Tam dom twój…

Po 22 godzinnej podróży,…

Po 22 godzinnej podróży, zmęczeni nieludzko, dotarliśmy wreszcie do domu. (Dom zdecydowanie jest teraz w Szwecji).
Podróż z małym dzieckiem to koszmar i dla dorosłych i dla tego dziecka. Nobel należy się temu, kto wymyślił samochodowy odtwarzacz DVD, bo tylko jemu zawdzięczamy to, że dotarliśmy bez głębszej traumy.
Na morzu huśtało i pierwszy raz musiałam się szybko ewakuować z kabiny na świeże powietrze, gdzie spotkałam się z córką. Na szczęście M. i Zozol huśtanie znieśli lepiej.
Promowe korytarze śmierdziały gorzałą i pełne były nawalonych w sztok Szwedów. Rano, z dziką satysfakcją oglądałam moich sąsiadów zza ściany kurczowo przyklejonych do barierki.
Czuję się niedospana – Zozol w nocy domaga się mleka, picia, głaskania i przytulania i każdy jej grymas wybudzał mnie ze snu. A z zaśnięciem ponownym mam problem.
Chce mi się dobrej herbaty – woda u mamy ma dziwny smak. Odzwyczaiłam się czy naprawdę coś się zmieniło ?
Własną wannę miałam chęć pocałować.
Kocio nie odchodzi ani na krok.
A w domu powitała nas wiadomość, że jutro zaczynają nam tapetować sypialnie i musimy je opróżnić a także, że musimy wybrać tapety.

Spałam prawie trzy godziny w dzień i za chwilę chyba znów polegnę. 
Jeszcze mną kiwa.
Za oknem biały, bialuteńki dzień. 
Niech żyje szwedzkie lato, nawet jeśli temperatura jest w granicach 15 stopni.
Wrażenia z Polski jutro.
A co u was ?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s