Fågelsjön runt czyli dookoła Ptasiego Jeziora

Bo w Słońsku był znów …

Bo w Słońsku był znów zlot ptasiarzy, o którym marzę o od lat, choć znawca ptaków ze mnie żaden, ot parę popularniejszych egzemplarzy potrafię rozpoznać,a kilka z nich potrafię nazwać w dwóch językach. Ale moja natura włóczęgi zawsze się wyrywa gdy tylko usłyszę, że gdzieś, coś ciekawego się dzieje.
Bo M. kupił stelaż do przewozu rowerów. Wreszcie. Teraz będziemy mogli zabrać z Polski, stojący od lat bezczynnie, rower Yankiego. No ale stelaż jednak warto przetestować zanim.
Bo słońce, choć wietrznie, i wszystko się zieleni, i w taką aurę to naprawdę trudno wysiedzieć w domu, w mieście. Bo na Hunneberg nie było nas tak dawno. Rok. 
Pojechaliśmy. Zaliczyłam Muzeum Łosia. Rozczarowanie. Bo multimedialne z założenia, też chyba odczuwa kryzys – wiele przycisków nie działało. Bo ja w ogóle mało muzealna jestem – jakiekolwiek by nie były – wnętrza muzeów nudzą mnie po kilku minutach. Nad pojedynczym eksponatem mogę nachylić się z zainteresowaniem, gdy jest ich nagromadzenie mój mózg odmawia przyjmowania nadmiaru bodźców i wyłącza uwagę. O dziwo działa to wyłącznie w odniesieniu do pomieszczeń i przedmiotów martwych. W naturze to co innego.
W muzeum zakupiliśmy wreszcie mapę Hunnebergi, bo to spory obszar jest. Na początek wybraliśmy trasę nr 10, dookoła Ptasiego Jeziora. Mapa mówi, że to jakieś 10km. Na rowerach ? Cóż to takiego, prawda ?
I pojechaliśmy.
I było tak:

A za chwilę już tak:
czyli złoto i błękit w jednym stały domku.
Widok z góry, z ambony obserwacyjnej.
Ptasie Jezioro pozdrawia Słońsk.
Ale potem to już nie było tak fajnie. Z drogi zrobiła się ścieżka i rower trzeba było pchać, a czasem nawet nieść.

Po obu stronach ścieżki bagno, które wkraczało czasem na ścieżkę. Już sobie wyobrażam te rzesze komarów, kleszczy i różnych innych krwiopijców , które zapewne grasują tu latem. 
Do złota dołącza się srebro.
I wreszcie meta, parking i wygodny fotel Volvika.
Dziś owe 10 kilometrów czuję wszędzie. 
Ale pięknie było.Stelaż swoją rolę spełnił znakomicie, więc…

Tęsknym wzrokiem popatruję na mapę Kinnekulle. Tam też jest gdzie i połazić i pojeździć rowerem. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s