty. Że w Polsce ? No to prywatnie? Nie stać cię ? Jak to nie stać cię ? Zdrowie wszak ważniejsze? itd.itd…
Zwabiona perspektywą spotkania z Madzią wychodzę z domu albo raczej wypływam, biorąc pod uwagę że nadal lało. Nastawiona bojowo, bo jeszcze podbuntowana przez Pawła- tłumacza, który twierdzi, że jak mnie boli to oni muszą, ruszam. 
U drzwi prawie się jednak cofnam z okrzykiem "mam gdzieś waszego dentystę".
A tam pani w okienku. Podechodzę. Że plomba, że wypadła, że jak piję to boooli…
Pani wygląda na zafrasowaną. Stuka w klawisz i zmartwionym głosem oznajmia:
– Niestety…
Mój defetestycznie nastawiony duch triumfuje (A NIE MÓWIŁEM?)
-…mam wolnego lekarza dopiero ….
(Duch fika koziołki ze szczęścia, przytupując w międzyczasie)
– …we środę rano… 
(Duch szczękę zbiera z podłogi i ma głupią mine, bo środa to pojutrze, ale jeszcze się nie poddaje:
"w środę rano nie możesz, masz spotkanie z coachem")
Pełna wyższości upewniam się co do godziny.
A właśnie, że mogę! Pokazuję język (mentalnie) Duchowi defetyzmu.
Wychodzę. Kurtyna.

cdn nastąpi (skoro ma to być serial)

Krakowiaki są. Pogoda jest (stukam w niemalowane). Gardło mnie boli od gadania – naprawdę nie wiem po co tyle gadam i po co im wszystkie moje opowieści o mieście i okolicach. Prawdziwa Szwecja obroni się sama! Magda ma już co najmniej pięć miejsc na dom, i jedno gdzie absolutnie nie chciałaby mieszkać.
Wczoraj sabacik przy kuchennym stole z telewizorem ryczącym meczem Hiszpania-Włochy (tak?) w tle. Madzia, Krakowianka Też Madzi i ja. Policzki bolały mnie bolały od śmiechu.
Krakowiak z uporem maniaka trenuje wymowę szwedzkich słów :sju – sjö. Ja trenuję : sju sjuka sjömän skötas av sju sköna sjuksköterskor. 
To tak jakby Szwed miał powiedzieć W Szczbrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie. Dokładnie to samo.
Fajnie jest!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s