bo znów zapomnę o tytule

Kurs dobiega końca. …

Kurs dobiega końca. Zostało ostatnie 5 dni. 
Kurs dał mi trochę wiedzy ale jeszcze więcej pewności siebie. Dziś już jestem przekonana, że mogę tu pracować w moim zawodzie. Nie żebym zaraz chciała zostać dyrektorem administracyjnym, czy inną główną księgową. Nie, takich ambicji nie posiadałam nawet w Polsce, spokojnie mogę obrabiać jakiś tam kawałek księgowości, ale rządzenie i wielka odpowiedzialność to nie dla mnie. Nie lubię tego, nie czuję pokusy i wszelkie nagabywanie w tym kierunku irytują mnie dogłębnie.
No, ale na razie nikt mnie nie nagabuje zawodowo, niestety.
Wysłałam niezliczoną ilość podań, moje listy dzięki pomocy koleżanek – kursantek stają się coraz lepsze, ale wciąż ani jednej rozmowy. Sekret tkwi zapewne w braku doświadczenia na szwedzkim rynku a często pewnie też w obcobrzmiącym imieniu i nazwisku. Niestety – o ile imię mogę zmienić bez kłopotu, o tyle z nazwiskiem będzie problem. Jest nieprzetłumaczalne, choć typowo polskie.
Następnym krokiem będzie trzymiesięczna współpraca z trenerem (coach) od szukania pracy. W tej chwili ci trenerzy pracują nie w szwedzkim biurze pracy, ale w różnych firmach współpracujących, zajmujących się rekrutacją. A zainteresowany, czyli bezrobotny może sam zdecydować o wyborze. No to wybrałam Manpower bo na 10 wysłanych aplikacji, 8 wysyłam do nich. Opiekunka z Biura Pracy zapewniła mnie, że taki coach ma rozmaite kontakty i może mi pomóc znaleźć praktykę. Może, może. Na razie myślę o tym co powiedziała moja znajoma, gdy Biuro pracy zaproponowało jej współpracę z coach’em:
– Ja widzę, że powinnam się przyuczyć na trenera. Bo wy  szukacie pracy nie dla bezrobotnych ale dla nich. Więc jak zostanę trenerem to wtedy i dla mnie znajdziecie pracę.
I coś w tym jest. Z drugiej strony – nie wiem co niby ten zatrudniak miałby robić ? Zmuszać firmę by wzięła tego a nie innego pracownika ?
Nigdy wcześniej nie byłam zmuszona szukać pracy tak naprawdę. Jak musiałam otwierałam gazetę, wynajdowałam ogłoszenie, szłam na rozmowę i zostawałam przyjęta. To prawda, że nie pretendowałam nigdy do jakiegoś nadzwyczajnego stanowiska, brałam co było, nawet za niewygórowana płacę i chętnie zrobię to samo tutaj. Jestem zdecydowana wyprowadzić się nawet do Kiruny na jakiś czas, byle tylko dostać referencje i zyskać staż.
Co bardzo cieszy moją opiekunkę z zatrudniaka.

Tymczasem kurs się kończy. 
Miałam zyskać sobie jakąś szwedzką koleżankę, która zostanie mi na dłużej, ale chyba się nie udało. Nie sądzę by którakolwiek znajomość przeniosła się na grunt towarzyski. 
Właśnie sobie uświadomiłam, że może zamiast czekać aż któraś poprosi o telefon czy inne prywatne namiary w celu kontynuacji może powinnam sama to zrobić ? Dlaczego ufam pomniejszaczowi w głębi mnie, który przekonuje, że mam niewiele do zaoferowania ? Owszem – szwedzki mam kulawy, ale mimo tego potrafię powiedzieć mądre, ciekawe rzeczy, zrobić coś fajnego.
Trzeba się przełamać a nie robić z siebie Kopciuszka.

A tymczasem zastanawiam się czy w moim mieście działają jakieś grupy wsparcia dla walczących z tuszą. Chętnie bym do jakiejś przystała, bo obawiam się, że mam zbyt słabą wolę by samodzielnie poddać się rygorowi diety i ruchu. A moje ubrania coraz częściej zaczynają mieć kształt worka na kartofle.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s