…gdzie serce twoje

Kiedy się tak siedzi za …

Kiedy się tak siedzi za Wielką Wodą i człowiek tylko czyta wiadomości to sobie różne obrazy maluje. Generalnie w głowie mu się lęgnie, że w Polsce żyć to jednak katastrofa. Firmy padają, nic się nie buduje, państwowe inwestycje służą jedynie przekrętom, drogi fatalne a ludzie żyją w nędzy. Szaro, buro i czarno.
A rzeczywistość zaskakuje. 
Drogi główne zbudowane lub przebudowane lub w budowie. Drogi boczne też coraz lepsze. Wszędzie coś się robi, wszędzie dźwigi, budowy, remonty. Praca wre nawet w sobotnie popołudnia. Nowe domy wyrastają jak grzyby po deszczu – tam, gdzie jeszcze rok temu widziałam ugór teraz wyrosło nowe osiedle. Bloki albo domki.
Sklepy to naprawdę zawrót głowy. Wybrać cokolwiek i nie zwariować to sztuka. Sklepy wielkie i te maleńkie. Wszystkie one funkcjonują, to znaczy, że maja klientów, to znaczy że ich klienci mają pieniądze. 
Nasz pobyt ograniczył się właściwie do Polski B a może i C – więc jak wyglądają metropolie ? Warszawa czy Poznań ? 
Dzieje się, to pewne. I dobrze, że się dzieje. Na olsztyńskiej starówce , w kawiarniach i kafejkach ogłoszenia o poszukiwaniu pracownika to nie rzadkość. Tak, ja wiem – umowy śmieciowe, krótkoterminowe, no ale- praca jest.
Pewnie jak się widzi takie widoki na co dzień to one powszednieją i nie widzi się w tym nic nic niezwykłego. Inaczej jak się przyjeżdża raz na rok, wtedy widać jak wiele się w ciągu tych miesięcy zmieniło.
Ale wyraźnie wciąż działa medialna propaganda klęski, bo jak się rozmawia z ludźmi, to oni jakoś tego pędu nie widzą.
Ale żeby nie było, że tak słodko…
Ludzie w rozmaitych oficjalnych miejscach są nadal bardzo często nieuprzejmi. Jakby ich ktoś do pracy zmuszał. Z rozmów z ludźmi widać, że w Polsce "domniemanie niewinności" to wciąż tylko slogan, że prawa nie przestrzegają nawet ci co do jego egzekwowania są powołani. Kierowcy jeżdżą jakby mieli skłonności samobójcze – wyprzedzanie na trzeciego, nie, na czwartego to norma. Nie wiem ile razy miałam śmierć w oczach. I te wszędobylskie reklamy, banery, plakaty, ogłoszenia a drogi oznaczone nadal fatalnie a często reklama zasłania widoczność albo znaki. Mówiłam mężowi, że w Tarach to pewnie nawet Giewontu nie widać zza tych reklam.
No i EURO 2012. Flagi, gadżety, reklamy są wszędzie. Ale na trasie przejazdu przez Gdańsk do Gdyni nigdzie nie zobaczyłam drogowskazu na nowy stadion. Jak ci turyści mają tam trafić ? I czy w ogóle trafią ? EURO jest nadzieją i ludzie już się zastanawiają ile na tym zarobią. Nawet w Olsztynie. A moje odczucie jest takie, że nic nie zarobią albo tyle co kot napłakał.
Czy wiecie, że Polskę i w ogóle wiele państw dawnego bloku wschodniego, zachód postrzega jak dzicz ? Oni się dziwią, że w Polsce jest internet, nie wierzą jak mówię, że kawy może być więcej niż dwa gatunki, a szczytem zmotoryzowania jest Goteborg. Po za tym Polska to niebezpieczny kraj – tam czasem nawet mordują a okradają na każdym kroku. I teraz człowiek chce się wybrać na EURO do Polski (pewnie mu się roją przeżycia ekstremalne).
Myślicie, że ktoś kto ma takie pojęcie o Polsce przyjedzie tutaj z kieszeniami wypchanymi kasą ? To się mylicie. Przyjedzie z kartami płatniczymi. Li i jedynie. I wtedy się zdziwi. Na każdym kroku, nawet w dużych sklepach okazuje się, że płacić kartą się nie da albo że minimalna kwota zapłaty to 10 złotych. Tak jak mnie zdziwiła kawiarenka w Alfie, przy EMPIKu – pojechaliśmy po buty dla Zuzanki. Zozolowe picie zostało w samochodzie, dzieciak był zmęczony i spragniony, więc wściekle miotał się po podłodze a pani w pobliskim barku potrafiła jedynie ODBURKNĄĆ o tych 10 złotych. I tak samo zdziwiła mnie hurtownia AGD, gdzie chcieliśmy fajne kubeczki kupić. Tylko gotówka. Zdziwiłam się spektakularnie, że nie wiedziałam, że mi do głowy nie przyszło. Na co pani w kasie :
– Następnym razem jak pani przyjedzie…
"to już będziemy przyjmować karty" – dopowiedziałam sobie w duchu i szczęka mi opadła jak usłyszałam:
– …to będzie pani wiedzieć.
I tak na każdym kroku. 

Ale za to widoki takie wszędzie, że klękajcie narody. To górki, pagórki, falujące łany zbóż, przekwitający już żółty rzepak, lasy, połyskujące jeziora. Matko kochana, co by nie mówić – Polska jest piękna! 
Nawiozłam sobie książek. 
Jak po pierwszym roku przyjechałam do Polski widziałam tylko to, co złe i brzydkie.
Po drugim roku – tylko dobre i piękne.
Po trzecim i takie i takie.
Mieszkam w Szwecji, tu mi dobrze, do Polski nie chcę wracać. Ale ta Polska we mnie jest, wciąż ważna, wciąż bliska. Może wreszcie osiągam równowagę ?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s